Bo czasem trzeba zwolnić. Odpuszczam blogowanie.

with 75 komentarzy

Kto bloguje albo prowadzi działalność, dobrze mnie zrozumie. Mamy na swoim – łapki w górę!

Czym dla Ciebie jest blogowanie/firma?

Twoim miejscem, twoją pasją, oderwaniem się od macierzyństwa i domowych obowiązków? Na pewno jest czymś, co sprawia ci frajdę :) Dla mnie też, ale bywa i tak, że ta frajda przynosi wyczerpanie i brak sił.

Kobiety są ambitne. Kobiety są uparte. Kobiety są silne. Kobiety łatwo się nie poddają.

Zazwyczaj są to pozytywne cechy, ale przychodzi taki moment, kiedy mogą wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Kiedy zaczynałam blogować, podchodziłam to tego z wielkim luzem: pisałam, publikowałam, trochę promowałam. Nie liczyłam na wielki sukces. Jednak kiedy zagłębiłam się w blogosferę, a na moim Fanpage zaczęło pojawiać się coraz więcej osób, poczułam, że chcę robić więcej i więcej.

 

Bo inni codziennie publikują, fanpage kwitnie, wpisy na blogu są co dwa dni.

Bo statystyki powinny regularnie lecieć w górę!

Bo już garstka osób mnie czyta i jeżeli przez jeden dzień będę offline, świat się zawali, zawiodę ludzi, a cyferki polecą w dół na łeb na szyję.

Bo jeszcze tyle rzeczy jest do zrobienia, w głowie tyle pomysłów.

Bo tylu rzeczy jeszcze nie umiem, a chciałabym się nauczyć!

 

Więc robiłam więcej i więcej. W czasie snu Zosi, w czasie kiedy była u dziadków, w czasie kiedy zajmował się nią mój mąż. Po nocach. Spałam coraz mniej, coraz gorzej jadłam i zrezygnowałam ze wszystkich aktywności, które poza blogowaniem sprawiały mi radość.

I wiecie co? Wcale nie odbiło się to sukcesem na statystykach. Za to ucierpiałam ja, moje życie rodzinne i moje inne pasje.

Nienawidzę uczucia porażki. Boję się porażki. W niektórych kwestiach nie potrafię odpuszczać. Ale jestem też egoistką i leniuchem, potrafię walczyć o swoje potrzeby, a czasem wywalić nogi na stół i nic nie robić cały dzień.

 

Kilka dni temu, po rozmowie z kobietą, która jest moim marketingowym „Guru”, natknęłam się na wpis Marleny z Makóweczki. (Wierzę, że to nie był przypadek:)). Te dwa wydarzenia, wiele mi uświadomiły.

Nigdy nie chciałam brać udziału w wyścigu szczurów, a właśnie do niego dołączyłam. I możesz powiedzieć, że początki są trudne, że sukces potrzebuje poświęceń. Tylko pytanie jakim kosztem? Kosztem swoich pasji? Kosztem zdrowia? Kosztem rodziny? Kosztem siebie?

Jeżeli chcesz zapłacić taką cenę, proszę bardzo – bierz w tym udział. Może dzięki temu odniesiesz sukces. Może uznasz, że nie potrafię walczyć o swoje. Że nie nadaję się do tego. Że jestem słaba. Przyjmę to na klatę.

Ale pozostanę sobą.

Cytując klasyka: „Musisz odpowiedzieć sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie”:

 

Czy to co robię nadal sprawia mi przyjemność?

 

Pasja powinna zostać pasją, a nie udręką.

Wiele już pisałam o odpuszczaniu („Perfekcjonizm sucks, czyli odpuszczamy na Święta”, „Zmęczenie odbiera mi siebie” i „Perfekcyjna harmonia poświęcenia i egoizmu”). I ktoś powinien huknąć mnie mocno w głowę, bo odpuszczałam wszystko, tylko nie blogowanie… A jak w każdej dziedzinie, tak i na tym polu trzeba czasem dać sobie na wstrzymanie.

Dlatego moi drodzy fani i nie fani, oświadczam, że mimo że kocham pisać, a prowadzenie bloga i fanpage daje mi mnóstwo radości, odpuszczam. Będzie mnie może troszkę mniej, może rzadziej dotrą do Was moje wpisy. Może rzadziej odwiedzę Wasze blogi. Może nawet przestaniecie mnie czytać, a statystki polecą w dół na łeb na szyję. Będę tu, ale po prostu w swoim tempie.

Ale wiedzcie, że w tych chwilach, kiedy mnie nie ma, realizuję siebie w inny sposób. A do Was z pewnością wrócę <3

Pozdrawiam Was ciepło!
Iza

P.S. Nikogo nie krytykuję, nikogo nie oceniam – nie jestem sędzią. Każdy ma swój sposób na blogowanie, każdy ma robić to tak, jak mu się podoba. A ja wyrażam swoje zdanie i pokazuję jakie miejsce zajmuję w tym wirtualnym świecie:)


♥♥♥

Jeżeli mimo wszystko nadal mnie lubisz, podnieś kciuk w górę dla tego wpisu na Kobiecym Facebooku :)

A może zostaniesz z nami na dłużej? Polub nasz fanpage i czytaj nas w swoim tempie ;)

Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Pingback: Dlaczego nie uczestniczę w „wyścigu szczurów”? – Mama Migotka()

  • Od wszystkiego można się uzależnić, wszystko może stać się męczącym obowiązkiem. Grunt to zdrowe podejście. Ja swojego bloga bardzo lubię, piszę regularnie ale w ogóle się nie stresuję do ilu osób dotrę, czy ktoś nie ma ładniej, lepiej. Robię to bardziej dla siebie. Życie jest samo w sobie wystarczająco stresujące żeby jeszcze sobie dokładać :)
    Pozdrawiam ciepło

    • Bardzo mądre podejście Aneta! Zdrowe podejście :) A porównywanie się do innych – zwłaszcza tych, którzy odnieśli już sukces, jest męczące i na pewno nie przynosi korzyści – może przynieść co najwyżej frustrację ;)
      Pozdrawiam :*

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    U mnie wieczna huśtawka. Niejednokrotnie miałam już chęć rzucić tego bloga w diabły i skupić się wyłącznie na życiu w realu – ale wtedy zawsze a to trafia się jakaś sympatyczna propozycja, a to dostaję raptem maila od czytelniczki, której mój blog pomógł w podjęciu jakiejś ważnej życiowej decyzji – i nie mam sumienia tego wszystkiego zostawić :)

    • Zawsze tak jest! Doskonale wiem, o czym mówisz. Zawsze, kiedy myślę, że już dość, pojawia się czynnik, który wszystko odczaruje i znowu zostaje na jakiś czas ;)

  • Trzeba znaleźć swój własny złoty środek. Nie ma, co dawać się zwariować :) A.

  • Nic na siłę, nie tak, jak czujemy, że musimy, ale tak jak możemy. Nie dajmy się zwariować…po prostu

  • Nie ukrywam, że zastanawiałam się nie raz jak wy wszystkie dajecie radę z tym blogowaniem. Że macie czas, którego ja nie mam. I odpuściłam już przed świętami i też napisałam o tym na blogu. Myślałam, że jestem odrzutkiem który nie umie się zorganizować. Dlatego miło mi, że nie jestem sama. Nie mam takiej popularności jak ty. Przestałam o to walczyc, bo to nie mój czas. Jak będę mieć chwilę i chęć to na bloga coś wrzucę, ale bez presji. Dlatego ostatnio poszłam na łatwiznę i zamieściłam tylko zdjęcia :). Tyle razy podchodziłam do blogowania gdy urodził się syn. Po córce miałam ponad rok przerwy. Myślałam, że dam radę. Że już są w takim wieku że mam więcej luzu. Mylilam się. Oni potrzebują mnie każdego dnia. Cieszę się, że nie tylko ja odpuszczam. I po wielu tresciach której czytałam na temat blogowania. Wiem, że to nie tylko kosztuje materialnie, ale emocjonalnie także. Iza myślę, że zaszlas tak daleko, że gdy po jakimś czasie puscisz coś na bloga, to z utęsknieniem twoi czytelnicy będą czytać. Trzymaj się.

    • Dziękuję Ci bardzo bardzo bardzo za takie budujące słowa! Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy :)
      I nie, nie jesteś odrzutkiem, a mi też jest lepiej żyć ze świadomością, że nie ja jedna nie potrafię tego ogarnąć. Tobie się już w ogóle nie dziwię, ja mam tylko jedno dziecko, a ciężko czasem o chwilę na pisanie! Najważniejsze to nie zgubić w tym frajdy, a właśnie presja sprawia, że tym bardziej nam się odechciewa. Warto wrzucić na luz i cieszyć się tym, co mamy, zamiast wiecznie patrzeć na braki :) Pozdrawiam ciepło! :*
      P.S. Swoją drogą lubię te Twoje zdjęcia oglądać więc śmiało wrzucaj ile wlezie :D

      • Haha. Ja Tobie Iza też dziękuję. Ogólnie myślę, że zdjęcia będą się pojawiać często. Znaczy się wtedy kiedy będę mieć coś ciekawego. A teraz właśnie mam, tylko muszę wrzucić na laptopa.

  • Wiesz co Iza? Te rozterki wcale nie muszą dotyczyć młodej mamy i blogerki zarazem. One chyba przychodzą niezależnie od tego czy ma się malutkie dziecko, czy starszych członków rodziny. Twój blog pięknie sie rozwinął i wcale Ci się nie dziwię, że dodał Ci wielkiego powera i siły, żeby pisać więcej i więcej. Tak to działa. A etap, który teraz przechodzisz to chyba też bardzo normalny etap dla blogera, który wsiąka zbyt mocno w swój wirtualny świat i swoje miejsce w sieci. Ja też kiedyś robiłam wszystko, żeby pilnować kalendarza blogowego, ale odpuściłam. W końcu to moje hobby, a nie prawdziwe życie. Trzymaj się ciepło i życzę Ci, żebyś znalazła swój złoty środek. Basia

    • Dziękuję Basiu za mądre słowa :)
      Myślę, że jest wiele racji w tym, co mówisz. Problem nie dotyczy tylko mam i tylko blogerów – tak naprawdę każdy, kogo coś pochłania, może się zapędzić w „kozi róg” i wtedy zaczyna się ta cała karuzela. Zgadzam się, że wirtualny świat to jedno, ale przecież życie toczy się poza komputerem – stąd moje przemyślenia i wnioski :)
      Pozdrawiam, ciepło :*

  • Iza – doskonale Cię rozumiem. Sama ostatnio odpuszczałam :) Trzeba pamiętać o sobie, najbliższych i sprawach, które są dla nas ważne. O tym wszystkim trzeba pamiętać. Blog ma służyć innym, ale także ma sprawiać Tobie przyjemność. Gdy czujesz, że coś idzie nie tak jakbyś chciała, warto się zatrzymać, przemyśleć, zwolnić. Rób to co sprawia Ci frajdę , na swoich zasadach i warunkach :) Nie narzucaj sobie presji, z tego nic dobrego nie wychodzi. Życzę Ci miłego czasu, odpoczynku, regeneracji sił. Uważaj na siebie, dbaj o swoich bliskich i sprawy ważne dla Ciebie :*

    • Dziękuję Magda:* To właśnie po rozmowie z Tobą ostatecznie postanowiłam przystopować :) Dotarło do mnie, że to wcale nie jest tak, że jestem niezniszczalna i muszę być ciągle aktywna. W końcu życie toczy się poza komputerem i warto o tym pamiętać :) Dla mnie najwazniejsza zawsze była i będzie rodzina, dlatego to im poświęcę więcej czasu. Żeby blogowanie dalej pozostało frajdą!
      Pozdrawiam ciepło :*

      • Iza tak sobie pomyślałam czytając Twój artykuł :) Nie jesteśmy niezniszczalne, mamy wiele ról do wykonania. Pamiętasz o zielonym potworze? :) To ważne, żeby nie zagościł i żebyśmy nie stały się nieznośne :)) Dlatego ważny jest odpoczynek, ale i to, co ważne dla nas. Odpoczywaj :*

        • Świetnie, że o tym wspomniałaś :) Masz rację, szkoda nas – takich fajnych babek – szkoda, żebyśmy stały się nieznośnymi zołzami! ;) Dziękuję, dużo częściej teraz odpoczywam i mam wrażenie, że Ty też ;)

          • Haha uwielbiam te Twoje złote myśli :) Może gdzieś je zapisuj :)) Dziś wyjątkowo jestem dłużej, ale to dlatego, że jest weekend i mogę wypocząć w dzień. Ostatnio – tak, odpoczywam więcej i utwierdzam się w przekonaniu, że jest to bardzo potrzebne.

          • Chyba zacznę prowadzić „złote myśli” :D Widzisz, ja dopiero znalazłam czas na odpisanie na Twój komentarz ;) Ale to dlatego, że oddaję się też innym aktywnościom – to też jest bardzo potrzebne!

          • Oddawaj się do woli :) Może jakiś zeszyt na „złote myśli” ? :)

          • Koniecznie wersja papierowa! Uwielbiam papier – czytać i pisać po papierze to dla mnie czysta przyjemność :) Muszę znaleźć coś wyszukanego :)

          • Dokładnie :) Rób zapiski :))

  • Rodzina i komfort psychiczny są najważniejsze!
    Jeżeli blogowanie wyszło od pasji to powinno wciąż być pasją – ja to tak czuję. Inni może mają na to swoje spojrzenie.
    Ci, którym tu jest dobrze, pozostaną i tym bardziej będą czekać na coś nowego, porcję wieści co u Ciebie :)
    Trzymaj się i żyj po swojemu, nie dla słupków :)

    • Dziękuję Agnieszka :*
      Masz racje, blogowanie powinno pozostać pasją, a nie sprowadzać się tylko do wyników i statystyk. Z resztą już nie raz moje doświadczenie pokazywało mi, że ocenianie przez statystyki i gonitwa za wynikiem wszystko psuje.
      Pozdrawiam ciepło! :*

  • A ja dopiero od niedawna się u Ciebie pojawiłam i cieszę się, że „odkryłam” Cię zanim fb Cię gdzieś zrzuci tak, że może jednak bym tu nie wpadła, bo będę tu zaglądać, nie czekając na to aż pojawi mi się jakaś aktualność. Tak to jest z fajnymi blogami i kobietami, że chce się i faktycznie się tu bywa, niezależnie od statystyk. I takich czytelników Ci życzę ! :)

    • Ależ mi dodałaś otuchy! :) Rozpływam się…
      Cieszę się w takim razie, że do mnie trafiłaś i jest mi cholernie miło, że tak postrzegasz mnie i mój blog. Dobrze, że jesteś!:*

  • O właśnie – pasja powinna pozostać pasją! :).
    Ja nie wyobrażam sobie, żeby pisać na siłę, wtedy kiedy nie mam na to ochoty.
    Jak jest dobrze to mam kilka postów w tygodniu, a jak nie to i przez 2 tygodnie jest cisza i dobrze mi z tym :).

  • Iza – czytasz mi w myślach…rownież przeczytałam tekst Marleny…właśnie siedzę któryś wieczor z rzędu i nie otwieram laptopa. Ostatni tekst, który napisałam był dla mnie bardzo emocjonalny…od jego publikacji jakby uszło ze mnie powietrze. Czuję, że jestem zmęczona…pisaniem po nocach, pisaniem w czasie krótkiej drzemki Kuby…takim dziwnym podkręceniem, które od jakiegoś czasu zaczęło towarzyszyć pisaniu. Blog to pasja, okno na świat, to przyjemność i cząstka mnie- i chcę, aby takim miejscem pozostał. Nie koniecznością w walce o poczytność, obowiązkiem, który realizuje kosztem najbliższych. To nie w tę stronę ma się rozwijać…dlatego mając te same reflekcje, podejęłam podobne postanowienie…
    Ściaskam

    • Wiesz, źle to zabrzmi, ale niezmiernie miło jest wiedzieć, że nie jestem sama w swoich przemyśleniach. Jak już pisałam, nigdy nie chciałam brać udziału w wyścigu szczurów. Nigdy nie chciałam tracić pasji na rzecz niepotrzebnej gonitwy. A jakoś podświadomie dokładnie w to się uwikłałam. Warto nabrać do życia dystansu i odpowiedzieć sobie na pytanie co jest dla mnie najważniejsze. Ustalić priorytety. I żyć. W zgodzie ze sobą :)
      Pozdrawiam ciepło i życzę radości z blogowania, radości z życia i powodzenia! :*

      • Oczywiście tego samego Tobie życzę i jestem przekonana, że absolutnie blog nie straci na tym, że pozostawisz sobie wolny wybór…że to Ty będziesz decydować kiedy pisać, a nie spadający zasięg. Radości, odpoczynku i spokoju dla Was, a sukces sam przyjdzie 😘

  • Jestem mamą, żoną i przedsiębiorcą. W utrzymaniu balansu bardzo pomaga mi wiara w słuszność „równowagi sezonowej”. W moim życiu bywają okresy, kiedy muszę 100% energii i czasu poświęcić pracy, ale zaraz potem wyrównuję ten stan – dystansuję się od firmy, bloga i ładuję akumulatory z najbliższymi.

    • Nie znałam takiego podejścia, ale brzmi bardzo logicznie i… podoba mi się! :) Lubię czuć w życiu równowagę, lubię mieć poczucie, że na każdym polu wywiązuję się z obowiązków i cieszę się, kiedy mi tu wychodzi. Wypracowanie takiej równowagi to indywidualna sprawa każdego i nie raz potrzeba całych miesięcy i lat, żeby odnaleźć swój sposób. Ale wato szukać :) Warto się wycofać, zastanowić, ustalić plan działania i wrócić z większą siłą :) Dzięki za Twoje rady! :*

  • Matka-Dietetyczka

    Iza, Twoje teksty dają inspirację, dają motywację żeby w tej niby kobiecej roli mamy poczuć się faktycznie TAKĄ kobietą jaką chcemy. Odpoczynek, priorytety ale nie znikaj!! :):)

    • Dziękuję za te ciepłe słowa! :* Nie zniknę, nie martw się, po prostu blogowanie nie będzie zawsze na pierwszym miejscu – w końcu tutaj liczę się jeszcze ja! :)

  • Widzę, że wiele blogerek, które zaczynały mniej więcej w tym samym czasie przygodę z blogiem, jego promocją i poświęcaniem się pisaniu, dochodzi teraz właśnie do tego momentu. Sama również zwalniam, a raczej wyhamowuję chorą ambicję i ustalam priorytety.

    Trzymaj się mocno Iza i mam nadzieję, że nie odpuścisz całkiem, bo uwielbiam do Ciebie wpadać :)

    • Nie odpuszczę – nie lubię odpuszczać czegoś co lubię i w co się zaangażowałam, a może raczej nie lubię się poddawać. :)
      Ale tak jak mówisz, przeorganizowałam priorytety i hamuję z chorą ambicją. Jesteśmy w tym samym miejscu :)
      P.S. Niezmiernie mi miło, że lubisz u mnie bywać, ja bez Twojego bloga też nie wyobrażam sobie tej całej blogosfery ;)

      • Mnie właśnie ta chora ambicja wiecznie sprowadza na manowce ;) I potem rzeźbię długo w noc, a rano trzeba się na zakładzie stawić ;)

        • A to i ja tak mam, z tą różnicą, że zamiast na zakład, muszę się stawić na pokładzie urlopu macierzyńskiego z Zosią jako kapitanem :D Dlatego chcę zwolnić, bo już za niedługo i mnie czeka wyjście do zakładu ;)

  • Ja dopiero zaczynam przygodę z blogowaniem , a już myślę podobnie jak Ty, szczególnie jak widzę właśnie opublikowane naciągane posty, byle by tylko co dwa dni pojawiło się coś nowego…
    Z pisania mam satysfakcję, lubię dzielić się moimi wrażeniami, doświadczeniami i wspomnieniami z innymi i mam nadzieję, że tak zostanie.

    • Dopóki będziesz czuła z tego radość i dopóki na blogowaniu nie ucierpią inne elementy życia, wszystko będzie w porządku :) Wiesz, ciężko jest ciągle myśleć i walczyć o to, żeby posty dotarły do jak największej liczby osób (ah te zasięgi). Wtedy łatwo zapomnieć po co właściwie się to robi. A jeżeli będzie satysfakcja – będą i czytelnicy, bo przełoży się to na jakoś pisania :)

  • Patrycja Czubak

    Ucieszyła mnie ta wiadomość, nie dlatego że życzę ci źle, ale właśnie dlatego że życzę Ci dobrze:) Zadbaj o siebie i swoich bliskich, Ci którzy będą chcieli zostaną, ja zostanę :)

    • Dziękuję Patrycja :* To ogromnie budujące usłyszeć takie słowa :)
      Przeorganizowałam trochę priorytety i zachowam się egoistycznie – zajmę się sobą i rodziną, a dzięki temu zyskam więcej sił i inspiracji do pisania :)

  • Aleksandra Ćmachowska

    Pamiętasz słońce o czym pisałaś? O szczęściu i spełnieniu! Pokazywałaś jak być sobą, jak wyrażać swoje zdanie, jak cieszyć się z codzienności i macierzyństwa. Jeśli pisanie zaczęło Cię męczyć, to trzeba odpocząć, po prostu :). Rób to co kochasz, w swoim tempie, a Ci którzy Cię kochają za to jak piszesz, za to jaka jesteś, będą :) i może to te najważniejsze osoby, te dla których warto pisać. Jestem jeszcze na etapie „wow”, a mimo to tez bywam zmęczona, wtedy odpuszczam na dzień, dwa. Jeśli chcemy pisać o szczęściu, jeśli chcemy motywować to same musimy być szczęśliwe :). Skądś trzeba czerpać inspirację prawda? ;). Trzymaj się ciepło, ucałuj Zosię, męża, pobądź bardziej dla nich i wróć odświeżona, spokojna, że świat się nie zawalił! :) Buziaki!

    • Ola, dziękuję za ciepłe słowa :*
      Wiesz, to nie jest tak, że nie czuję radości z pisania, to nie jest tak, że chcę się poddać i całkiem zniknąć. Po prostu przeorganizowałam priorytety i doszłam do wniosku, że blogowanie jest super, ale w życiu najważniejsza jestem ja i moja rodzina :) I nie tyle męczy pisanie, co walka o czytelnika – wtedy można zapomnieć po co się to robi. Ponoć jest tak, że im bardziej się staramy, tym mniej wychodzi. Więc wrzucam na luz po więcej inspiracji bez ciśnień. W końcu nie od razu Rzym zbudowali! Daję sobie czas.
      P.S. Wiesz, uważam, że aby czuć się faktycznie szczęśliwą, trzeba spełniać się na wielu polach m.in. jako żona, mama, w roli zawodowej, w swoich pasjach. Blogowanie jest moją pasją i jest elementem mojego codziennego szczęścia. Dlatego nie chcę, żeby przekształciło się to w przykry obowiązek. Będę tu z Wami, ale spokojniej :)

  • Faktycznie kiedy blogowanie zaczyna męczyć i staje się przykrym „obowiązkiem” to lepiej je sobie odpuścić.

    • Dokładnie, dlatego zwalniam, żeby blogowanie pozostało moją miłością i pasją :) Będę nadal, ale w swoim tempie, a co z tego wyjdzie – czas pokaże :)

  • Nic nie jest ważniejsze niż rodzina, niż zdrowie, niż sama ty. Sądzę że jak trochę odpuścisz to nie stracisz wiernych fanów, nie boj się o to.
    Czytając to go napisałaś wiem że robię dobrze, że piszę wtedy, kiedy wiem że nikt na tym nie ucierpi że mnie nie ma, stąd i posty są rzadko. Ale co z tego?
    Życzę dużo zdrowia, spokoju i uśmiechu :)

    • Dziękuję Ci za piękne słowa :*
      Wiesz, blogowanie to dla mnie kompletnie inny świat, pociągający świat, radosny świat. Daje mi wiele szczęścia. I chciałabym, żeby tak zostało. Żeby nie przekształciło się to w wyścig szczurów. Dlatego zwalniam tempo do podobnego Tobie :)
      Fajnie, że jesteś!

  • Właśnie też zaczęłam podobnie myśleć. Wszystko było w jak najlepszym porządku dopóki dzieci nie zaczęły mi chorować. Teraz brak mi czasu dosłownie na wszystko…

    • Czasem trzeba na chwilę zwolnić tempo, wrzucić na luz, przeorganizować się, a wtedy wszystko zaczyna się samo układać :) Bo najważniejsze, to żyć w zgodzie ze sobą i swoją rodziną. Życzę dużo dobrego!

  • Och Wychowanie

    Szczere, ale uczciwe. Ja podchodzę do blogowania ze spokojem. Piszę w swoim tempie. Chcę się podzielić tym, co być może innym się przyda. Jeśli nawet tylko kilka osób skorzysta to i tak się cieszę. Myślę sobie miało to sens. Pozdrawiam :)

    • Widzisz, ja na początku też miałam takie podejście, a później je gdzieś zgubiłam. Teraz przeorganizowałam priorytety i zwalniam, żeby pozostać szczęśliwą w tym, co robię :) Pozdrawiam ciepło :*

  • Mam podobnie, też musiałam trochę odpuścić, bo nie mogłam poświęcić sie innym rzeczom i sprawom. Także doskonałe Cię rozumiem… nadal bloguje, ale tylko wtedy kiedy mam na to czas i ochotę 😊 pozdrawiam

    • Dzięki Patrycja, to bardzo budujące! :) Jakoś tak miło jest usłyszeć, że nie jestem sama :D
      A dzisiaj zrobiłam sobie domowe SPA i poćwiczyłam zamiast siedzieć przed laptopem od kiedy tylko córka zaśnie – wiesz jakie to cudowne uczucie?! ;)

  • Joanna Kwasny

    Ja rozpoczynam swoją przygodę z blogowaniem, które jeszcze sprawia mi przyjemność. Czytałam post Makóweczek. Ostatnie 8 lat to był wyścig szczurów, myślałam, że tutaj tak nie będzie. I znowu życie zaskoczyło;)

    • Joasiu powodzenia w blogowaniu! :)
      Wyścig szczurów jest wszechobecny, ale to my decydujemy czy weźmiemy w nim udział.

  • Życzę radości z blogowania, Przecież nie trzeba od razu pisać dla tysięcy czytelników. Wszystkiego dobrego, nie tylko w wirtualnym życiu. :)

    • Dokładnie dlatego przeogranizowałam priorytety :) Blogowanie to pasja i chcę żeby tak pozostało. Odpuszczam wyścig i co z tego wyjdzie – zobaczymy.
      Dla Ciebie też wszystkiego dobrego i samych sukcesów Aniu :)

  • Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym :) Dobrego życia. :)

    • Wiesz, że tak miałam zatytułować wpis? ;) Tylko trochę mi nie pasował, bo w sumie nie schodzę ze sceny, raczej wycofuję się z pierwszego planu (o ile można to tak nazwać). Będę, ale w swoim własnym tempie i zobaczymy co z tego wyjdzie :)

  • Pasja powinna zostać pasją- zgadzam się w całości i niestety mam bardzo podobne przemyślenia. Trzymaj się i nie znikaj całkowicie! W swoim tempie znaczy najlepiej :)

    • Dziękuję Nikola! :) Nie zniknę, nie lubię się poddawać. Będę w swoim tempie, pasja zostanie pasją, a co z tego wyjdzie? Przekonamy się ;) Pozdrawiam ciepło :*

  • Iza, mam ostatnio bardzo podobnie. Nawał obowiązków, tysiące spraw do załatwienia, a ja jeszcze po nocach siedzę nad blogiem, postami, promocją i ledwo żyję. I po co? Właśnie zmęczenie uświadomiło mi, że chyba się trochę zagalopowałam i powinnam odpuścić, przewartościować niektóre sprawy i skupić się na tym, co jest dla mnie rzeczywiście cenne.

    Życzę równowagi:)

    • Dokładnie Cię rozumiem. Trochę się w to wszystko zakręciłam i zapomniałam po co to robię. A chciałabym, żeby nadal była to moja pasja, do której chętnie wracam :) Więc usiadłam, pomyślałam, ustaliłam priorytety – i oto jestem. Spokojniejsza. W swoim rytmie. Ale szczęśliwa :)
      Powodzenia dla Ciebie!

      • Też mam plan, aby zweryfikować pewne zamierzenia, plany i aktywności i sprawdzić, czy rzeczywiście chce je robić i zrezygnować z tych, które nie dają mi radości, ani oczekiwanych efektów:)

        • To bardzo dobry plan! Tak często robimy porządki w szafkach, a tak rzadko w życiu… A szkoda, bo warto czasem wszystko przewertować, przewartościować i ulożyc na nowo :) Powodzenia :*

  • Kilińska

    Kochana Izo, Izu <3 Ja na własnych błędach w prowadzeniu działalności własnej przez dwa lata zbudowałam poradnik dla początkujących przedsiębiorców, jakich błędów nie popełniać. Błąd jest ok. Porażka też. Ale wyłącznie kiedy pozwolisz sobie na nie, będziesz mogła się na nich czegokolwiek nauczyć. Nigdzie nie jest powiedziane, że musisz prowadzić blog. Nigdzie nie jest też powiedziane, że nie powinnaś tego robić. Najważniejsze wydaje mi się, żebyś odnalazła to, co Cię wkręci. Co Tobą rzuci, targnie. A wtedy, po analizie tego, co było, gwarantuję, że nie tak to sobie wszystko ułożysz, że nie poczujesz tego, co dzisiaj, że robisz coś kosztem rodziny i siebie. Samo to, że znalazłaś, da Ci taką moc, że w kosmos wylecisz. Jeśli blog nie daje Ci takiego poczucia, to może faktycznie nie jest to to. A może brak spektakularnych sukcesów bloga nie daje Ci tego, jeśli na takie liczyłaś? Najważniejsze kochana moja, poszukaj siebie gdzieś w tym. Tego, co Ty od życia chcesz. Co Ciebie nastawi na następne całe lata i co pozwoli Ci czuć się spełnioną nie tylko jako matka, ale przede wszystkim jako kobieta. Jak ja to zwykłam mówić, nie chcę obudzić się za piętnaście lat, wejść do pustego pokoju Marty i stwierdzić " o ja, pi*****ę, co ja mam zrobić, skoro wyłącznie potrafić koło dziecka chodzić?". Życzę Ci kochana spełnienia…cokolwiek postanowisz. Trzymam kciuki.

    • Bardzo, ale to bardzo cenię sobie wypowiedzi kobiet, które swoim doświadczeniem mogą mi coś podpowiedzieć :* Wiesz, ja to jeszcze młoda jestem, wiele jeszcze przede mną :) Teraz w moim życiu wiele się dzieje, wiele się zmienia i wiele decyzji muszę podjąć. Dużo myślę, jeszcze więcej planuję. Marzę. Blog był jednym z takich marzeń. I dalej jest! Tylko… zmieniam priorytety. Zmęczyła mnie ciągła walka o zasięg na facebooku i liczbę unikalnych użytkowników. Mam wrażenie, że przez tą gonitwę, moje teksty straciły mojego ducha. A tak jak piszesz, najważniejsze jest to, co mną targnie, w co wciągnę się bez reszty. Cieszę się z każdego najmniejszego sukcesu bloga i chcę ich więcej i więcej, ale nie chcę narzucać na siebie niepotrzebnych presji z tym związanych. Stąd zwolnienie, może trochę wycofanie się. Ale nadal działam! :) Tylko… inaczej. Wolniej, pewniej, weselej. Pozdrawiam! :*
      p.S. z chęcią zajrzę do poradników :)