Bo w mamie jest seks!

with 31 komentarzy

mala-czarna

Przed porodem często chodziłam w sukienkach i spódniczkach. Co tu dużo mówić – większość z nich nie była dłuższa niż do polowy uda. Po porodzie, jak to po porodzie – nie czułam się dość atrakcyjna. Długo schodziła ze mnie opuchlizna ciążowa, włosy wypadały, a wiszący brzuch odbierał ochotę na strojenie się – chyba że w ponaciągane koszulki i swetry. Myślałam, że tak już zostanie. Myślałam, że obraz matki, to już nie obraz seksownej kobiety, ale takiej szarej myszki schowanej pod stertą starych ubrań i z dzieckiem na ręku.

Kiedy rodzi się prawdziwa kobieta?

 

Ostatnio na moim Facebooku i Instagramie wstawiłam zdjęcie, na którym prezentuję się w sukience. Małej czarnej. Sukience, której nie wkładałam od dawien dawna. Sukience, w której czuję się bardzo kobieco. Seksownie. Zupełnie tak, jakbym w ogóle nie była mamą! A może właśnie TAK powinna czuć się każda mama?

Nie wiem jak wy, ale pomijając oczywiście początki macierzyństwa, połóg i całą masę innych czynników depresyjnych, jako mama czuję się kobietą bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Teraz nie dziwię się ludziom, którzy twierdzą, że dziewczyna staje się kobietą właśnie po urodzeniu dziecka. Nie po pierwszej miesiączce. Nie po pierwszym współżyciu. Po urodzeniu dziecka.

Macierzyństwo dało mi ogromną siłę i pewność siebie. Nie tylko dlatego, że wychowuję małego człowieka i z dnia na dzień coraz pewniej się w tym czuję. Nie tylko dlatego, że poznałam magię bezwarunkowej miłości. Nie tylko dlatego, że znajduję w sobie pokłady energii, których nigdy wcześniej nie odkryłam. Nie tylko dlatego, że mam moc pokonywania własnych granic.

Siła bycia mamą – siła kobiecości.

 

Macierzyństwo dało mi ogromną  pewność siebie dlatego, że czuję prawdziwą siłę kobiecości. Dostałam nowy, wielki zastrzyk seksapilu. Nie przejmuję się już tak bardzo swoim wyglądem. Albo inaczej: żeby poczuć się sexy, nie potrzebuję już takiego „robienia się na bóstwo” jak kiedyś. Czuję się sexy nawet bez tony makijażu na twarzy (którego w moim przypadku w sumie nigdy nie było:D), bez idealnej fryzury i nowej kiecki za milion dolarów. Mogę być sexy nawet w piżamie, z rozwianym włosem i cyckami pełnymi mleka!

Uważam, że bycie mamą, to najpełniejszy obraz kobiecości, jaki kobieta może osiągnąć. W moim przypadku, urodzenie dziecka uzupełniło mnie. Jestem bardziej dojrzała, odpowiedzialna, poznałam mnóstwo nowych uczuć i emocji – niektórych nawet do tej pory nie potrafię do końca nazwać! Kurczę, to wszystko sprawia, że jeszcze bardziej kocham być kobietą! [Nie chcę obrazić osób bezdzietnych, nie czujcie się urażeni. To tylko moje zdanie;).]

Jako młoda dziewczyna, często nosiłam bardzo kuse spódniczki i wydekoltowane bluzki, czym chciałam podkreślić wszystkie swoje atuty. Ale z perspektywy czasu wiem, że nie dodawało mi to pewności siebie. Zawsze widziałam kogoś lepiej ubranego, zgrabniejszego itd. Mimo to, taki był wtedy mój sposób na wyrażenie i podkreślenie swojej kobiecości (och błędy młodości…). Teraz wiem, że kluczem do sukcesu jest zaakceptowanie siebie. Taką akceptację (chociaż nie stuprocentową – w końcu zawsze coś można w sobie poprawić;)) zyskałam właśnie zostając mamą. Teraz czuję się dobrze sama ze sobą. Czuję się dobrze będąc mamą. Czuję się piękna będąc mamą.

Czy mamie wypada być sexy?

 

A co z kusymi spódniczkami? Wypada? Nie wypada? Jasne, że wypada! Jak macie ochotę, zakładajcie mini, małą czarną, pończochy i stringi na tyłek. Ale pamiętajcie, że bycie sexy to nie tylko ubranie:). Bycie sexy to przede wszystkim pewność siebie.

A jeżeli jesteśmy już przy seksownych tematach, to pojawia się następne pytanie: co z seksem po porodzie? Czy mama powinna być mamą też w łóżku? Czy powinna zachowywać się powściągliwie i „po Bożemu”? [Nie mówię tu o czynnikach fizycznych i psychicznych, które mogą nas ograniczać, bo to wywód na osobny temat.] Jak dla mnie, jeżeli nic nie stoi na przeszkodzie to mama, jeżeli tylko chce, może być demonem seksu! Może przebierać się w wyuzdane pokojówki i pielęgniarki, może spinać się kajdankami, może kochać się na blacie w kuchni i może szeptać swojemu parterowi sprośne słówka na ucho. To wszystko nie jest zabronione tylko dlatego, że urodziłaś dziecko. A cholernie wpływa na naszą pewność siebie, poczucie kobiecości i w ogóle na dobre samopoczucie. A i nasi mężowie nie będą narzekać na taki stan rzeczy ;).

 


Seksowne macierzyństwo.

 

Od porodu musi upłynąć trochę czasu, żebyśmy zaczęły czuć te wszystkie plusy płynące z macierzyństwa. I chociaż bycie mamą, to niezły humoralny i hormonalny rollercoaster, to ma naprawdę wiele plusów. Super uczuciem jest odkrywanie w sobie nowych pokładów kobiecości. Super uczuciem jest odkrywanie w sobie nowej, dojrzałej, pełnej, pewnej siebie kobiety. Nigdy nie ograniczajcie swojej seksualności, tylko dlatego, że ktoś chce wam wmówić, że „mamie to już nie wypada…”! Mamie wypada, tak samo jak innym kobietom wypada.

Bycie mamą, to najcudowniejsze co mogło spotkać kobietę, którą jestem.

W byciu mamą wypada być seksowną!

Pozdrawiam was ciepło – seksi kotka Iza

 

Jeżeli podobał Ci się mój wpis, zapraszam do polubienia Kobiecego fanpage’a na facebooku (o tutaj) – będziesz na bieżąco z tym co u mnie i kiedy pojawiają się nowe wpisy! :)

Zdjęcie w nagłówku autorstwa Kiry Ikonnikovej pochodzi z serwisu http://unsplash.com.
Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Aleksandra Ćmachowska

    Heh warto było tutaj zajrzeć! Bardzo motywujący wpis :). Kilka dni temu sama miałam wyglądowi dołek, trzepnęłam się w głowę, kupiłam co trzeba. Znalazłam czas którego teoretycznie nie było i bach czuję się lepiej :). Czasem aby wróciła pewność siebie trzeba prozaicznych zmian :)

  • Asia, fajnie, że się ze mną zgadzasz:) Dodam jeszcze, że jeżeli chcemy przekazać naszym dzieciom pewność siebie i umiejętność walki o siebie, powinnyśmy pokazać to na własnym przykładzie – bo dzieciaki z nas biorą przykład. W przyszłości będą dokładnie takie, jak im pokażemy, nie takie, jak im to opiszemy :)

  • To bardzo ważne- czuć się sexi i kobieco mimo, że zostało się mamą.

    • MamaMamie, u mnie właściwie to, że zostałam mamą spotęgowało poczucie kobiecości – stałam się taką SUPERkobietą:D

  • Ojej, to że jestem mamą nie sprawiło przecież że przestałam być kobietą :) Lubię o siebie zadbać, poczuć się seksownie i kobieco. Czuję się tedy dobrze sama ze sobą. A szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci :)

    • Cieszę się, że masz takie podejście, że coraz więcej kobiet jest świadomych swojej kobiecości, która wcale nie znika z chwilą urodzenia dziecka :)

  • Rozwinę Twoją myśl trochę dalej – myślę, że aby być dobrą mamą i żoną, TRZEBA być przede wszystkim kobietą. Dobrze mieć świadomość swojej kobiecej siły, seksapilu i piękna, wtedy i inni to zauważą i będą mogli powiedzieć, że mają w dom szczęśliwą mamę i szczęśliwą żonę:)

  • Masz rację, ale muszę dodać swoje ale :D Są ludzie (bardzo mądrzy), którzy twierdzą, że samoakceptacja jest potrzebna, żeby coś się zmieniło. Nie chodzi o to, żeby kochać swoje nadprogramowe kilogramy, ale lubić siebie – wtedy ponoć łatwo zrzucić to, co nam nadbywa :)

  • Są też i takie przypadki, zgadzam się. Szkoda rezygnować z seksapilu, w końcu to coś, co nas wyróżnia i każda z nas ma go w sobie, obojętnie czy jest mamą czy nie :)

  • Świetnie, że poruszasz taki temat. Bycie mamą nie oznacza, że nie jest się już kobietą i nie można siebie dbać tak jak przed ciążą :) kobiecość warto pielęgnować zawsze

    • Oczywiście, co więcej dla mnie bycie mamą, to wyższy etap bycia kobietą. Takie maksimum kobiecości :)

  • oxinspirationxo blogspot.com

    Ciekawy post. Również ostatnio mam podobnie.

  • Zabiegana Mama

    A ja odnoszę wrażenie, że bycie sexi mamą to teraz nawet modne i promowane w tv jest ;) I super!

    • Też jestem za tym, żeby promować kobiecość i seksapil – zwłaszcza wśród mam. Mamy najlepsze argumenty, żeby być sexy i pewne siebie więc korzystajmy! :)

  • Dobrze jest poznać każdą stronę medalu, z perspektywy czasu wiem, że jedna i druga jest w macierzyństwie bardzo istotna – inaczej nie byłoby ono takie zadziwiające:) Ale warto rozpamiętywać i mówić o plusach, bo to dzięki nim mamy siłę i chcemy być mamami!

  • Zgadzam się! I nie wiem czy nie będę brzmiała teraz jak maniaczka bycia mamą, ale pokazując swój brzuch, na którym pojawiły się rozstępy, pępek nie wrócił do swojej dawnej formy, a skóra nadal trochę zwisa – pokazując ten brzuch czuję się dumna, bo to brzuch, w którym nosiłam swoje dziecko. To brzuch, który wiele zniósł, aby na świecie mogła pojawić się nowa osoba. I w końcu to brzuch, dzięki któremu zostałam mamą i zyskałam nowy wymiar kobiecości :)

  • Karolina

    Tęsknię za swoją dawną figurą i sposobem ubierania. Nie oszukujmy się w dresach/legginsach i luźnej koszulce ciężko poczuć się sexowną ;) Czuje, ze już nadszedł czas, by zabrać się za siebie, tak więc nadprogramowe kilogramy strzeżcie się!

    • Haha ja swego czasu jak zabierałam się za odchudzanie (po raz setny), zaczęłam rozmawiać ze swoim tłuszczykiem na brzuchu i traktować go jak „obcego”, którego chcę się pozbyć. Nie wiem czy miało to jakiś wpływ na odchudzanie, ale efekt osiągnęłam:D
      Zawsze podziwiałam panie, które mimo swoich nadprogramowych kilogramów wyglądały niesamowicie pięknie i elegancko – i nie chodziło tu o drogie, dobrze dopasowane ubrania, ale o pewność siebie, która od nich biła. To najlepszy „strój”, w którym będziemy wyglądać zawsze seksownie! Pewność siebie :) Z pewnością walka o powrót do dawnej figury da Ci taką pewność siebie więc trzymam kciuki, żeby udało Ci się także zaakceptować swoje nowe ciało :)

  • Myślę, że każdej kobiecie wypada być kobietą, bo przecież seksapil to jeden z naszych „składników”, choć nie zawsze nosimy go na wierzchu :) Jesteśmy delikatne, zmysłowe, to nie znika po urodzeniu dziecka. Jesteśmy jak diamenty, piękne, twarde, ale i kruche ;)

    • Masz rację, a seksapil możemy wyrażać na milion różnych sposobów – w końcu każda z nas jest inna, wyjątkowa i… zmienna – jak to kobieta :)

  • Dorota Para

    dokładnie…niektóre matki myślą że im nei wypada bo mają już dzieci…..A później są nieszczęśliwe…..
    Wypada, ale takjak napisałaś najbardziej sexy jest pewność siebie :)

    • Ale fajnie czasem tą pewność siebie ubrać w jakąś fajną kieckę;) Wtedy pewność siebie rośnie razy 10 :D

  • Matka-Dietetyczka

    Podbijam pieczątkę pod tym tekstem na 100%. Nie zapomnę długo pewnego momentu – miało to miejsce ok 1,5 – 2 tygodni po porodzie. Pierwsze samodzielne (czyt. bez dziecka) wyjście z domu. Bez szału bo do lekarza, ale okazja aby zmienić garderobę z tej domowej nastawionej na kp tu i teraz na garderobę w wersji sprzed ciąży. Nie zapomnę spojrzenia mojego męża! :) W natłoku poporodowych nowości i nie najlepszego samopoczucia dodało mi niebywałych sił i przysporzyło radości, że ta mama jest cały czas kobietą. Sexi kobietą!:)

    • O tak, każde wyjście z domu staje się okazją do bycia kobiecą i seksowną! Skąd ja to znam… ;)
      Co do garderoby nastawionej na kp – nawet na chrzcinach Zosi miałam grzeczną sukienkę za kolano, która totalnie do mnie nie pasowała, ale miała zamki na piersiach – w końcu jakoś tego małego człowieka trzeba było karmić! Dlatego, kiedy ostatnio udało mi się wyjść w zwykłej małej czarnej, czułam się szalenie sexy! Bez zamków na cyckach, bez długości „midi” :D Fajnie być kobiecą mamą :)

  • Dokładnie, a właściwie kiedy dobrze czujemy się ze sobą, niedoskonałości przestają być widoczne :)

  • Iza w pełni zgadzam się co do pewności siebie :)
    p.s. trafiłam tutaj przypadkiem, a coraz fajniej mi tu u Ciebie :)

    • Pewność siebie to podstawa! Wtedy seksapil jest na pierwszym planie, a nasze „minusy” stają się niezauważalne :)
      Miło mi słyszeć, że Ci się u mnie podoba, zapraszam po więcej! ;)

  • Chcesz dać znać, że macierzyństwo to nie koniec świata kobiecości, ale jego początek :) Jakie to ważne czuć się dobrze we własnej skórze!

    • Zgadza się!
      Wiele z nas ma problem z zaakceptowaniem siebie, a szkoda, bo każda z nas jest wyjątkowa:)