Czarny poniedziałek

with 8 komentarzy

czarnyn protest

Jeszcze wczoraj z wielkim dystansem podchodziłam do burzy, jaka rozpętała się wokół ustawy aborcyjnej. Miałam swoje zdanie na ten temat, ale uważałam, że cała sprawa mnie w ogóle nie dotyczy. Że przecież mam już dziecko, nie będę musiała mieć przeprowadzonej aborcji, a właściwie to nic złego mnie nigdy nie spotka, żebym w ogóle chciała o tym myśleć. Wiecie, jestem optymistką więc rzadko zdarza mi się pisać czarne scenariusze.

Takie miałam podejście do wczoraj. W nocy, patrząc na swoje dziecko, uświadomiłam sobie, że jestem KOBIETĄ, że ta sprawa dotyczy mnie jak nikogo innego. Ba! Przecież moja córka kiedyś dorośnie i sama stanie się kobietą więc JEJ to także dotyczy!

Przecież nigdy nie wiadomo jak potoczą się moje losy i to, że pierwsza ciąża była planowana, zdrowa itd., nie znaczy, że zawsze tak będzie. Zaczęłam się zastanawiać co JA bym zrobiła gdybym była w jednej z tych wielu trudnych sytuacji, które spotykają inne kobiety. Gwałt? Choroba? Zagrożenie życia? Śmiertelna choroba nienarodzonego dziecka? Pomyślałam o tych wszystkich okropieństwach i sparaliżowało mnie ukłucie strachu.

Że ktoś zabierze mi prawo wyboru. Że ktoś za mnie będzie decydował o losie moim i mojego nienarodzonego dziecka.

Włączyło mi się myślenie. Pisałam czarne scenariusze. Przypomniała mi się opowieść pewnego mężczyzny, którego żona nosiła pod sercem dzieciątko. Po porodzie miało żyć tylko kilka chwil. Mimo to nie zdecydowali się na przerwanie ciąży. Spędzili ze swoim dzieckiem te kilka chwil zanim odeszło… Spojrzałam na moją córkę i pierwszy raz w życiu pomyślałam o tym, że w podobnej sytuacji ja też nie byłabym w stanie dokonać aborcji. Taki byłby mój wybór. Ale każda kobieta jest inna, każda historia jest inna i nie będę nikogo oceniać za to, że na moim miejscu podjąłby inną decyzję. To są naprawdę cholernie trudne wybory. Nikt nie ma prawa decydować za kobietę. Nikt nie ma prawa jej oceniać. Bo nikt nigdy nie przeżyje tego za nią.

Słuchajcie, osobiście jestem osobą wierzącą. Nie popieram aborcji na życzenie i nie jestem zwolennikiem jej całkowitego dopuszczenia. Uważam jednak, że  trzeba oddzielić sprawy państwa i obywateli od spraw Kościoła. Sama nie chciałabym być zmuszana do uznawania zasad innej religii. Uważam, że rządzący powinni zająć się zmienianiem prawa tak, aby faktycznie poprawić sytuację Polaków i zlikwidować liczne prawne absurdy. A nie zajmować się sprawami, w których był już wypracowany dobry kompromis!!!

Nie lubię pic_0058-2polityki. Nie lubię na ten temat mówić, nie lubię o tym słuchać. Ten temat zawsze wywołuje u mnie skrajne emocje. Ale w takich dniach jak ten, chcę się odezwać. Chcę się przyłączyć do tych tysięcy kobiet, które dzisiaj protestują w imię swojego prawa wyboru. Co prawda nie wezmę sobie urlopu na żądanie (moja wymagająca „szefowa” Zofia nie dała mi prawa do urlopu ;)), ale mogę napisać ten post i choćby mentalnie być razem z Wami – kobietami.

#czarnyprotest
#czarnyponiedziałek
#mójwybór

Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Sylwia Antkowicz

    Uwazam, że powinno zostać tak jak jest. Dzieci mają prawo się rodzić, dlatego nie chciałabym całkowitego liberalizmu w tym temacie, ale niestety nie kosztem zdrowia (czy to fizycznego czy psychicznego) czy życiakobiety.

    • Masz rację Sylwia. To, co mamy obecnie to długo wypracowywany kompromis, gdzie każda ze stron poszła na pewne ustępstwa. I tak powinno zostać.

  • Zgadzam się z Tobą w 100%, zresztą o tym pisałam także na swoim blogu. Ja również nie jestem zwolenniczką aborcji, ale nie można uogólniać różnych sytuacji, z którymi kobiety muszą się zmierzyć i decyzjami jakie za tym idą. Prawo do samostanowienia jest przyznane każdemu obywatelowi tego Kraju (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku) i tak jak napisałaś był już jakiś kompromis w tym temacie wypracowany to po co znów do tego wracać i robić nagonkę na kobiety. Pozdrawiam serdecznie

    • Iza

      Dokładnie, każdy człowiek jest inny.
      A każdy kompromis jest trudny do wypracowania więc tak jak napisałaś: po co go ruszać? #niechzostaniejakjest

  • Bober

    Nie widze nic super w rodzeniu dziecka ktore ma dziure w glowie. By przezyc z nim pare chwil i popatrzec jak nie umie zlapac powietrza. Brzmi okropnie i wrecy sadystycznie.

    Jesli ktos chce aborcja bo tak to i tak ja zrobi. Mamy tak blisko do czech… Problemem jest aborcja osoby chorej czy z chorym dzieckiem bo tego czesi sie nie podejmuja bo polakow nie stac na lezenie w ich klinikach. A taki maly zdrowy zarodek zdrowa matka ciach i do domu. Wiec mozesz ci ropa z dupy leciec bo chorujezz na jelita ale dadza ci apap bo maly 3 tyg niemyslaca kijanka jest wazniejsza od ciebie. Gowniane wizje. Dlatego juz lepiej jakby ustawa do aborcji zostala stara. Byla kulawa bo o aborcji decydowal lekarz lub sedzia (gwalt) co w naszym kraju znaczy jedno… Ale bylo to mniej dramatyczne niz teraz…

    • Iza

      Szanuję Twoje zdanie :). Jednak ja nie popieram aborcji na życzenie – każdy z nas ma swój mózg i jest odpowiedzialny za swoje czyny więc jeżeli nie chce mieć dziecka, to niech się dobrze zabezpiecza (a sposobów jest wiele i póki co prawo tego nie zabrania), a nie korzysta z wyjścia awaryjnego – „najwyżej usunę”. To takie trochę przyzwolenie na lekkomyślność.
      Dziecko z dziurą w głowie to dość drastyczne porównanie, ale myślę, że w większości tego typu (śmiertelnych) przypadków, lekarz zaleci przerwanie ciąży więc nie rozumiem po co ktoś miałby jechać do Czech…
      Masz rację, że jeżeli ktoś bardzo chce, to załatwi sobie aborcję, ale będzie to wymagało wysiłku i zapewne nakładu finansowego więc następnym razem trzy razy pomyśli zanim znowu zaliczy „wpadkę”.
      Co do ustawy – lepiej, żeby zostało jak jest, bo wszelkie zaproponowane zmiany popadają ze skrajności w skrajność.

  • Pati

    Dokładnie to samo czuję. Strach przed brakiem możliwości wyboru w sytuacji zagrozenia. Też jestem przeciwko aborcji. Ale w momencie ciąży pozamacicznej, chorego dziecka bez szans na przeżycie, gwałtu na 11 – latce, w sytuacji gdy potrzebne są tabletki 72h po, badania prenatalne, gdy trzeba ratowanic zdrowie matki… Nic nie powinno się zmienic. Dotychczasowe prawo zapewnia maksymalną ochronę dla wszystkich stron.

    • Iza

      Oczywiście masz rację, kobieta powinna mieć wybór. Każda z nas inaczej przeżywa trudne chwile, co innego jest nam w stanie pomóc. Ale na pewno nie narzucanie nam jednego rozwiązania. Poza tym pamiętajmy, że nie każdy ma odwagę i siłę być bohaterem dla kogoś innego. I to też trzeba uszanować.