Eksperci od wychowania radzą! Przeczytaj zanim ich posłuchasz i zwariujesz!

with 36 komentarzy

Żyjemy w czasach zakazów i nakazów. Żyjemy w czasach, kiedy każdy jest ekspertem. Żyjemy w czasach, kiedy wszechobecny jest hejt i krytykowanie. I w końcu żyjemy w czasach, kiedy każdy daje rady, niekoniecznie dobre, ale jak mówiono w słynnym polskim filmie:

Moja jest tylko racja, i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!”

Jak w takich czasach wychować dziecko i nie oszaleć?

 

Świadome wychowanie pod presją

Wiele się mówi o świadomym rodzicielstwie, o macierzyństwie bliskości, o rozszerzaniu diety metodą Bobas Lubi Wybór (BLW). Zewsząd atakują nas pomysły na kreatywne spędzanie czasu z dzieckiem, koniecznie tak, żeby rozwijać zmysły i wyobraźnię. Z każdej strony trąbią nam, że rodzice są odpowiedzialni za to, czy dziecko w przyszłości będzie silne i pewne siebie czy zostanie pesymistyczną ciapą.

To wywiera ogromną presję.

Przynajmniej na mnie.

Zdaję sobie sprawę, że to ogromna odpowiedzialność i ta odpowiedzialność spoczywa właśnie na moich barkach.

Ale strasznie wkurza mnie ta presja! I że wszyscy naokoło oceniają jak wychowuję MOJE dziecko. Że świat pełen jest ekspertów. Wkurza mnie sztuczna perfekcja bijąca z gazet, blogów i telewizji. Perfekcja, przez którą zwykłe mamy, myślą że nie nadają się do tej roboty. Czasami czuję się jak najgorsza matka na świecie, bo nie znam pomysłów na kreatywne zabawy, moje dziecko u dziadków chodzi w chodziku, w domu jest czasem puszczane samopas, a przy usypianiu włączam jej biały szum…

Rodzicielstwo pełne dylematów

Więc czytam, uczę się – słowem – zgłębiam tajniki świadomego rodzicielstwa. I wiecie co? To jest cholernie męczące! Przecież dzieci wychowujemy głównie intuicyjnie! Nie zastanawiam się i nie szukam na szybko po książkach jak mam zareagować w takiej a takiej sytuacji. Nie zastanawiam się pół godziny, jak pochwalić córkę, żeby dzięki temu budowała swoją pewność siebie, a nie żeby w przyszłości została emocjonalną kaleką.

I tak rodzicielstwo staje się pełne dylematów: odkładać dziecko do łóżeczka czy spać z nim w łóżku? Włączać odgłos białego szumu do zasypiania czy nie włączać? Pozwalać dziecku na bajki i piosenki czy nie pozwalać? Tulić i nosić czy uczyć samodzielności? Być na każde zawołanie czy odczekać jakiś czas? Jakie zabawy proponować, żeby sprzyjać rozwojowi? Wsadzać do chodzika czy nie wsadzać? Dawać smoczek czy nie dawać? Prowadzać za rączki czy nie prowadzać? Odstawiać od piersi czy czekać na samoodstawienie?

Doszło do tego, że ostatnio czułam się jak podła, okrutna matka, przez którą dziecko nauczy się bezradności [mimo wszystko gorąco polecam Wam ten wpis z Wymagające.pl – wiele wnosi do świadomości rodzica]. Tylko dlatego, że próbowałam uśpić Zosię! I kiedy po raz setny układałam ją na boczku, żeby w następnej minucie już spała (uwierzcie mi, ona na prawdę jest zmęczona, ale resztami sił walczy o bezsenne przetrwanie!), po głowie kołatały mi się myśli, że może źle robię? Że może przez to poziom hormonu stresu wzrośnie w jej małym ciałku? Że może będzie się czuła jak w depresji? Że nie będzie szczęśliwa? Że odbieram jej pewność siebie?

Intuicja vs eksperci

Stop.

To ja tu jestem rodzicem.

To wszystko, o czym czytam, jest naprawdę bardzo mądre. Cieszę się, że mam możliwość dokształcać się w kwestii świadomego wychowania. Cieszę się, że w Internecie mogę znaleźć psychologiczne porady za darmo. Ale to wszystko wprowadza w życie niezły chaos, a przecież tu nadal liczę się ja i mój instynkt macierzyński.

Bez wariactw. Bądźmy dla siebie życzliwi. Nie stresujmy się, że coś robimy źle. Nie zastanawiajmy się wiecznie co mam teraz zrobić. Dziecko wyczuje sztuczność w naszym zachowaniu. Warto uczyć się i stawać się świadomym rodzicem. Ale taka nauka to proces, nie wymagajmy od siebie, że od razu wszystko zapamiętamy i każdą radę wykorzystamy w odpowiedniej sytuacji.

A poza tym – ile ludzi tyle ekspertów. I przeważnie ich rady są kompletnie różne. A każda z nich jest „najmojsza” ;) Poparta badaniami naukowymi, latami doświadczenia i przetestowana przez setki rodzin, oczywiście z pozytywnym skutkiem! Więc zanim zwariujecie, zanim porwie Was fala hejtów, wrzućcie na luz. I przypomnijcie sobie, że to Wy jesteście rodzicami. Wy kochacie swoje dziecko i żyjecie z nim na co dzień więc to wy najlepiej je znacie.

Wy macie MOC, żeby je wychować na porządnego człowieka. Według własnych zasad niepopartych badaniami.

I w tym wypadku „Wasza jest tylko racja, a Wasza racja jest święta”!

Buziaki,
Intuicyjnie świadoma,
Iza

♥♥♥

Hej! Fajnie, że jesteś!

Podobał Ci się nasz >WPIS<? Udostępnij go albo zalajkuj! Możesz też zostać z nami na dłużej – zapraszam Cię do polubienia naszego Fanpage’a na facebooku, dzięki czemu będziesz na bieżąco dowiadywał się co u nas słychać :)

Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Sylwia Antkowicz

    Wiem, że decydującą rolę w wychowaniu podejmują rodzice. Nigdy nie zmuszam, nie naciskam, ale wiesz… czasami naprawdę ktoś robi coś z niewiedzy i potrafi podziękować za porady i z nich skorzysta. Np. mama która z jakiegoś powodu była przekonana, że dla półrocznego dziecka krowie mleko będzie zdrowsze niż mm. DOwiedziała się, że tak nie jest. I to od niej zależy co zrobi z tą wiedzą – czy skorzysta, czy mimo tego będzie dalej je podawać. Inna sprawa, że w wielu kwestiach różni eksperci różnie radzą, więc czasem ciężko wywnioskować kto ma rację.

    • Oczywiście Sylwia, ja nie potępiam rad i poradników, uważam że są potrzebne i cieszę się, że w dzisiejszych czasach są takie ogólnodostępne :) Tylko czasem nawał tych wszystkich mądrych słów jest po prostu męczący. Na tyle, że zapominamy o intuicji, a jednak ona też jest ważna w wychowaniu. Zwłaszcza, jeżeli rady te poparte są ostrzeżeniami w stylu: nie rób tak swojemu dziecku, bo zostanie emocjonalną kaleką i w przyszłości z niczym sobie nie poradzi! Ludzie, jakie to frustrujące! Naprawdę do wszystkiego trzeba zachować dystans i swój rozum :)

  • Gosia

    I tego się trzymam, nie czytam tysięcy poradników, staram sie wybierać dla moich synów jak najlepiej potrafię czasami te zpopełniam błędy, ale staram się wyciągać wnoski. Nie ma na to recety.

    • Poradniki same w sobie są fajne, ale tak jak piszesz, trzeba z nich wybierać to, co jest dla nas i naszych dzieci odpowiednie :) I chyba każdy popełnia błędy. Najważniejsze, to je zauważać i w miarę możliwości korygować. Pozdrawiam! :*

  • Och Wychowanie

    Intuicja na pewno nie pozwoli skrzywdzić dziecka. Z reguły instynktownie wiemy jak postępować. Ocenianie rzeczywiście bywa irytujące i potrafi wytrącić z równowagi. Muszę się jednak przyznać, że czytam literaturę dotyczącą wychowania i to dużo. Mimo doświadczenia ciągle mam wiele dylematów wychowawczych. Świat się zmienia i sposoby zachowania dzieci na pewne sytuacje również. Czasem potrzebuję się nauczyć inaczej odbierać, po nowemu reagować. Pozdrawiam :)

    • Ja też czytam i dalej będę czytać! Lubię się uczyć nowych rzeczy, poznawać nowe podejście, „rozjaśniać” umysł. Chodzi mi o to, żeby podchodzić do tego z lekkim (albo większym?) dystansem, żeby macierzyństwo pozostało wspaniałą przygodą, a nie wiecznym dylematem :)

  • No! I pięknie to ujęłaś!;) Moja racja jest rzeczywiście mojsza dla mojego dziecka, a Zośki dla jej! Szkoda, że nie wszyscy to rozumieją i niektórym wydaje się, że zjedli wszystkie rozumy…;)
    Super tekst!:)

    • Dziękuję:)
      Wiesz, ja lubię słuchać wypowiedzi mądrych osób, lubię się dokształcać co do wychowania dziecka, ale trzeba mieć do tego dystans. Żeby macierzyństwo pozostało wspaniałą przygodą, a nie wiecznym dylematem :)

  • Wydaje mi się, że w kwestii wychowania dziecka dużo informacji należy przełożyć samemu na swoje realia i zgodnie ze swoją intuicją :) Jasne, poradniki są dobre i na pewno wielu osobom pomagają, ale, tak jak piszesz, czasem trzeba zareagować od razu, a nie przeglądając w amoku spis treści. Pozdrawiam!

    • Masz rację, do tych wszystkich porad warto podchodzić z dystansem. Inaczej można zwariować i zagubić się w cennych radach, co będzie miało odwrotny skutek do zamierzonego :)

  • Aleksandra Ćmachowska

    Z każdej strony pokazują nam jak mamy żyć, jak karmić, wychowywać, wspierać. To prawda, eksperci są zawsze czujni :). Z tym, że albo większość wie wszystko o wszystkim, albo głosi że ma monopol na jeden niepodważalny temat. BLW to piękna rzecz, podobnie karmienie piersią i nie kłócenie się z mężem przy dziecku. Ale czy zawsze da się być idealnym? Na bierząco? To kolejna studnia bez dna, rodząca frustrację. Oczywiście, że rozwój Karola jest dla mnie ważny, jednak chyba bardziej ufam mojej intuicji niż radom życzliwych. Ja zawsze chętnie posłucham, ale to co jest dobre wybiorę sama, bo to ja wychowuję moje dziecko. Pozdrawiam ciepło ;) chwilę mnie nie było, przez jelitówkę ;). Na szczęście została pokonana!

    • Ola jak zwykle trafiłaś komentarzem w dziesiątkę :) Lubię czytać i odkrywać nowe metody i sposoby na wychowanie dziecka. Cieszę się, że mam dostęp do mądrych porad. Ale do wszystkiego trzeba podejść z dystansem, dostosować do potrzeb naszego dziecka i samych nas – bo głupio jest robić coś wbrew sobie ;) Poza tym, nie ma się co spinać, bo to chyba jest najgorsze dla dziecka -zestresowany rodzic. Rodzic powinien być pewny siebie, dawać poczucie bezpieczeństwa. A w tym pomaga nam właśnie intuicja :)
      P.S. Uff jelitówka, ciężka sprawa. Dobrze, że już wracasz do żywych! :)

  • Myślę, że kluczowe jest kierowanie się właśnie intuicją. To nasze dziecko, my je znamy najepiej i nawet jeśli w jego wychowaniu popełnimy błąd, to przecież nie dlatego, żeby dziecku krzywdę zrobić. Teraz trendy są takie, za 10 lat będą inne. Najważniejsze to nie dać się zwariować :)

    • Właśnie o to chodzi! Trendy się zmieniają, ale intuicja będzie zawsze! Dobrze jest czytać i zdobywać nową wiedzę. Ale jak do wszystkiego – do tego też trzeba zachować dystans :) W końcu macierzyństwo ma być piękną przygodą, a nie wiecznym dylematem i stresem ;)

  • Intuicja jest dobra, faktycznie. Myślę też, że im bardziej świadomi siebie rodzice tym lepiej potrafią wychowywać.

    • Masz rację Joasiu. Dobrze, kiedy rodzice są świadomi. Ale warto mieć na uwadze, że „uświadamianie” to proces i nie można od siebie wymagać, że od razu posiądziemy wiedzę psychologiczną i pedagogiczną :)

  • Żaneta Bomba

    Najlepiej działać zgodnie z własną intuicją i tym co podpowiada nam dziecko.

    • Dokładnie tak Żaneta! Dziecko potrzebuje pewnych siebie rodziców, którzy dadzą poczucie bezpieczeństwa, a w tym własnie pomaga intuicja :)

  • Macierzynstwo-raz!

    Masz rację, ale grunt to mieć zdrowy rozsądek do wszystkiego :)

  • Hah, ja jeszcze nie urodziłam, a już wariuję. Czytam wszystko co mi się nawinie, całymi dniami studiuję wszelkie artykuły, blogi, fora… A czuję że im więcej czytam tym mniej wiem. Jestem już absolutnie zagubiona i czuję się coraz mniej gotowa. A zostały mi tylko dwa miesiące. Jeszcze wszyscy wokół mnie mają świetne rady jak MUSZĘ wychować dziecko, jak spać, jak karmić, jak nosić… no o wszystko. A każda rada inna, czasem sobie przeczą nawzajem, ale każdy wymaga, że będę robić tak, jak mi mówi… A ja świruję :P Mam wrażenie, że wszyscy wokół zapomnieli, że to ja jestem matka tego dziecka…

    • Polecam wziąć głęboki oddech i zwolnić tempo czytania:P Tak naprawdę wszystko przyjdzie samo razem z chwilą, kiedy pojawi się dziecko :) Jasne, będziesz miała mnóstwo pytań i na pewno przyda się to, co czytałaś, ale dopiero kiedy maluszek się urodzi, będziesz mogła wybrać i dopasować te rady, które będą Wam odpowiadały :) Pozdrawiam ciepło :* Nie zapominaj, że to TY jesteś mamą!

  • www.swiattomskiego.blogspot.co

    Święte słowa. W ślepym dążeniu do „ideału ” zatracamy sens macierzyństwa i radość życia. Wobec moich dzieci żadne schematy nie działają… Wszystko musimy robić intuicyjnie.

    • Dobrze jest znać rady i rozwiązanie, ale tak jak piszesz – każde dziecko jest inne i każde potrzebuje czego innego więc może być tak, że te wszystkie rady można schować do kartonu i włożyć na strych ;) Intuicja i zdrowy rozsądek przede wszystkim!

  • Aleksandra Waliczek

    Najważniejsze jest to, że mamy skąd czerpać wiedzę i możemy podjąć decyzję, jaką drogą pójdziemy. Przy czym, czego byśmy nie wybrali, to i tak najważniejsze jest serce wkładane w wychowanie.

    • Masz rację Olu! Cieszę się, że mam taki łatwy dostęp do wiedzy, ale trzeba też pamiętać, że w Internecie – zwłaszcza na forum – może wypowiedzieć się każdy więc warto zawsze te słowa przepuścić przez filtr ;) I wybrać z nich to, co nam i dziecku odpowiada :)

  • Oj tak :/ Presja jest spora. Ale trochę jest tak, że to my tą presję sami tworzymy :) Myślę, że sprawdzają się tylko rady, w których czujemy się naturalnie, swobodnie. Do niektórych porad musimy też dojrzeć. Ja np. do niedawna uważałam, że niechwalenie dziecka to naprawdę głupi pomysł… przecież jak to? A w pewnym momencie jakoś poczułam, że nie mam potrzeby bicia brawo za każdym razem, gdy uda mu się złożyć 2 klocki w wieżę :)
    Musimy być dla dziecka szczerymi rodzicami, tylko takie rodzicielstwo ma sens :)
    Ja to w ogóle mam taką wątpliącą naturę :P I nigdy nie wpadam w żadne zalecenia czy porady na 100%…muszę wszystko sprawdzić i dostosować do siebie :)

    • Zuzia, ja „wpadałam” w rady w czasie, kiedy byłam w ciąży. Oj jak wtedy wszystko wydawało mi się proste! Wystarczy trzymać się kilku zasad i dziecko samo się wychowa! :P Życie szybko zweryfikowało moje myślenie i teraz po tym czasie wiem, że wszystko co przeczytam muszę przepuścić przez „filtr” i wybrać z tego to, co odpowiada mi i Zosi:)

  • Osobiscie nie sluchalam i nie slucham nikogo w sprawie wychowania mojego dziecka i szczerze to nie jednej osobie dajacej mi rady odpowiadalam ze to moje dziecko i wychowam je tak jak potrafie, zbednych rad nie potrzebuje, chyba ze o nie poprosze, swoje dzieci to juz wychowali…

    • Wiesz, ja staram się wysłuchać, ale nie biorę tego do siebie. Wybieram to, co odpowiada mi i mojemu dziecku. Cieszę się, że mogę się za darmo dokształcać jak być świadomym rodzicem, ale intuicji nic nie zastąpi :) I to nią powinniśmy się kierować w wychowaniu :)

  • Uważam, że intuicja w wychowaniu dziecka jest najważniejsza. Możemy podpierać się książkami ale pamiętajmy że każde dziecko jest inne.

    • Dokładnie tak. Każde dziecko potrzebuje czego innego i każde reaguje inaczej na metody wychowawcze. Grunt to zachować zdrowy rozsądek:)

      • O tym, że dzieci są różne dowiedziałam się przy drugim skarbie. Całkowite przeciwieństwo córki :)

        • Wiesz, ja cały czas po cichu liczę na to, że drugie dziecko będzie przeciwieństwem córki – będzie długo spało, będzie chętnie bawiło się same i nie będzie maminym przylepcem ;)