Jesteśmy przez nich rządzone!

with 39 komentarzy

rzadzi-kobietami

Kto nami rządzi? Czy w ogóle istnieje jakaś siła, która może nami – kobietami rządzić? Czy same za siebie odpowiadamy i nikt nie ma na nas wpływu? Takie pytania ostatnio nurtowały moje myśli. Myślałam, myślałam aż wymyśliłam. Część z nas powie, że rządzą nami mężczyźni (zakładam, że grupa kobiet myślących w ten sposób jest bardzo nieliczna:D). Część z nas powie, że rządzą nami dzieci, a w końcu od kiedy na świecie pojawia się nasz potomek, wszystko mu podporządkowujemy. Część z nas powie, że rządzi nami pieniądz i odwieczny za nim pościg. Ale wiecie co ja Wam powiem? Moim zdaniem żadna z tych tez nie jest prawdziwa.

Kobiecym światem rządzą hormony!

Zastanówcie się, żyjemy w powtarzających się cyklach (o drugim tajemniczym kobiecym cyklu możesz przeczytać tutaj), a każdy jego etap powodowany jest hormonami. Właściwie odkąd przychodzimy na świat buzują w nas hormony. Już u małych, kilkumiesięcznych dziewczynek można to zaobserwować: niektórym pojawia się krwawienie z dróg rodnych, niektórym pojawiają się wycieki z piersi, a część dzieci cierpi na trądzik niemowlęcy i inne twarzowe bądź mniej twarzowe wypryski. To wszystko wina hormonów.

Związek na całe życie.

Hormony towarzyszą nam cały czas. Z wiekiem, zaczynają nam się rzeźbić kobiece kształty – tu rośnie, tam przybywa – zaczynamy być stałymi bywalczyniami w sklepach ze stanikami i często szukamy u siebie wcięcia w talii. Później dochodzi miesiączka, zaraz za nią owulacja. Skoro miesiączka to PMS, kiedy przez kilka dni w miesiącu trudno z nami wytrzymać, a naszymi przyjaciółmi stają się czekolada i wino. Zaczynamy swoje przygody seksualne, bo pojawia się na nie chęć, czasem bardzo nieodparta. Zakochujemy się i odkochujemy, wpadamy w ramiona nieodpowiednich mężczyzn, czasem tracimy tych całkiem fajnych, a to wszystko w celu poszukiwania odpowiedniego dla siebie samca alfa, który zapewni nam bezpieczeństwo i zdrowe potomstwo.

I przychodzi w końcu ten czas, że oprócz miłosnych uniesień i dobrego seksu, zaczyna nam czegoś jeszcze brakować. Rodzi się w nas instynkt macierzyński, potrzeba urodzenia i wychowania dziecka, potrzeba tak silna, że dążymy do celu rękami i nogami (rozłożonymi :D). Zachodzimy w ciążę, która okazuje się hormonalnym rollercoasterem: szczęśliwa i uśmiechnięta przyszła mama w kilka sekund przeobraża się w płaczącego, roztrzęsionego mazgaja, by za chwilę okrzyczeć wszystkich w okół za to, że starali się ją pocieszyć. A po porodzie wcale nie jest łatwiej, bo…

towarzysze hormony nie odpuszczają ani na chwilę!

I nie łudźmy się, że jak już skończymy karmić piersią i odchowamy dzieci, to towarzysze przestaną się nami interesować. Wróci okres, comiesięczny cykl wahań hormonalnych, a zaraz po nim pojawi się przekwitanie, podczas którego już w ogóle łatwo jest zatracić siebie na rzecz zimnych potów, uderzeń gorąca, rozdrażnienia i spowolnionego metabolizmu (a więc łatwiejszych do przyswojenia kilku nowych kilogramów).

Życie kobiet nie jest łatwe.

Moje drogie, rządzą nami hormony.

To od nas zależy, czy będziemy potrafiły nam nimi zapanować i je okiełznać. Całe życie się tego uczę i szczerze Wam powiem, że nie wiem czy w ogóle kiedykolwiek uda mi się to opanować. Ciągle doświadczam nowych zmian, w zależności od tego czy danego dnia wyższy poziom uzyska estrogen, progesteron, testosteron, prolaktyna, a może hormony tarczycowe.

Hormony to nie tylko humory.

Decydują nie tylko o nastrojach i emocjach, ale mają też wpływ na nasz wygląd i zdrowie.

Weźmy na przykład estrogeny – podstawowe hormony żeńskie. To dzięki nim rozpoczyna się proces dojrzewania, ale też są one odpowiedzialne za kształtowanie naszej sylwetki (także następnym razem pretensje za małe cycki albo wąskie biodra proszę składać właśnie do nich :D). I uwaga – dzięki nim mamy ochotę na seks.

A progesteron? To król wśród mam i przyszłych mam, bo odpowiada za regularne miesiączki, owulację i przygotowanie macicy do przyjęcia zapłodnionej komórki jajowej. Wydaje się być w porządku gościem, ale uwaga, może przysporzyć sporo zmartwień – jego niedobory mogą powodować problemy z zajściem i utrzymaniem ciąży.

Za to kolega testosteron wcale nie jest taki niepotrzebny, jakby się wydawało. M.in. dzięki jego obecności mamy dobre samopoczucie, poprawia się nasza samoocena i zwiększa ochota na seks. Dostałyśmy go pewnie razem z żebrem Adama, dlatego według mnie ma wpływ na popęd seksualny – niech mężczyźni mają też trochę radości ;).

Nie będę się rozwodzić nad każdym hormonem mającym na nas wpływ, bo to nie wywód biologiczno-anatomiczny, a raczej zbiór moich przemyśleń:)

Hormonalne opowieści.

Wracając do tematu: na koniec wpisu podzielę się z Wami kilkoma przykładami z mojego życia, kiedy działanie hormonów jest ewidentne, żeby nie powiedzieć perfidne.

» Próbowałam oduczyć Zosię nocnych pobudek na cyca. W związku z tym uzbroiłam się w butelkę wody, przy pierwszym przebudzeniu, wzięłam półśpiące dziecko na ręce i pewnie włożyłam jej smoczek do buzi. Zosia bez problemu zassała wodę. A ja zassałam emocje. Było mi tak przykro, smutno i nieswojo, że Zofia ssie butelkę, a nie moją pierś – takie dziwne uczucia we mnie buzowały – że od razu (poza łzami w oczach) poczułam charakterystyczne dla napływu mleka szczypanie sutków i z moich piersi popłynęło mleko… A moja córka spokojnie wypiła całą wodę i poszła spać dalej. Tadaaaam.

» A znacie reklamę coca-coli „Brotherly love”?  Taką o braciach, jeden starszy, który ciągle dokucza młodszemu, a na końcu broni go przed zaczepkami rówieśników? Podeślę Wam link, jakbyście jednak nie wiedzieli o co mi chodzi: Coca-Cola „Brotherly love”. W każdym razie zmierzam do tego, że ten młodszy chłopiec wzbudza we mnie takie emocje… sama nawet nie potrafię ich nazwać. Ściska mnie w brzuchu, chce mi się płakać, podejść do niego i go przytulić. Trochę tak, jakbym chciała być jego mamą…? Serio, za każdym razem jak widzę tą reklamę, dosłownie oczy zachodzą mi mgłą… A mój mąż ma z tego niezły ubaw ;)


Hormony, to nasi przyjaciele i wrogowie – to one nami rządzą. A my powinnyśmy to zaakceptować, bo całe życie musimy spędzić u ich boku;)

Podzielacie moje zdanie? Napiszcie o tym!

Buziole,

Iza


♥♥♥

Jeżeli podobał Ci się mój >WPIS<, udostępnij go albo kliknij „lubię to” – będzie nam bardzo miło :).

A jeżeli chcesz być z nami na bieżąco – wiedzieć co u nas i kiedy pojawiają się nowe >WPISY<, zapraszam do polubienia blogowego fanpage’u na facebooku.

Zdjęcie w nagłówku autorstwa Christopera Windus pochodzi z serwisu http://unsplash.com.
Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Pingback: ŚWIATEM RZĄDZĄ KOBIETY. A KOBIETAMI...? - Wariacje (nie zawsze) na temat()

  • Też płakałam i było mi długo smutno, gdy młoda sama się odstawiła od piersi, ba ja do dzisiaj to mam. Gdy tylko o niej pomyślałam poza domem, lub gdy spała, mleko mi na chodziło :) Teraz wiem, że mam za mało estrogenów ;)

    • To dopiero historia! Ja mam wielką nadzieję, że moje hormony po karmieniu wrócą do normy (o ile w ogóle kiedykolwiek są w normie :p).

  • Właściwie nie możemy się od hormonów odizolować, ale Asiu, myślę że da się nauczyć z nimi żyć. A właściwie nie mamy innego wyboru :D Dobrze mieć świadomość ich istnienia i potrafić zajrzeć wgłąb siebie, kiedy zbytnio przejmują nad nami kontrolę, aby w porę wrócić do swojego prawdziwego „ja” :)

  • Monika, lubię, jak kobiety się ze mną zgadzają:D

  • O rany! Ja tak samo reaguję na tą reklamę Coca-Coli!! :) I mój mąż też zawsze dziwnie na mnie patrzy, bo ten młodszy brat wyciska mi łzy z oczu ;P Czyli nie jesteśmy same! :)

    • Marheri Crafts, dobrze wiedzieć, że ten chłopiec działa w ten sposób nie tylko na mnie – już myślałam, że coś ze mną jest nie tak :P Swoją drogą Coca-cola ma niezłego marketingowca, który wymyślił taką reklamę i dobrał do niej tak specyficznego „aktora” :p

  • oxinspirationxo blogspot.com

    Tak hormony i tylko one :-)

  • Najgorsze jest to, jak nakładają się wszyscy rządzący ;) Natura ma nieograniczoną władzę nad nami ;)

    • Karolina masz rację! Totalny armagedon :D A z naturą musimy żyć w zgodzie, w końcu dzięki niej jesteśmy tak wyjątkowe ;)

  • Karolina, to prawda, ale mężczyźni za to borykają się z buzującym testosteronem i wybujałym ego – a dla niektórych nawet to jest nie do opanowania ;)

  • Sylwia, masz rację – i musimy z nimi całe życie wytrzymać :D

    • powiem ci, że my jeszcze jakoś z nimi damy radę, ja współczuję mężowi :D

      • Sylwia, mężczyźni dostali dodatkową porcję cierpliwości i umiejętność zachowywania zimnej krwi właśnie do starcia z naszymi hormonami :D a poza tym, co oni by bez nas zrobili… ?;)

  • Trudno jest się przyznać sama przed sobą, że hormony mają tak duże znaczenie. Chcemy przecież być niezależnymi kobietami, podejmować suwerenne decyzje :D Ale jak tylko zaakceptujemy, że natura ma ogromne znaczenie dla naszych zachowań, łatwiej jest nam zrozumieć siebie :) Fajnie, że o tym piszesz! Wolność to też akceptacja tego, na co nie mamy wpływu :)

    • Bardzo mądrze powiedziane :) Myślę, że świadomość i wiedza na temat hormonów, zwłaszcza dla kobiet, są bardzo istotne. Bo oprócz tego, że potrafimy zrozumieć siebie, to potrafimy rozpoznać, jeżeli coś jest nie tak – pamiętajmy, że hormony to nie tylko nasi wrogowie, ale też przyjaciele – to dzięki nim jesteśmy kobiece, mamy siłę, możemy zajść w ciąże, urodzić dziecko, karmić piersią itd. :)

  • Ale hormony mają też lepsze strony! :D

  • Ach te kobiety….

  • Kamila Posobkiewicz

    Ciekawy artykuł i ważne treści, widać sporo włożonego wysiłku, gratulacje!

  • Hormony to niezłe skurkowańce. Ja też swego czasu miałam z nimi niezłe przejścia i mam nadzieję już do tego czasu nie wrócić

    • Gizanka, najważniejsze, że udało Ci się to przetrwać! Wyobrażam sobie, że nie było łatwo. Życzę samych hormonalnych pomyślności :)

  • Hormony … mam ich w nadmiarze oj lubią mącić w głowie…

    • Nellvita, zgadzam się. Dobrze jest mieć obok kogoś, kto zrozumie nas i pomoże zejść z tych hormonalnych karuzeli :)

  • Hormony… grrr niecierpię ich. Potrafią nieźle dać w kość. Zwłaszcza w „te dni”.

    • Marta, dokładnie wiem o czym mówisz. Sama ze sobą nie umiem wtedy wytrzymać. Z resztą z każdą kobietą jest wtedy jakby ciężej się dogadać :p Jakbyśmy na kilka dni stawały się innymi osobami…

  • Zgadzam się z Tobą. Czytając początek myslalam jaka będzie odpowiedź, a kiedy padła od razu się zgodziłam. Nawet wczoraj jeszcze czytałam o kortyzolu i sama zdziwiłam się, jaki ma wpływ na nasze życie. Brak snu daje mi się we znaki i za tydzien badam jego poziom we krwi.

    • Dziubdziak, lista hormonów jest długaśna, zwłaszcza u nas kobiet. Każdy z nich w nadmiarze albo w niedoborze ma na ns ogromny wpływ. A skoro mowa o kortyzolu – to dopiero gość, który w nadmiarze sieje spustoszenie! Brak snu też mi dokucza notorycznie od jakiś 9 miesięcy ;) Są dni gorsze i lepsze, ale jakoś się trzymam. Badaj się dziewczyno i dużo zdrowia dla Ciebie :*

  • Haha to jest dopiero świetny patent na uniknięcie mandatu! :D Już wiem co będę mówić przy następnej „okazji” :D
    W moim przypadku też dopiero w ciąży poznałam co naprawdę znaczy żyć z buzującymi hormonami, oj ile mój mąż musiał mieć wtedy do mnie cierpliwości… Chociaż z uwagi na to, że dalej karmię piersią więc hormony nadal szaleją, a do tego dokładam zmęczenie – zastanawiam się czy teraz nie ma się ze mną gorzej :P I właśnie dlatego mężczyźni są z natury bardziej opanowani i potrafią zachować zimną krew w sytuacjach kryzysowych :)

  • Patrycja Czubak

    Ahh te horomony tyle problemów z nimi ostatnio, ale mam nadzieję że wszystko powoli powróci do normy. Masz rację to one rządzą nami kobietami.

    • Patrycja, czasami wyobrażam sobie kobietę jako takiego ludzika narysowanego przez dziecko, który zamiast rąk ma napisy: progesteron i estrogen, a zamiast nóg testosteron i prolaktyna. Miałam taki obrazek wstawić do wpisu, ale moje zdolności malarskie nie są godne publikacji :p
      Życzę Ci dużo cierpliwości i wyjścia na prostą z hormonalnych problemów :)

      • Patrycja Czubak

        Dobre :D Też nie mam takich zdolności, znowu coś nas łączy :D Mogłaś wstawić dla żartu.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Oj, wiem coś na ten temat. Poważne problemy z hormonami odebrały mi kilka lat normalnego, beztroskiego życia – i cały czas drżę o to, czy kiedyś znów do mnie nie wrócą i nie objawią się ze zdwojoną siłą…

    • Niestety hormony często okazują się naszymi wrogami, z którymi musimy toczyć walki… Życzę dużo zdrowia i samych beztroskich lat życia! :)

  • Bardzo fajny wpis ale i cały blog mnie mocno zaciekawił. Lecę na inne wpisy :) Pozdrawiam