Rozwiewamy wątpliwości! Kiedy jest czas na chustę?

with 76 komentarzy

Cześć!

Dzisiaj drugi wpis „Rozmów z ekspertem”. Pamiętacie co Wam obiecywałam? Obiecywałam, że poza samą ekspercką treścią wpisów, będziecie mogli poznać niesamowite kobiety. Takie które na długo zapadają w pamięć, takie do których coś nas ciągnie.

No! To zapraszam do poznania kolejnej kobiety, która nie pozwala o sobie zapomnieć ;).


Tym razem zaprosiłam do współpracy Monikę Osińską – Żabka, czyli kobietę wielozadaniową, silną i naładowaną pozytywną energią! Poznałyśmy się na moich pierwszych warsztatach z chustonoszenia, na których Monika była naszym doradcą i instruktorem. Jej charyzma i pewność siebie powalają na kolana, a miłość do chustowania widać na każdym kroku. Ja byłam wtedy spanikowaną mamą, która właściwie zaczynała wątpić w to całe chustonoszenie, ale Monia szybko odczarowała moje myślenie. Dzisiaj to Was będzie czarować, opowiadając nam o tym kiedy właściwie jest czas, żeby zacząć nosić dziecko w chuście, a kiedy trzeba z tym skończyć.

Rozgośćcie się :)

Kim jest Monika?

Monika Osińska – Żabka – certyfikowany doradca noszenia dzieci Akademii Noszenia Dzieci. Doświadczona mama dwóch cudownych dziewczyn, które od samego początku nosiła w chustach: 7-letniej Agatki i 2,5-letniej Gabi. Jej misją życiową jest poprowadzenie rodziców od trudów i chaosu związanego z pojawieniem się nowego członka rodziny po radość z bliskości i swobody funkcjonowania z dzieckiem w świecie pełnym schodów i ciemnych zakamarków.

Monika jest pełną pasji i zaangażowania promotorką noszenia dzieci, życia pełnią życia z dzieckiem odkrywającym świat wraz z rodzicami. Z grupą przyjaciół założyła Stowarzyszenie Śląsk w Chuście mające na celu promocje chustonoszenia wśród rodziców z południa Polski. Jako doświadczony doradca czynnie działa również w innych organizacjach.

Kiedy zacząć przygodę z chustonoszeniem?

Istnieje kilka kluczowych momentów, kiedy rodzice decydują się na początek chustowania. Opowiem o nich poniżej. Ale na początek ogólna rada Moniki:

→ „Początek chustowej przygody rodziców i dziecka to dla każdego bardzo indywidualny czas – zwykle ten kiedy rodzice albo odnajdują chustę szukając bliskości z dzieckiem albo ten kiedy życie zmusza ich do szukania rozwiązania z pozoru prostych problemów przy maleństwie urastających do rangi niemożliwości.

Niezależnie od tego z jakiego powodu sięgacie po chustę i w którym momencie życia dziecka to robicie kochani rodzice wiedzcie, że każdy moment jest dobry. Ważne aby dostosować Wasz start do potrzeb zarówno rodziców jak i malucha.

No, to jeżeli ustaliłyśmy już najważniejsze, to teraz na podstawie doświadczenia Moniki, opiszę 5 etapów, w których rodzice decydują się na zakup pierwszej chusty.

1. Chustowanie można zacząć już… w ciąży!

Tak drogie przyszłe mamy – w ciąży! I nie mówię tu tylko o tym, że wtedy kompletujemy wyprawkę. Że czytamy, uczymy się i rozmyślamy nad najlepszymi dla nas i dziecka rozwiązaniami. Tak, to dobry czas na wybór odpowiedniej chusty (poruszymy ten temat z Moniką w osobnym wpisie). Ale ja mam na myśli motanie ciążowego brzucha.

Mama może z chusty korzystać jeszcze w ostatnich tygodniach ciąży do wiązania brzuszka aby ulżyć troszkę strudzonemu kręgosłupowi.”

2. Wiązanie chusty z nowonarodzoną „wkładką”

Nowonarodzony mały człowiek jak nikt inny potrzebuje bliskości mamy. W końcu przez ostatnie 9 miesięcy żył w maminym brzuchu, słuchając maminego serca i po prostu będąc połączonym z maminym ciałem! Monika mówi:

→ „Noworodki można nosić w chuście już od pierwszych godzin życia i tak postępują zwykle doświadczone w chustonoseniu mamy, które tulą się w cudnych chustach jeszcze na oddziale położniczym. Ten upragniony moment kiedy motamy nasze szczęście w cudną chustę to bomba endorfin uderzających do naszej głowy a czego jak nie hormonów potrzebujemy do uruchomienia laktacji :).”

3. Aktywny niemowlak w chuście

Kolejnym etapem, kiedy mamy sięgają po chustę, jest czas, kiedy dziecko kończy okres odsypiania porodu i zaczynają się dłuższe okresy czuwania. To czas, kiedy rodzice powoli wracają do normalności, a co za tym idzie do aktywności i obowiązków. I nagle okazuje się, że zaczyna nam brakować rąk, bo maluch domaga się naszej bliskości.

→ „Mamusie, które wcześniej nie miały doświadczenia a chustonoszeniem zwykle sięgają po chustę około 4-8 tygodnia życia noworodka.(…) tu z pomocą przychodzi zwykle doświadczony doradca chustowy i magicznym kangurem [sposób wiązania – przyp. autora] ręce wracają. Odnajdujemy wówczas nie tylko utraconą parę rąk ale i bliskość a co za tym idzie spokój małego człowieka.”

4. Trudne chwile niemowlaka

Drugim ważnym momentem jest etap ząbkowania. Ból, jaki dziecko wtedy odczuwa i niepokój, jaki nim targa, wiąże się z tym, że szuka ukojenia. A gdzie jest bezpieczniej, jak nie w ramionach mamy? Zarywamy noce na bujaniu, a w ciągu dnia wcale nie jest lepiej więc nadal tulimy, nosimy i przytulamy. Monika mądrze zauważa:

→ „Spoko jak ząbkuje nam 4 miesięczny maluch (choć już wtedy zauważamy że wytrzymałość rąk ma wartość skończoną) ale w miarę upływu czasu i przypływu kilogramów ubywa nam sił, cierpliwości i radości życia. Chusta wtedy to nie fanaberia – TO KONIECZNOŚĆ.

5. Czy można zacząć nosić kilkumiesięczne dziecko?

Doświadczenie Moniki mówi, że:

→ „80% noszących rodziców sięga po chustę do 6-8 miesiąca życia dziecka.  Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby uczyć się wiązać ze starszakiem – co więcej często jest to dużo łatwiejsze niż z maluszkiem dlatego zachęcam do przekonania się do chusty w każdym etapie życia waszego szkraba.”

Dlatego, jeżeli nadal się zastanawiasz i wydaje ci się, że twoje dziecko jest już za duże, żeby nauczyć się siedzieć w chuście, nic bardziej mylnego!

Jak długo można nosić dziecko w chuście?

Na początku musicie wiedzieć, że większość dzieci przechodzi bunty chustowe (tak tak, kolejny bunt do kolekcji). Czyli taki czas, kiedy nie chce się nosić, nie daje się zamotać i generalnie nie chce słyszeć o chuście. Spotkałam się też z opinią mam, które mówiły, że sam początek chustonoszenia był trudny, że wydawało się, że ich dziecko nie będzie typem chuściocha. A jednak. Krok po kroku, częste motanie i coraz dłuższe wyprawy w chuście sprawiły, że maluch przekonał się do chustowania. Dlatego nie warto rezygnować, każdy potrzebuje czasu na dostosowanie się do nowej sytuacji, także dziecko. Więc zanim schowacie chustę do szafy, posłuchajcie, co mówi o tym etapie Monia:

→ „(…) maluch nacieszy się nowo nabytą umiejętności raczkowania czy chodzenia i zaraz wróci do mamy z prośbą o tulenie. Rodzice noszący długo i często mówią, że mamy przy chustach dwa wielkie FLOW. Pierwsze kiedy po raz pierwszy maluszek odpłynie w głęboki sen na serduszku mamy a drugi wtedy kiedy już biegający smerf przynosi nam (uwaga) SWOJĄ ULUBIONĄ CHUSTĘ z prośbą o noszenie!!!

Kiedy zatem skończyć noszenie w chuście? Czy to, że dziecko chodzi samodzielnie oznacza koniec przygody z chustowaniem? Monika bardzo mądrze odpowiada, że:

→ „Ja z mojego doświadczenia powiem tak – kiedy jest na to czas i miejsce – pozwólmy dziecku nacieszyć się wolnością i własnymi sposobami odkrywania świata. Kiedy jednak mamy taka potrzebę (coś do pozałatwiania, ograniczenia czasowe) warto przekonać malucha, że w chuście będzie szybciej, wygodniej i bezpieczniej.”

Starszak w chuście

Musicie wiedzieć, że Monika nadal nosi swoją dwuletnią córkę w chuście. Da się? Jasne, że się da! Zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych, kiedy nogi małego człowieka odmawiają posłuszeństwa. Albo kiedy maluch zechce się potulić, a właśnie jesteście na zakupach. Warto mieć chustę zawsze przy sobie, bo nigdy nie wiadomo czym i gdzie nas dziecko zaskoczy :).

WAŻNE

Monika przestrzega, że przy noszeniu starszych dzieci,  z uwagi na zdrowie własnego kręgosłupa, nosimy je zawsze na plecach i zawsze tylko tyle, ile jest to konieczne!

Moim zdaniem

Powiem Wam szczerze – na początku w ogóle nie myślałam o chuście. Ale kiedy Zosia weszła w etap, kiedy poza moimi ramionami, nie było takiego miejsca w domu, w którym czułaby się dobrze, kupiłam pierwszą chustę. Poszłam na warsztaty najpierw z wiązania „kieszonki”, później był „plecak prosty”. I teraz nie wyobrażam sobie życia bez chusty. Zwłaszcza, kiedy Zosia za nic w świecie nie chce siedzieć w wózku na spacerze. Albo muszę ugotować obiad/upiec ciasto/odkurzyć, a Zosia uparcie nie chce zejść z moich rąk. Albo wtedy, kiedy jedziemy na zakupy do Castoramy lub Ikei i nie chcemy brać wózka do bagażnika, żeby więcej zakupów zmieściło się w aucie :D Poza tym warsztaty do kolejna okazja do nawiązania nowych znajomości, pośmiania się i poplotkowania w gronie mam, czyli osób, które dobrze mnie rozumieją :) To lubię!

Pomyślcie tylko…

Na koniec krótka, ale jakże piękna refleksja od Moniki:

→ „W miarę upływu czasu noszenia będzie mniej dlatego cieszmy się nim przy każdym tuleniu, traktujmy je jako zabawę i wspólne chwile bliskości.

Cieszymy się noszeniem bo dzieciaki tak szybko rosną … ale może czym skorupka za młodu … miejmy nadzieję, że jako nastolatki dziewczyny przyjdą do mnie i powiedzą: Mamo chce się przytulić…”


Drodzy,

Monika to doświadczony i wykształcony doradca chustowy. A przy tym jest niesamowicie ciepłą osobą, zawsze chętnie pomoże i dopasuje się do waszych potrzeb. Potrafi podchodzić do każdego indywidualnie (nawet na zajęciach grupowych!). Potrafi też zaszczepić miłość do chustonoszenia, ale także zaufanie do chusty, co jest bardzo ważne dla młodej spanikowanej mamy.

Dlatego, jeżeli macie jakieś pytania albo chciałybyście umówić się na warsztaty lub poradę, napiszcie do Moniki poprzez jej fanpage na Facebooku.

Możecie też z nią rozmawiać, podczas organizowanych w okolicach Rybnika spotkań oraz w czasie spotkań LIVE na jej prywatnym profilu na Facebooku (jeśli chcecie być na bieżąco dodajcie Monikę do znajomych a spotkania z nią będą miłą niespodzianką na nudne popołudnia i wieczory). Ale to nie wszystko Monia również pasjonuje się fotografią – jeśli podobają się wam zdjęcia publikowane w tym wpisie po więcej sięgnijcie na stronę Mea Chustolower.

Uwaga niedługo w sprzedaży pojawi się pierwsza książka – przewodnik po chustonoszeniu… na pewno dam wam znać gdzie i kiedy będzie można ją zakupić!

P.S. Monia posiada też całkiem pokaźny stos chust więc jeżeli szukacie porządnej chusty w dobrej cenie, dajcie jej znać!

Buziaki,
Iza

♥♥♥

Hej! Fajnie, że jesteś!

Podobał Ci się nasz >WPIS<? Udostępnij go albo zalajkuj! Możesz też zostać z nami na dłużej – zapraszam Cię do polubienia naszego Fanpage’a na facebooku, dzięki czemu będziesz na bieżąco dowiadywał się co u nas słychać :)

Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Aneta

    Przydatne informacje, na pewno kiedyś się przydadzą :)

  • Marta Bruska

    Nosiłam dwoje dzieci i… tęsknię za noszeniem kolejnego malucha ;) wrzucajcie dzieci w chusty, tulcie je, one tak szybko z tego wyrastają..

    • Zgadza się Marta! Moja Zosia ma już roczek i coraz rzadziej korzystamy z chusty – a dopiero co była takim okruszkiem, którego bałam się zamotać :) Już mi tego brakuje!

  • Ja bardzo żałuję że nie wiedziałam o chustach jak córka była malutka

    • Kasia, nie żałuj, czasu i tak nie cofniesz :) A może kiedyś będziesz miała okazje nosić jakiegoś malucha w chuście :)

  • Ja nie umiałam pokonać strachu w sobie w kontekście chust, ale nosidło ergonomiczne to coś, bez czego nie wyobrażam sobie funkcjonowania.

    • Myślę, że gdyby nie pomoc Moniki, też nie pokonałabym tego strachu :) Ale odczarowała mi chustę i jestem jej za to wdzięczna :)

    • Monika Osińska – Żabka

      chyba wprowadzam magie w to cale chustowe zamieszanie :D

  • Cudowna sprawa :). Moja Dalia ma 3,5 miesiąca i nosimy się co jakiś czas. Myślę, że gdyby było lato to wypadłoby nam jeszcze częściej :D

  • Karolina Niźnik

    Jestem mamą od czerwca i choć nie noszę moje syna w chuście to uważam to za fajne i praktyczne rozwiązanie w wielu sytuacjach. Bardzo fajny i przydatny tekst, miło się go czytało!

    • Dziękuję Karolina :)
      Wiesz, możecie jeszcze spróbować, chociaż na pewno będzie to od Was wymagało cierpliwości i wielu prób, ale warto :) Nie namawiam! To Wasz wybór :) Dużo dobrego dla Was! :*

  • Przy pierwszym dziecku bardzo się tego bałam. To jak wsuwa się niemowlaczka w chustę mnie przeraził. Dałam za wygraną, ale…. ale niebawem kolejna iskra dołączy do naszej rodzinki i teraz mam już ostre postanowienie, że nauczymy się chustować! bo rączki potrzebne są dla starszej siostry.

    Ciepło pozdrawiam!

    • To teraz chusta przyda Wam się podwójnie! A jeżeli boisz się noszenia tak małego dzieciaczka, polecam Ci gorąco kontakt doradcą chustonoszenia, który nauczy Cię zaufania do chusty i poinstruuje jak motać, żeby dobrze zamotać :) mi to bardzo pomogło!
      Powodzenia dla Was! :*

  • Pierwsza Córkę zaczęłam nosić od razu choc zanim dotarlam do chusty to zakupilam torbe bebelulu na ziemniaki po rekomendacji Zawitkowskiego z „co nieco o rozwoju dziecka”…pieniadze w błoto. Przy drugiej corce bylam nieźle uzbrojona, pierwsze dwa miesiace siedziala tylko w chuście, teraz nosimy sie też w onbu bo jest szybciej…

    • W życiu nie słyszałam o torbie bebelulu :D Ale już wiem, że nie warto się nią interesować :P Zawitkowskiego lubię, ale jak każdy ma dobre i mniej dobre porady ;) Poza tym każde dziecko jest inne, niejednej mamie z pewnością taka torba uratowała życie. Teraz zastanawiam się nad nosidłem ergonomicznym właśnie, zeby było szybciej. Nawet myślę o uszyciu nosidła z którejś z chust – wszystko przed nami :)

      • Monika Osińska – Żabka

        NIc nie straciłas :)

        A Pan Zawitkowski poszedł po wiedzę do Akademi Noszenia Dzieci i teraz nie tylko promuje zdrowe i bezpieczne noszenie maluchów ale i wspiera nas – doradców wiedzą fizjoterapeutyczną.

  • Bożena Jędral

    Dzieciaki już za duże na noszenie, żałuję, że najmłodsza nie chciał być noszona, a starsze są dużo starsze i nie było mody na noszenie.

    • Masz rację Bożena, moda na noszenie dopiero się rozkręca – sama wiem, że jeszcze kilka lat temu, kiedy mój brat pojawił się na świecie, nikt nie mówił o możliwości noszenia w chuście. Może kiedyś będziesz mogła nosić swoje wnuki ;)

  • Danuta N.

    U nas i chusta i nosidło niestety nie zdały egzaminu, być może za szybko się poddałam. Za to na rękach moje dzieci mogły przebywać 24h na dobę…

    • Danusia, czyli lubią być przytulane – może faktycznie za szybko się poddałaś, ale rozumiem to, każda mama ma swoje granice wytrzymałości :) A w jakim wieku są teraz Twoje maluchy?

      • Danuta N.

        Być może za szybko, chociaż… trochę próbowaliśmy, bo bardzo mi się podoba noszenie w chuście. Teraz mają 4 i 2 latka ;-)

        • Nie żałuj, nie można cofnąć czasu i nie ma co się nad tym rozwodzić :) A może kiedyś będziesz miała szansę nosić swoje wnuki ;)

  • Mój maluch właśnie przechodzi bunt chustowy. Wytrzyma z 15 min i już mu się nie podoba :/

    • Beata, spójrz na to z innej strony – 15 minut to i tak sukces! :) Moja Zosia pierwszy raz dzisiaj podała mi chustę, żeby ją zamotać, a jak dotąd też bywało różnie :) Warto wytrwać!

    • Monika Osińska – Żabka

      Bunty chustowe to po prostu etap rozwoju, które przechodzi każde dziecko :) Cierpliwości :)

  • Kusi mnie zakup chusty ale daleko mamy do większych miast i skorzystanie z pomocy doradcy przy pierwszych motaniach jest nierealne. :/

    • Skuś się, warto! :) Poszukaj doradcy, który mógłby Ci pomóc np. przez Skype albo po porstu skorzystaj z instrukcji, których pełno jest na youtube :) Jeżeli się boisz, odczekaj aż maluszek będzie miał kilka miesięcy i będzie „sztywniejszy” :) Polecam i trzymam kciuki! :*

    • Monika Osińska – Żabka

      Zapraszam do siebie – myślę, żę mogę pomóc i w nauce i w zakupie dobrej chusty

  • Macierzynstwo-raz!

    No ja jestem ciekawa czy mi się uda rozpocząć przygodę z kolejnym dzieckiem. Pierwsza córka – nie chciałam siedzieć w żadnej chuście, a nosidło tolerowała okazjonalnie.

    • Monika Osińska – Żabka

      w takich sytuacjach zawsze pytam czy dziecko lubi być przytulne zwyczajnie na rękach … jeśli tak to była to jedynie kwestia techniczna i praca z doradcą mogłaby pomóc. ..

      • Macierzynstwo-raz!

        Lubiła :) Teraz ma już półtora roku i ja nie mogę jej już nosić, bo zaraz urodzi się kolejne :) Byłam na warsztatach z chustonoszenia, ale żadna chusta jej nie pasowała. Być może trzeba było więcej razy próbować, a ja po prostu odpuściłam.

        • Każde dziecko ma inny temperament, a mama ma swoje granice wytrzymałości ;) Życzę, żeby następnym razem Wam się udało! :*

  • Zapamiętam na przyszłość :)

  • Aleksandra Ćmachowska

    O chuście myślałam już w ciąży, pomijając wszelkie plusy noszenia maluszka, wydawało mi się to po prostu kochańskie i naturalne. Skoro malec potrzebuje mojego ciepła, dlaczego mu go nie dać? Dlaczego nie wyczarować sobie tak cudnej bliskości? Po urodzeniu Karola był problem, nie chciał nawet chwili usiedzieć w chuście. Ale krok po kroku próbowaliśmy i teraz jak mały ma 6 miesięcy przeszliśmy z chusty elastycznej na tkaną. Oczywiście każdy popełnia błędy przy wiązaniu i mnie także nie ominęły :) warto się uczyć i zasięgać opinii ekspertów. Chusta umożliwiła nam dowolne spacery i fotowyprawy :) to było dla mnie niezmiernie ważne. Poza tym czasem łatwiej się ugotuje czy posprząta! Super wpis Iza, Dziękuję i Tobie i Pani Monice! Pozdrawiam!

    • Monika Osińska – Żabka

      Just Monika
      chusta elastyczna nie jest zła ale często maluszki nie mają w niej wystarczającego dociagniecia i często dzieci się denerwują … szybsza przesiadka na tkana mogłaby pomóc

    • Nie ma za co Olu :)
      Widziałam Wasze zdjęcia z chustowych przygód i muszę powiedzieć, że dobrze, że zdecydowałaś się na chustonoszenie, bo szkoa by było takich zdjęć nie zobaczyć! ;) A tak i Karolek zadowolony i mama rozwija pasje <3
      Swoją drogą, moja Zosia też na początku tak średnio tolerowała chustę, ale ja późno zaczęłam – Zosia miała kilka miesięcy, chyba 5 z tego co pamiętam. Więc musiała się po prostu oswoić z tym, co jej proponuję. Na szczęście jej się spodobało i teraz nosimy się już na plecach :)

  • Ja od początku chciałam używać chusty i zaczęłam chustowanie właściwie naukę chustowania po 10 tygodniach. Bardzo to jest przyjemne dla mnie i dla synka. Chustujemy się tak ok. godziny dziennie, a ja w tym czasie ogarniam mieszkanie :)) Nie wiedziałam jednak o chustowaniu w ciąży i o dobrym jego działaniu przy ząbkowaniu. Na pewno wykorzystam te pomysły :)) Dzięki!

    • Cieszę się, że mogłam pomóc Basiu! :)
      Z każdym wiązaniem będzie coraz lepiej, pewniej i przyjemniej, zapewniam!
      P.S. Przy gorączce chustowanie też jest baaaaardzo pomocne!

  • Kamila

    Moi synowie byli chustowani od ok 4 tyg życia przez ok rok. Zasypiali ciuchtko, a ja mogłam swobodnie się ruszać. Polecam , bo to na prawdę z korzyścią dla obu stron:).

  • Ja nie planuję chustować, jednak obaczymy jak to wyjdzie. Ciężko cokolwiek planować przed porodem jeszcze, myślę e wiele kwestii zostanie zweryfikowanych przez życie :P Natomiast myślałam o nosidle ergonomicznym (nie mylić z wisiadłem), ze względu na to że szybciej i prościej niż w chuście… Ale to tak sobie gdybam jako ciężarna, a co będzie się okaże :P

    • Monika Osińska – Żabka

      Nosidło jest swietnym rozwiazaniem ale na później – kiedy maluch sam potrafi siadać (nie mylic z tym jak podciagamy takiego smerfika i siedzi). Na początek jednak chusta jest zdecydowanie jedynym słusznym narzędziem do noszenia (przy odrobinie wprawy i z dobrym wsparciem chusta to pikuś -> PANI PIKUŚ

    • Podbijam Monię – na początek najlepsza jest chusta :) Masz rację, wiele ciążowych planów nie wychodzi nam po porodzie – skąd ja to znam :D Ale zastanów się jeszcze nad chustą – to niesamowite uczucie, kiedy dziecko uspokaja się na Twoim sercu i zasypia <3 Na początek chustę możesz wypożyczyć (pisała o takiej możliwości Darina kilka komentarzy niżej), a później ewentualnie zdecydować się na swoją :)

  • Monika Osińska – Żabka

    Jeżeli macie jakieś pytania to jestem do Waszej dyspozycji :) postaram się też zaglądać tu i odpowiadać na komentarze.

  • Wartościowe informacje. Moja panna już wstająco-siedzącą, więc postawiłam na nosidełko ergonomiczne. Cenię sobie jego ekspresowe zakładanie.

    • To fakt, nosidełko zakłada się szybciutko – ale Monika kiedyś opowiadała mi na warsztatach, że sprawnym chustomamą wiązanie chusty zajmuje kilkanaście sekund :D Sama nie doszłam do takiej perfekcji :D

  • Uwielbiam chusty. Małą nosiłam niesfornie w kółkowej bardzo krótko. Jednak gdy na świecie pojawiła się Minia, pierwszą chustę skośno-krzyżową pożyczyłam, a w ciągu tygodnia kupiłam własną. Gdy Minia miała miesiąc, w chuście zwiedzałyśmy zamek w Książu, sztolnie w Górach Sowich i wrocławskie zoo. Gdy miała półtora roku, nad morzem świetnie spisał się onbu. Do dzisiaj 2-letnią Minię motam w chustę w chwilach, gdy nie chce się ode mnie „odkleić”, a mam do ugotowania obiad albo pranie do rozwieszenia :)

    • Masz rację Darina, chusta uwalnia rodziców. I to nie tylko po to, żeby ugotować obiad czy posprzątać, ale właśnie pod względem wyjazdów, zwiedzania i po prostu nieodmawiania sobie życia, które prowadziliśmy zanim pojawiło się dziecko (oczywiście wszystko z głową) :) Moja Zosia też jest typem „przylepca” więc chusta sprawdza się u nas idealnie. A to uczucie, kiedy pierwszy raz zasnęła w chuście – nie do opisania!

  • ja tez wlasnie myślę o chuście, przekonałaś mnie :D tylko jaką?! :D

    • Monika Osińska – Żabka

      moge pomoc :)
      mam fajna ankiete gdzie podajesz garsc informacji a ja pomagam ci znalezc odpowiednia chuste – moze tez w moich zapasach znajdzie sie coś co ci sie spodoba?? :)

    • Pogadaj sobie z Moniką, ma naprawdę ogromną wiedzę i razem z pewnością coś wybierzecie :) Sama mam od niej jedną chustę i jest CU-DO-WNA <3

  • Ewa Wlaźlik

    Planuję zakup chusty na wiosnę, jak już nie będę musiała pakować córki w grubym kaftaniku do chusty, wtedy też będzie nam zdecydowanie wygodniej :)

    • Ehhh a moja Zosia na wiosnę, pewnie będzie już biegać więc chusta i owszem zostanie, ale pewnie już bardziej jako wyjście awaryjne – tak jak pisała Monika w tekście :)

  • Szkoda, że wcześniej nie znałam tej metody. Chociaż zawsze miałam problemy z kręgosłupem, więc zbyt długo bym się pewnie nie nacieszyła chustonoszeniem. :)

    • Monika Osińska – Żabka

      to jeden z mitow – kregoslup 10 krotnie bardziej cierpii kiedy nosimy dziecko na rekach … chusta przez dobre przeniesienie ciezaru wrecz bywa wybawieniem dla mam z tego typu problemami

  • my nie korzystaliśmy z chusty, wogóle z niczego nie korzystaliśmy chociaż czaiłam się na tule (?) ale odpuściłam. i teraz też często żałuję szczególnie jak oglądam zdjęcia Justyny (pani w chuście z motylami i serduszkami u Ciebie na zdjęciach we wpisie) na instagramie :) pozdrawiam i zostaję :)

    • Monika Osińska – Żabka

      Justyna to moja ulubona modelka :)

    • Monika Osińska – Żabka

      Agata zapraszam też na moj instagram @mea_chustolower

    • Miło mi Cię gościć Agata ;)
      Co do chust – nie żałuj przeszłości, bo czasu i tak nie cofniesz :) Ale może przy następnym…? ;) Zdjęcia są piękne, dlatego że modelka piękna! <3 A swoją drogą, to każda mama z dzieckiem w chuście wygląda tak magicznie – zwłaszcza, że same chusty mają piękne wzory i kolory :)

  • Bardzo ciekawy materiał, przeczytałam z dużym zainteresowaniem :) Moja ma już ponad dwa lata i już z rok wyrzucam sobie, że nie zainwestowaliśmy w chustę. Może przy drugim dziecku spróbujemy, będzie to duża wygoda przy dwójce.

    • Nie ma co robić sobie wyrzutów Klaudyna! Czasu już nie cofniemy, a przez to nie stałaś się gorszą mamą :) Przy następnym spróbujecie, bo rzeczywiście to ułatwi sprawę przy dwójce dzieci. A do tego czasu zdążysz się doedukować w kwestii chust ;)

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    My nie korzystaliśmy z chusty – ale teraz zdarza mi się tego żałować, kiedy czytam o niej w tylu różnych superlatywach :)

    • Sama długo nie korzystałam z chusty – a teraz sama nie rozumiem dlaczego. Przy następnym dziecku zacznę od razu noszenie :)

  • Andrzej

    Swietny wpis. U nas chusta zupelnie sie nie sprawdzila, podobnie jak nosidełko. Musielismy caly czas brac ze sobą wózek, albo na zmianę nosić na rękach;) taki juz urok mojego malucha;)

    • Od każdej reguły są wyjątki ;) A każde dziecko ma inny temperament. Ale nie ma co się poddawać, może przy następnym dziecku się uda! ;)