Kobieta mężczyźnie nierówna

with 10 komentarzy

kobieta-mezczyznie-nierowna

Równouprawnienie ma już swoje lata, ale zostało wprowadzone w zupełnie innym celu niż stan obecny pokazuje. Coraz częściej mężczyźni wychodzą z założenia, że „w końcu mamy równouprawnienie” więc bierz się babo do roboty na równi ze mną.

A to wszystko nasza wina.

Wychowujemy sobie chorobliwych nierobów.

Obserwuję u kobiet tendencję do wyręczania we wszystkim mężczyzn. Na początku sprzątamy im, robimy im pranie, obiad, szykujemy śniadanko do pracy i wychowujemy dzieci. Przecież to babskie zajęcia (ja się pytam gdzie tu równouprawnienie?). Później zaczynamy przybijać gwoździe, kosić trawę, rąbać drewno, taszczyć ciężary, remontować mieszkanie i w pewnym momencie stajemy się samowystarczalne. Więc facet siedzi w kapciach przed telewizorem. Nic dziwnego, w końcu wszystko za nich robimy!

Wiecie co jest naszym problemem? Nasza duma, cholernie wysokie ego i przeświadczenie, że z twoją pomocą czy bez niej i tak sobie poradzę. Okej, to dobre podejście, ale kiedy już mamy chłopa, to raczej nie po to, żeby nam kibicował z fotela!

Ilu znamy takich mężczyzn, którzy wszystko robią „później”, „za chwilę”, „jak skończę coś tam”, „jutro” itd.? Ile można prosić? Ile czekać? Większość z nas po prostu zakasuje rękawy i same zabieramy się do roboty. A to daje panom zielone światło do dalszego odkładania wszystkiego w nieskończoność.

Fakt, mamy równouprawnienie, ale na litość boską są rzeczy, których kobieta nie powinna robić i koniec kropka! Jesteśmy płcią piękną, delikatną i z natury słabszą fizycznie więc nie porywajmy się na typowo męskie zadania. Nie dość, że niektóre roboty nam nie pasują, to jeszcze się przy tym napocimy, naszarpiemy, nadwyrężymy i tyle z tego będzie.

Dziewczyny, mężczyzna to mężczyzna i jest od tego, żeby nam pomagać. Od tego ma solidną posturę, mięśnie i siłę. Nie mówię tylko o naszych partnerach, ale o każdym facecie, nawet tym napotkanym na ulicy. Każdy powinien umieć się zachować. Otworzyć drzwi, zanieść zakupy do auta, ustąpić miejsca w autobusie albo wyjechać nam z parkingu, kiedy sobie z tym nie radzimy.

Mamy równouprawnienie, ale działa ono w dwie strony. Nie dajmy się wmanewrować w bycie samowystarczalnymi wielozadaniowymi kobieto-robotami. Po to na świecie jest kobieta i mężczyzna, żeby mogli siebie nawzajem uzupełniać.

I chociaż czasem skręca nas, żeby mu pokazać, że poradzę sobie sama, schowajmy dumę do kieszeni i pozwólmy sobie być delikatną kobietą.


P.S. W tym miejscu chcę się trochę wytłumaczyć i wybronić mojego męża, który kompletnie nie pasuje do opisanego wyżej samca alfa. Wręcz mam wrażenie, że u nas to on pełni rolę wielozadaniowca.

Wpis powstał w oparciu o obserwację realnych kobiet i realnych sytuacji z bliskiego mi otoczenia. Odczucia i emocje wywołane obserwacjami już długo we mnie kiełkowały, stąd wylanie ich na blogu :)

P.P.S. Mam najlepszego męża na świecie <3

Iza i Ariel

Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Patrycja Czubak

    Też kiedyś byłam taka samowystarczalna :D Aż w końcu mój obecny partner mówi hola hola po to masz mnie, żebym się o Ciebie troszczył. No i chcąc nie chcąc musiałam się tego nauczyć :) Teraz to on jest wielozadaniowcem i jest najlepszy na świecie :)

    • I chwała mu za to, że Cię powstrzymał w samowystarczalnych zapędach:D Zdolność do radzenia sobie w każdych warunkach jest bardzo ważna i potrzebna, ale jeżeli mamy kogoś, kto chce nam pomóc, korzystajmy z tego!

  • Rzeczywiście mamy równouprawnienie, ale na nierównych prawach jak widać ;)))) Wydaje mi się, że nowa generacja małżeństw (30+) to już relacje bardziej partnerskie i więcej swobody w obdzielaniu siebie nawzajem różnymi rolami. Tak, czy inaczej ja też robię dużo… za mojego męża. Na szczęście są sprawy, w których mnie zawsze wyręcza i pomaga. Myślę, że grunt to się uzupełniać.

    • Iza

      Każdy związek rządzi się swoimi prawami. Ale razi mnie, kiedy kobiety przyjmują na siebie też role mężczyzny. Jeżeli nie jest to konieczne, zostańmy kobietami;)
      Ja też pomagam mężowi w wielu rzeczach, a on mnie :) Tak jak napisałaś, grunt to się uzupełniać.

  • Z tym równouprawnieniem to różnie bywa, właśnie tak napisałaś. Niektórzy faceci wychodzą z założenia, że jak chciałyśmy równouprawnienia, to mamy sobie teraz ze wszystkim same radzić. Jeśli mam być szczera, to żal mi takich facetów, nie warci są naszej uwagi.

    • Iza

      Brawa dla Ciebie za takie podejście! Właśnie o to mi chodziło, żebyśmy się nie dały takim facetom, żebyśmy zostały kobietami w swojej roli i nie przyjmowały na siebie dodatkowych męskich obowiązków. A uwierz mi, w ostatnim czasie miałam okazję obserwować coś dokładnie odwrotnego, stąd moje zbulwersowanie i ten wpis.

  • Fajne spojrzenie na tą sprawę oczami kobiety. Pewnie że kobiety z natury są słabsze, choć znam przypadki, że to kobiety są głowami domu i facet tam niewiele ma do powiedzenia. Myślę że fajnie się jest uzupełniać.

    • Iza

      Kobiety są słabsze fizycznie, ale psychicznie to właśnie my górujemy! Dlatego często zdarza się, że to baba rządzi w domu. W końcu nie od wczoraj mówi się, że mężczyzna jest głową rodziny, ale to kobieta jest karkiem, który nią kręci ;)

  • Trzeba tylko nie zapominać o tym, by mężczyzna miał jasno powiedziane co ma zrobić ;) Z doświadczenia widzę, że jak poproszę swojego: posprzątaj w domu jak będę na zajęciach to umyje naczynia i tyle. Jesli powiem: wstaw pranie, odkurz, umyj naczynia, podlej kwiatki – zrobi wszystko :)

    • Iza

      Oj tak, dobrze to znam! I najlepiej zrobić listę, bo połowy rzeczy może nie zapamiętać;)