Magia Świąt czy koleżeńska popijawa?

with 44 komentarze

magia świąt

 

Z czym kojarzy Wam się magia Świąt?

 

Mi kojarzy się z domem pełnym ludzi. Z domem, w którym jest tak gwarno, że ciężko usłyszeć osobę, z którą się rozmawia. Z domem tak pełnym ludzi, że do kolacji wigilijnej potrzebne są trzy stoły i krzesła pożyczone od sąsiada. Z domem ciepłym, wręcz gorącym od gotowania, pieczenia i emocji. Kojarzy mi się z rozmowami, śmiechami i sprzeczkami. Z prezentami wysypującymi się spod choinki, do których każdy z nas próbuje zajrzeć ukradkiem przed kolacją. Kojarzy mi się z przepysznym jedzeniem, po zjedzeniu którego ciężko wstać. Magia Świąt to także kolorowe światełka, choinka wystrojona jak milion dolarów, kolędy puszczone cicho w radio i dodatkowe puste nakrycie czekające na niespodziewanego gościa (chociaż u nas ono nigdy nie jest „puste” – zawsze mówimy, że siedzą przy nim osoby, których już z nami nie ma). To czas, kiedy wszyscy stają się bardziej życzliwi. To czas, kiedy świętujemy narodziny Jezusa.

Ale nie wszystkim magia Świąt kojarzy się z prawdziwą magią.

Barowe posiadówy zagryzione hot-dogiem ze stacji benzynowej.

 

Przeczytałam kiedyś artykuł pewnej dziewczyny, która miała ojca alkoholika lubującego się w długich barowych posiadówach. Przedstawiała go jako dobrego, ale zagubionego człowieka, który zmieniał się pod wpływem alkoholu, ale na trzeźwo był cudownym tatą i kochającym mężem. Dla niej magią Świąt była możliwość spędzenia z tatą tych kilku dni w roku, kiedy wódka nie przesłaniała mu siebie. Wspominała, że jako dziecko z utęsknieniem czekała na Boże Narodzenie – i to nie z powodu prezentów. A właściwie dla jednego z nich, którym był czas z jej ojcem. I któregoś roku magia Świąt prysnęła bezpowrotnie. Nie dlatego, że ojciec zmarł albo zachorował. Dlatego, że bary zostały otwarte również w okresie Świąt, łącznie z Wigilią.

Słuchajcie, przeczytałam ten tekst dobrych kilka lat temu. I dalej mam go w pamięci, jakbym dopiero otworzyła stronę, na której się znajduje. Ilu jest takich ludzi i dzieci, którym w ten sposób zostały odebrane Święta? Dla których magia Świąt znowu zlewa się z codziennością przeplataną wódką i awanturami…? Moja przyjaciółka była kiedyś barmanką. Zgadnijcie kiedy bar odnotowywał najlepszy utarg w ciągu roku. Tak! W Wigilię! Bo to czas, kiedy po kolacji wszyscy udają się na „Pasterkę”, ale nie do kościoła. Do baru…

I kolejna sprawa: miałam okazję w swoim życiu pracować na jednej ze stacji benzynowych. Pech chciał, że w Wigilię musiałam przyjść do pracy na 19.00. Z początku myślałam, że będzie to raczej spokojna noc – w końcu wszyscy spędzają ją w rodzinnym gronie w domu. Jakie mylne było moje podejście! Podobnie do barów, stacja benzynowa kwitnęła w noc wigilijną! Towary z półek znikały w okamgnieniu – z naciskiem na alkohol i słodycze. Nie brakowało też klientów, którzy na ostatnią chwilę tankowali swoje samochody. Ale hitem byli ludzie, którzy wracając już mocno podchmieleni z „Pasterki” wpadali na stację po hot-doga. Serio, nigdy nie sprzedałam tyle hot-dogów, co w Święta. A w domu stoły uginały się od jedzenia, które kobiety z wielką starannością i potem na czole szykowały od pierwszego grudnia.

Utracona magia.

 

Szok. Szokiem jest dla mnie jak szybko magia Świąt może zniknąć. Jak zatracamy te wartości, które kiedyś były tak ważne. Szokiem jest dla mnie, że wolimy iść na piwo do baru i zagryźć go hot-dogiem ze stacji, zamiast popijać barszczyk z uszkami w rodzinnym gronie. Tylko ja jestem taka zacofana i staromodna? Tylko ja idąc na Pasterkę trafiam do kościoła? A chcąc napić się alkoholu wyciągam z szafki wino albo domową nalewkę? Tylko ja nie mam potrzeby chodzić na stację benzynową w Święta?

[Swoją drogą rozumiem, że są zawody, w których dyspozycyjność niezależnie od pory dnia i roku jest wymagana – np. lekarze, policjanci, strażacy i tych dwóch farmaceutów z apteki dyżurującej. Ale po jakiego klocka w Święta muszą być otwarte stacje benzynowe?! Żeby radiowozy i karetki miały dostęp do paliwa – odezwą się głosy. Okej, ale niech otwarta będzie jedna stacja w okolicy – tak jak w przypadku aptek – a nie wszystkie jak leci. Bo wydaje mi się, że alkohol i słodycze można kupić przed Świętami, nie wspominając już o zatankowaniu auta ;)]

To wszystko co się dzieje, sprawia, że coraz bardziej zatracamy prawdziwe Święta. Podejrzewam, że to taka naleciałość po PRL-u, kiedy za każdą rzeczą trzeba było się wystać w kolejce, a sklepowe półki świeciły pustkami. Pokolenie naszych rodziców (i nasze po części też) zachłysnęło się wolnością rynku, różnorodnością produktów i łatwym do nich dostępem. Przyzwyczajamy się do wygody, bo przecież zawsze jest wyjście awaryjne – otwarty bar albo stacja benzynowa. Wigilia z magicznej, rodzinnej nocy przekształca się w koleżeńską popijawę. Nie przejmujemy się ludźmi, którzy ten czas muszą spędzać w pracy. Tylko dlatego, że tacy jak my napędzają biznes – bo jeżeli nadal bary i stacje będą tak licznie odwiedzane przez klientów w Święta – Ci ludzie nigdy nie będą mogli liczyć na tych kilka wolnych dni w roku!

Święta coraz bardziej przypominają imprezę all inclusive z open-barem niż faktyczne świętowanie narodzin Jezusa.

To smutne. Smutne jest to, w jaką stronę zmierza świat. I dlatego cieszę się, że jestem mamą. Bo będę mogła swoją wizję magii Świąt przekazać kolejnym osobom. Bo będę mogła pokazać, jak powinny wyglądać Święta. Bo przyłożę się do tego, żeby kolejne pokolenie nie chodziło w Wigilię do baru i na stację benzynową. Odzyskam utraconą magię Świąt! :) Bycie mamą to cholernie odpowiedzialna misja. Misja, dzięki której wiele można zmienić.

Fajnie być mamą w Święta :)

Zgadzacie się ze mną? Czy macie inne odczucia?

Przedświąteczne uściski,
Iza

♥♥♥

Hej! Fajnie, że jesteś!

Podobał Ci się nasz >WPIS<? Udostępnij go albo zalajkuj! Możesz też zostać z nami na dłużej – zapraszam Cię do polubienia naszego Fanpage’a na facebooku, dzięki czemu będziesz na bieżąco dowiadywał się co u nas słychać :)

Zdjęcie w nagłówku autorstwa Annie Spratt pochodzi z serwisu http://unsplash.com.
Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Pingback: Przegląd grudniowych tekstów na blogach parentingowych – Piękne Rzeczy()

  • Masz rację Agnieszka, magia Świąt jest w nas! Każda rodzina jest inna, ale jeżeli chcemy zmienić wizję Świąt, najlepiej zacząć właśnie od siebie :)

    U nas też pierwsze wspólne Święta, co prawda mamy liczną rodzinę więc na pewno nie będzie spokojnie, ale taki w tym urok ;)

  • Oj tak, pomarańcze nieodłącznie kojarzą się ze Świętami :) Swoją drogą, ciekawe czy nasze dzieci też będą miały takie zdanie na ten temat?;)

  • Masz rację! Rodzice i dziadkowie do tej pory wspominają smak tych pomarańczy! :) No cóż, każdy czas w historii ma swoje dobre strony :)

  • Oj tak, mam wrażenie, że ona jest większym wieśniakiem świątecznym niż ja więc na pewno jej się spodoba ;)

  • Niestety święta z roku na rok tracą magię, a pierwsze skrzypce grają i prezenty, i biznesy które podczas świąt chcą zarobić. Szczytem są dla mnie dyskoteki bożonarodzeniowe :/ Nigdy na takiej nie byłam i nie zamierzam być. Wolę przezywać święta w inny sposób.

    • Serio? Chyba jestem na tyle zacofana, że nawet o takich dyskotekach nie słyszałam :D Może dlatego, że w Święta poświęcam się rodzinie i nie mam czasu na tego typu pierdoły ;)
      A to czy Święta będą magiczne i czy ten czas nie ucieknie nam przez palce, zależy w dużej mierze od nas. Warto się postarać i przywrócić Świętom magię ;)

  • Komercja ma swój udział w zabijaniu magii świąt, ale równie zabójcze dla niej jest dorastanie ;)

    • Masz rację Ewa. Ja też w dorosłym życiu zapomniałam co to magia Świąt… Dopóki nie urodziłam córki ;) teraz ważne jest dla mnie budowanie tych magicznych momentów dla niej – aby ona też mogła je kiedyś wspominać i tworzyć piękne Święta dla swoich dzieci.

  • Od kilku lat gdzies.m w ciągłym biegu tracę tę magię. Być może dlatego że już od lsistoaoada zewsząd słychać Jingle Bells. Ale w wigilie wraca to coś co sprawia że na chwile przystajemy, zwalniamy tępo i cieszymy się obecnością najbliższej rodziny.

    • Znam doskonale to uczucie, wiele razy było tak, że budziłam się w przeddzień Wigilii i ze zdumieniem zastanawiałam się, jak ten czas szybko zleciał, że znowu gdzieś umknęły mi te magiczne chwile oczekiwania na Święta. Wiele się zmieniło od kiedy mieszkamy sami i pojawiła się na świecie moja córka :) Magia Świąt nabiera nowego znaczenia – już nie tylko ją przeżywam, ale ją buduję.

  • Krystyna Polek

    Również jako mama staram się synkowi „wpajać” świąteczne obyczaje z własnego ale i mężowego domu :) Tyle ile się da :) jesteśmy już po pieczeniu pierników czas na kolejne etapy przygotowywań :)

    • Krystyna super! Według mnie właśnie o to w tym chodzi – żeby przekazać tradycje, zbudować magię, którą kiedyś nasze dzieci przekażą dalej :) Trzymam kciuki za Wasze przygotowania, powodzenia! ;)

  • W mojej rodzinie na świątecznym stole nigdy nie pojawiał się alkohol, więc Święta kojarzą mi się przede wszystkim z rodzinnym spotkaniem :)

    • Renia, widać jesteśmy z tych staromodnych domów – i ja się z tego cieszę! Taki obraz Świąt chcę przekazać moim dzieciom – obraz rodzinnych spotkań oplecionych polskimi tradycjami, nie zachodnią modą na imprezy i hot-dogi po północy.

  • Ja jestem w temacie świąt takim komercyjnym wieśniakiem. Obwiesiłabym dom światełkami, przebrałabym się w świąteczny sweter i przy piosenkach Michaela Buble piekłabym pierniki. A potem w blasku tych wszystkich świec, zapachu choinki i z piernikami, makowcem i rybą po grecku siedziałabym na kanapie z moją rodziną, żeby spedzić miło czas. Nie chodzę do kościoła, Boga staram się mieć w sercu, nie w oplatku. Nie znoszę większości bożonarodzeniowych polskich potraw, siedzenia przy suto zastawionym stole, całego szału na sprzątanie itp. Jezus urodził się najprawdopodobniej w marcu, nie w grudniu, świetnie że wspominamy jego przyjście na świat, ale jakbyśmy żyli Jego naukami to świat byłby piękniejszy. Także oddzielam magię świąt od spraw religijnych. Ale jak wspomniałam, jestem świątecznym wieśniakiem i może to jest dziwne, ale dobrze mi z tym :)

    • Gosia, ja też należę do świątecznych wieśniaków – witaj w klubie! To dla mnie bardzo ważny element magii Świąt – łącznie z „Last Christmas”, bez którego Święta w ogóle nie istnieją ;)
      Co do religii – dla mnie jest to nierozerwalny aspekt Świąt, w okół którego też tworzy się wiele magii i tradycji. Uważam, że Jezusowi nie są potrzebne kolorowe światełka, stół uginający się od potraw ani wysprzątany dom (czego z resztą nie robię;)), ale obojętnie kiedy się urodził, to właśnie dzięki Niemu i dla Niego są Święta. Z resztą w każdym kraju te dni obchodzone są w inny sposób, a wszystkim chodzi o to samo :) I masz rację, gdyby wszyscy żyli według Jego nauk, świat z pewnością byłby piękniejszy. Ale pozostaje nam zaakceptować obecny stan rzeczy, a jeżeli chcemy coś zmienić, warto zacząć od samego siebie :)
      Swoją drogą wyobrażasz sobie obchodzić Boże Narodzenie w marcu?:p Zdecydowanie marzec nie wpasowuje się w wieśniacki świąteczny klimat! ;)

      • Ja sobie wyobrażam w marcu, bo wtedy mam urodziny i nie ma lepszego miesiąca 😄 a generalnie to kwestia przyzwyczajenia. Wyobrażasz sobie BBQ na plaży 25 grudnia w Australii? Ja nie, a ludzie tak robią ;)
        A z poglądami jest jak z dupą, każdy ma swoje. Fajnie się czasem nimi podzielić i zobaczyć jakie mają inni. Pozwala to lepiej rozumieć świat, patrzeć na niego w szerszej perspektywie i w sumie to czyni go ciekawszym :)
        Pozdrawiam serdecznie i świątecznie jak wieśniak wiesniaka :)
        P.S. mąż ma mnie zabrać na Christmas Market na karuzele z reniferami :) czekam jak dziecko :)

        • Hej też mam urodziny w marcu! :D
          Tak jak mówisz, kwestia przyzwyczajenia, warunków no i tradycji :) Masz świetne podejście do wymiany poglądów, cenię ludzi, którzy potrafią się nimi wymieniać bez żadnych obciążeń emocjonalnych, brawo Ty!
          Pozdrawiamy i Was gorąco i świątecznie :*
          P.S. nie macie może jeszcze jednego wolnego miejsca? :D

          • Dziękuję bardzo 😊
            P.S. Jasne, że mamy! Mąż ma robić zdjęcie więc możesz zasiadać koło mnie 😉 zapraszam do Edynburga w takim razie 😊

          • Ohoooho to może ja będę z Wami myślami :D obawiam się, że tylko sanie Świętego Mikołaja byłyby w stanie mnie do Was teleportować bez zwrócenia uwagi Zosi na moją nieobecność:P

  • Piękne słowa Agnieszka. Zgadzam się z Tobą, że kiedy stajesz się mamą, wszystko się zmienia. A właściwie ty chcesz wszystko zmienić. Zrobić wszystko tak, żeby twoje dzieci miały co wspominać. Żeby czuły magię :)

  • Dziękuję:)
    Był taki moment w moim życiu, że gonitwa i praca też odebrały mi magię Świąt. Ale od kiedy zostałam mamą, czas jakby zwolnił w tym pięknym okresie – chcę budować klimat Świąt dla mojej córki, aby i ona mogła czuć to, co ja czułam za dziecka :)

  • Największą ironią losu jest to, że w sumie w czasach PRL Święta miały magię:). Może dla tego, że byłam dzieckiem, a może właśnie dla tego jak Ty piszesz – komercja ukradła nam świątecznego ducha. Mam wrażenie, że teraz główną istotą świąt stało się spędzanie godzin w supermarketach i centrach handlowych, żeby kupić tony jedzenia, które i tak nie zostaną zjedzone i kilogramy zabawek, które po kilku dniach i tak zostaną rzucone w kąt. Także wspaniale, że mas ztakie podejście do sprawy i chcesz dzieciom przekazać prawdziwe wartości:).

    • Masz rację, w tamtych czasach Święta miały swoją magię, bo wszystko było trudno dostępne, cieszył każdy zdobyty kawałek mięsa czy kilka pomarańczy. Ludzie skupiali się na sobie – na rodzinie, nie na bieganiu po Galeriach, oglądaniu TV i łażeniu po stacjach benzynowych… Wtedy bardziej doceniano spokojne chwile w rodzinnym gronie. Nie chciałabym co prawda wracać do tych trudnych dni, ale jeżeli wyłączymy telewizory, zapomnimy o sklepach, a skupimy się na sobie nawzajem, uda się odtworzyć piękny magiczny klimat Świąt :)

  • Kasia Makarska

    To chyba wina czasów. Ciągła gonitwa. Brak czasu nawet dla najbliższych.
    Dobrze, że są wśród nas osoby, które mimo wszystko celebrują ten czas świąteczny. Piękny czas.
    Moje święta, niestety, w tym roku spędzę bez Rodziców. Oni w Polsce a ja w Szwecji. I nawet mimo, że mam tutaj siostrę to nie możemy spędzić ich razem bo… Jej chłopak, owszem, zaprosił mnie ale kiedy siostra powiedziała, że mój współlokator zostaje sam i to nieładnie tak w święta kogoś zostawić ten odparł, że go nie zna. A zna bo odwiedził nas na mieszkaniu. Przykre. Woli iść do swojej siostry. Poniekąd zrozumiałe. Ale przykre dla mnie.
    Dodam, że mnie i znajomego zaprosiła koleżanka mamy. Nie boi się wpuścić prawie obcego człowieka. I w takich momentach poznaje się ludzi – tych na poziomie i tych egoistów. :)

    • Kasia, ten chłopak nie zna w takim razie podstawowej zasady Świąt – zostawiania miejsca dla niespodziewanych gości. Nam co prawda nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś zapukał w drzwi, ale takie miejsce zawsze czeka, w końcu w Święta nikt nie powinien być sam. To piękny zwyczaj i choć w większości przypadków symboliczny, pokazuje, że w Święta powinniśmy otworzyć się na drugiego człowieka. Współczuję Wam, że w tak magiczny czas nie będziecie mogły razem zasiąść do stołu…

  • To o czym piszesz ( muszę stwierdzić ze smutkiem) jest na chwilę obecną powszechne i znormalnialo… na tyle, ze chyba już nikogo nie dziwi masa ludzi kupujących alkohol na stacji benzynowej. Mnie osobiście to przeraża i jest dla mnie niezrozumiałe. Ja tez pamiętam Święta jako czas, który spędzam z rodziną, 12 potrawami, koledami i prezentami pod choinką. Staram się teraz jako mamą też utrzymywać te tradycje, bo jeste to niezwykły czas, przepełniony miłością i radością. Ale wiem, ze o ile ja czekałam jako dziecko na Święta ze wzgledu na te wszystkie powyższe rzeczy to inni zupełnie z innych przyczyn. Moja owczesnie 4-letnią Kuzynka powiedziala mi kiedys, ze chcialaby aby była już Wigilia, bo wtedy chociaz rodzice się nie kłócą… . I wtedy człowiek uświadamia sobie jakie mial/ma wielkie szczęście, ze nigdy w ten sposób nie musiałam patrzeć naŚwięta… przez pryzmat kłótni i alkoholu. Bardzo fajny tekst.. pozdrawiam Cięi cała Rodzinkę gorąco 😊

    • Patrycja, mało tego, że ludzie masowo kupujący alkohol na stacji nikogo już nie dziwią – takie tłumy wręcz cieszą! Właścicieli stacji… W dzisiejszych czasach bardziej od człowieka liczy się pieniądz… i to on wszystko napędza.
      Wracając jednak do Świąt – to naprawdę magiczny czas dla rodzin. To smutne, co piszesz o swojej kuzynce, ale niestety taka też bywa prawda, że często tylko w ten jeden dzień w roku jesteśmy w stanie powstrzymać się od kłótni. Słysząc takie słowa czteroletniego dziecka, człowiek zmusza się do refleksji. Pomyślałam sobie właśnie, że Święta to oprócz magicznego okresu także dobry czas na zmiany. Trwałe zmiany, nie tylko jednodniowe :)
      Pozdrawiamy Was również :*

  • Co kraj to obyczaj ;) Ale jeżeli ktoś całe życie obchodził Wigilię z suto zastawionym stołem i prezentami po choinką, ciężko jest się przestawić na nowe zwyczaje. Zwłaszcza, że w Polsce Wigilia to taki szczególny dzień. Fajnie, że chcesz pokazać córkom jak to wygląda u nas, trzymam za Was kciuki! :*

  • To wszystko przez modę. Teraz modne jest spędzanie Świąt w ciepłych krajach. Wygrzewanie się na słońcu i popijanie drinków z palemkami :) Oczywiście, to każdego indywidualna sprawa. Ja natomiast jestem tradycjonalistką :) Poszczę, robię 12 potraw (mimo, że trudno to przejść), ubieram choinkę. No cóż może jestem wymarłym gatunkiem, ale nie potrafię inaczej.

    • Jest nas już dwie więc chyba jeszcze nie wymieramy ;) Zgadzam się z Tobą, że staramy się gonić za zachodnią (amerykańską) modą na Święta z palmami. Na Święta z drinkami. Dobrze, że są wśród nas osoby takie jak my, które cenią sobie tradycję. Oby udało nam się ją przekazać kolejnym pokoleniom, żeby te piękne zwyczaje nie wymarły!

  • Niestety też znam takie osoby, które ledwo skończą kolacje z rodziną wychodzą do klubu się napić… Ja jednak dalej pozostaje staroświecka i wolę ten czas spędzić z rodziną, a teraz kiedy syn jest z nami na te święta cieszę się jeszcze bardziej :-) zdecydowanie dla mnie to czas spędzony w domu, a nie zakupy na ostatnią chwilę :-)

    • Sama widzisz, że to nie tylko moje spostrzeżenia… Ja w Wigilię z domu wychodzę tylko na Pasterkę i to nie do baru, ale do kościoła. I też w tym roku spędzamy pierwsze Święta z naszą córką, co sprawia, że jeszcze bardziej chcę jej pokazać jak magiczne i rodzinne są Święta Bożego Narodzenia:) Mam nadzieję, że w przyszłości będzie to dla niej tak samo ważny czas, jak dla mnie teraz.
      P.S. Cieszę się, że nas – normalnych – jest jeszcze tak wielu! ;)

  • Przy dzieciach święta, przynajmniej u mnie, wyglądają inaczej i człowiek naprawdę na nie czeka. Za niedługo postroję choinkę i ozdobię dom, bo chcę, by moje córeczki czuły atmosferę świąt. Teraz faktycznie święta obchodzi się trochę inaczej i myślę, że to wina naszych czasów. Ja mieszkam we Włoszech i tutaj nie ma kolacji wigilijnej. W ubiegłym roku byliśmy na święta u teściów i bardzo mi tego brakowało. W tym roku jesteśmy sami, więc zrobię w domu kolację, żeby poczuć magię z Polski :).

    • Sabina, nie wiedziałam, że Włosi nie jedzą kolacji wigilijnej – jakie to Święta bez stołu pełnego jedzenia?! :P Nie wyobrażam sobie innej Wigilii i rozumiem, że Ci tego brakuje, w końcu Święta nie kończą się na choince i ozdobionym domu. Chociaż oczywiście te elementy są równie ważne do zbudowania klimatu :) Życzę Ci powodzenia w przygotowywaniu polskich Świąt – na pewno będzie to dla Ciebie kawał roboty, ale myślę, że warto :)

  • Żaneta Bomba

    U nas magia świąt to magia świąt. Przy dzieciach zmienia się podejście – nasze się zmieniło.

    • Zgadzam się Żaneta, u mnie też podejście się zmieniło po pojawieniu się dziecka – teraz chcę przekazać córce prawdziwą magię Świąt, która trwa znacznie dłużej niż tylko przez kilka dni Bożego Narodzenia:)

  • Powiem tak: bardzo, bardzo przyjemnie się czytało, mimo, że o tak trudnych sprawach. I uśmiechnęłam się sentymentalnie wspominając wszystkie gwarne Wigilie w moim życiu i pomyślałam o głębi uczuć tej dziewczyny i o tragedii jej Ojca. Bardzo mnie „usatysfakcjonowałaś czytelniczo” tym tekstem. Wrzucam Twojego bloga do zakładek, będę wpadać po więcej:)

    • Bardzo mi przyjemnie słyszeć (a właściwie czytać) takie słowa – to dla mnie motywacja do dalszego pisania ! :) Zapraszam Cię serdecznie, rozgość się;)
      P.S. Nie wyobrażam sobie mniej gwarnych Wigilii – oby nigdy ich nie zabrakło!

  • o chlopcu I

    Są ludzie dla których święta to tylko misja do ” odpykania” , smutne …

    • Smutne, ale nie możemy wpłynąć na wszystkich. Mamy za to wpływ na swoje życie i jeżeli chcemy coś zmieniać, to najlepiej zacząć od siebie :) gdyby każdy miał takie myślenie, z łatwością zmieniłby się cały świat ;)

  • Anna Rozdejczer

    Bardzo trafne spostrzeżenie. U niektórych w domach już choinki stoją, a ja się pytam po co? i jedna odpowiedź mi się ciśnie, że chodzi o ozdóbki, a nie o prawdziwe święta z refleksją kogo naprawdę dotyczy to święto…

    • Sama lubię, ba! kocham ozdoby i świecąca choinkę, najchętniej już śpiewałabym kolędy :P – ale uważam, że na wszystko jest odpowiedni czas. Przygotowanie do Świąt to nie tylko kolorowe światełka i ręcznie robione ozdoby, chociaż kocham ten klimat! Masz rację, Święta Bożego Narodzenia to święto Boga i warto o tym pamiętać przygotowując się do tych pięknych dni :)