Mama po Świętach jest… zmęczona!

with 31 komentarzy

Mówiłam o tym, jak magiczne są Święta. Że są radosne, pełne miłości, szczęścia, spokoju i wybaczenia. W domu czuć zapach pierniczków, ulice rozświetlone są blaskiem światełek, a w kominku płonie ogień. Nic tylko usiąść na skórze z owcy i napić się wina.

Druga strona medalu

Ale Święta mają też swoją drugą twarz. Taką bardziej mamino-dziecięcą.

Zacznę od tego, że mam wrażenie, że niemowlaki rządzą się swoimi prawami w tym czasie. Wiecie, zjadają bombki z choinki (i nagle okazuje się, że wcale nie są plastikowe, tylko styropianowe!), ściągają dekoracje z okien, wkładają mokre od śliny rączki do mąki, a podczas kolacji wigilijnej wcale nie tryskają spokojem i radością…

Święta nie oznaczają, że dziecko cudownym sposobem zacznie przesypiać całe noce. Tak, moi drodzy – dla mnie to nadal są noce nieprzespane, a nadmiar emocji spowodował, że Zosia zaczęła budzić się o 2.00 gotowa do zabawy. Bo w trakcie tych kilku magicznych dni w roku, dziecko nie przestaje być wymagające. Mało tego! Tłumy ludzi, głośne rozmowy i nieopanowany chaos, powodują, że otrzymujemy w prezencie zmęczonego, płaczliwego Małego Człowieka, który jest zdezorientowany i musi być ciągle na rękach. Maminych rękach ma się rozumieć. (Dlatego nie objadłam się na kolacji wigilijnej:p)

I mimo, że w tym roku odpuściłam sprzątanie w szafkach, mycie okien i robienie góry jedzenia, a nawet nie robiłam wszystkiego na-ostatnią-chwilę, to i tak czułam się wykończona. Jak już wiecie z tego wpisu, Zosia jest dzieckiem wymagającym więc każde, nawet najdrobniejsze przygotowania, robiłam po nocach albo z dzieckiem w chuście na plecach. A biorąc pod uwagę fakt, że nadal wszystkiego się uczę, nawet pieczenie pierniczków zajęło mi pół dnia i nocy – uwierzcie, że wtedy nawet pierniczenie może być męczące.

Tajemnicze elfy w naszym domu

Dla nas, kobiet, zwłaszcza dla młodych mam i młodych żon, pierwsze Święta to wyzwanie. Chcemy, żeby wszystko udało nam się perfekcyjne, żeby rodzina była z nas dumna. Ale mimo starań i wynikającego z tego zmęczenia, nie zawsze wszystko wyjdzie. Nie zawsze wszystko dobrze zorganizujemy.

Dla nas, kobiet, Święta to nie tylko radosny czas leniuchowania i jedzenia. Ktoś to jedzenie musi przygotować, podać je i po nim pozmywać. Zajmujemy się też szeroko pojętym wprowadzaniem magii do naszych domów. Chcemy stworzyć naszym bliskim, a zwłaszcza dzieciom, piękne Boże Narodzenie, które w przyszłości będą wspominać z uśmiechem na ustach. Jesteśmy jak cała rzesza elfów, które pracują nad tym, żeby wszystko było zrobione na czas. Po nocach pieczemy ciasteczka, dekorujemy dom własnoręcznie zrobionymi stroikami, przygotowujemy kalendarz adwentowy, gotujemy najlepszy w swoim życiu barszcz, a w Wigilię robimy się na bóstwo. To dopiero magia!

To dopiero człowieka wykańcza…

Magicznie-dziwne, magicznie-dobre

Tylko wiecie co? Święta są na tyle dziwnie-magiczne, że nawet to nasze zmęczenie staje się magicznie-dobre. Że ze śmiechem wspominamy jak zdemolowałyśmy kuchnię starając się jednocześnie robić keks i rybę po grecku. Że tęsknimy do towarzystwa tłumu rodziny i dwóch szczekających psów zgromadzonych w jednym pokoju. Że przez następne 364 dni będziemy czekać na te kilka dziwnie-pięknych chwil.

I dobrze by było, gdyby te dziwnie-piękne chwile trwały cały rok, a nie tylko przez jego dwa/trzy dni. Pamiętajcie:

„Wczoraj to historia, jutro to tajemnica, a dzisiaj jest darem.

A dary są po to, żeby się nimi cieszyć.”*


Staramy się stworzyć ciepłą atmosferę, taką widzianą w reklamach – kiedy cała rodzina z uśmiechami na ustach śpiewa kolędy w cudownie ustrojonym domu. I rzeczywiście, dajemy bliskim magiczne, piękne chwile. Ale mimo tego ogólnego lenistwa, mamy nie mają wolnego i nie mogą tak do końca nicnierobić. Bo zawsze jest ktoś, kto na nas liczy. I dla tego Małego Człowieka nie jest istotne jaki to jest czas w roku – czy to Boże Narodzenie, czy piątek 13-tego.
Mama musi być zawsze tak samo.

Dlatego nie wstydźcie się swojego zmęczenia.

Nie wstydźmy się mówić o tym, że jesteśmy zmęczone.

Bo robimy bardzo dobrą robotę kobiety!

Buziaki,
Zmęczona jak zawsze,
Iza

P.S. A jak minęły Wasze Święta? Odpoczęliście?

Jeżeli chcecie zobaczyć co u mnie działo się w Święta, zapraszam Was na swoje konto na Instagram:

Load More
Something is wrong. Response takes too long or there is JS error. Press Ctrl+Shift+J or Cmd+Shift+J on a Mac.

*Cytat pochodzi z bajki „Kung Fu Panda”.


♥♥♥

Hej! Fajnie, że jesteś!

Podobał Ci się nasz >WPIS<? Udostępnij go albo zalajkuj! Możesz też zostać z nami na dłużej – zapraszam Cię do polubienia naszego Fanpage’a na facebooku, dzięki czemu będziesz na bieżąco dowiadywał się co u nas słychać :)

Wszystkie zdjęcia pochodzą z serwisu http://unsplash.com.
Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Dzięki za podsunięcie wpisu, z chęcią zajrzę do Waszego artykułu :)

  • Zgadzam się z przedmówczynią, że nie tylko młode mamy są zmęczone. Z wiekiem coraz trudniej się wszystko ogarnia, bo czasami nasze ciało odmawia posłuszeństwa. Jednak radość ze wspólnych chwil z bliskimi jest bezcenna. :)

    • Masz rację, dzięki radości w rodzinnym gronie wszystko można puścić w niepamięć ;)
      A co do młodych mam – broń Boże nie uwłaczam bardziej doświadczonym kobietom! Widzę po swojej mamie ile pracy i wysiłku kosztuje ją przygotowanie kolacji wigilijnej i zastanawiam się: jak ona to robi?! Mam za to do niej wielki szacunek! :)
      Chodziło mi bardziej o to, że trudność młodych mam polega na tym, że robią to po raz pierwszy/drugi – generalnie nie mają jeszcze takiego doświadczenia w przygotowywaniu Świąt. A małe dzieci uwieszone wiecznie na naszych rękach wcale w tym nie pomagają.
      Tak czy siak, każda z nas jest niesamowita, że daje radę! :)

  • Po Świętach nie tylko młode mamy są zmęczone, także Wam należy się w ogóle medal za „wszechogarnianie”. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

    • Myślę, że wiele osób po Świętach dopada zmęczenie, może to wynik przejedzenia?:P
      Dziękuję Natalia i Tobie również wszystkiego, co najlepsze :*

  • Nie tylko mamy są zmęczone :). Ja najchętniej położyłabym się i przespała te kilka dni, które zostały do Sylwestra, a tu trzeba pracować… Tak czy inaczej podziwiam wszystkie matki :).

    • Nie umniejszam pracy innych kobiet, wypowiadałam się ze swojej perspektywy – każda z nas robi świetną i ogromną pracę, żeby Święta były magiczne :)
      Wszystkim kobietom powinien się należeć przymusowy urlop po Świętach! Najlepiej z wypadem do SPA w gratisie;)

  • Ja chyba po raz pierwszy nie czuję zmęczenia świętami. To chyba dzięki temu, że nie byłam sama obciążona przygotowaniami, że dziecko jest już starsze i potrafi się sobą zająć w dużej mierze.. Jakoś wyjątkowo, przy wspólnym, rodzinnym lepieniu pierogów, uszek i dekorowaniu pierniczków zamiast zmęczenia, udzieliła mi się świąteczna atmosfera :)

    • Miłka, z utęsknieniem czekam na te dni, kiedy moja Zosia będzie robiła ze mną pierniczki! :) Chociaż wiem, że nie będą idealnie, chociaż wiem, że kuchnia będzie wyglądała jak po wybuchu bomby atomowej – to nic! Najważniejsza jest w tym wszystkim radość i tak jak piszesz, świąteczna atmosfera :)

  • Miałam szczęście w te święta :) Dziewczyny dały pospać (nawet Minia), mąż – kulinarnie uzdolniony – zadbał o wigilijny stół, więc mnie w przydziale zostało tylko pieczenie pierników, co jest frajdą samą w sobie. Prezenty zorganizowałam za wczasu i dzięki temu… nie zmęczyłam się. Jednak marzy mi się, że wyprawię kiedyś Wigilię we własnym domu, że zjedzie się trójka mojego rodzeństwa z partnerami i 5 dzieciaków, mama, teściowie, ciocia z wujkiem i wtedy będę mogła się zmęczyć na serio.

    • Darina, może i ja kiedyś się wyśpię w Święta ;) A kuchni raczej nie oddałabym w ręce męża, bo pewnie jedlibyśmy zupkę chińską z parówkami :P
      Wyprawić Święta dla tak licznej rodziny w pojedynkę to naprawdę spore wyzwanie, ale wtedy tak naprawdę Święta są magiczne – kiedy jesteśmy wszyscy razem. I to zmęczenie wtedy też jest magiczne. Trzymam za Ciebie kciuki, oby udało Ci się spełnić Twoje marzenie :)

  • Minęły zdecydowanie za szybko, ale nie czuję zmęczenia :) Dla mnie największą magia jest wtedy, gdy jest niedoskonale :)

    • Zgadzam się, Święta szybko mijają, ale na szczęście zostają wspomnienia i ten cudowny nastój :) I jedzenie, które dojada się jeszcze w Sylwestra :D
      Fajnie być niedoskonałym, można śmiało wrzucić na luz i cieszyć się tym, co mamy, bez zadręczania się, że coś nie wyszło :)

  • Andrzej

    U nas Wigilia skończyła sie po godzinie, bo corka taki koncert dała, ze trzeba było wracac;) jak poszla spac, to z żoną na łóżku talerze porozstawialismy, bo jeszcze sie nawet stołu nie dorobilismy;)

    • Niestety czasem i tak jest. Ale dzieci są najważniejsze, a przynajmniej będzie co wspominać :p I myślę, że kolacja wigilijna na łóżku to bardzo wyjątkowy sposób na spędzenie wigilii we dwoje :) Ma to swój urok i magię:)

  • Kobieca Mama

    Po części się zgadzam, że niemowlaki w Wigilię nie są grzeczne ;) W tym roku Wigilia była u rodziców, za rok będzie u nas;-)
    Życzę tobie więcej chwil odpoczynku ;)

    Pozdrawiam,
    Kobieca Mama

    • Może nawet nie chodzi o to, że nie są grzeczne – nawet nie można tego od nich wymagać! Po prostu są rozdrażnione ilością wrażeń (zwłaszcza, że moja córka na co dzień przebywa tylko z nami, a rodzinę ma tylko do święta;)). I najlepszą oazą bezpieczeństwa, jest wtedy mama :)

      Odpoczęłam w tym roku w pierwszy dzień Świąt, który spędziliśmy w domu we trójkę. Chociaż był to raczej aktywny wypoczynek ;) Dziecko wszystko zmienia, ale nie oddałabym tego za nic innego <3

  • Aleksandra Ćmachowska

    Jak to mówią, święta, święta i po świętach :). Każda z nas ma w domu elfy, do tego tresowane :D. Wszystko potrafią te małe skubańcy! I nigdy nie są zmęczone! Heh, a mówiąc poważnie, tak jest kochana, dokładnie tak jak piszesz. Chociaż udało mi się odpocząć, przez ostatnie dwa dni. Wcześniej jeżdżenie po babaciach totalnie rozbiło Karolka. Nie mógł spać, był rozdrażniony, a przy okazji budził się o 3 na zabawę, heh. Za dużo wrażeń na takiego okruszka! A dziś dalej szły zęby cholerka ;D. Mama zawsze na posterunku! Pozdrawiam :)

    • Ola, tak jest – mama zawsze w gotowości :D
      Mi udało się odpocząć w pierwszy dzień Świąt, wtedy leniuchowaliśmy w domu we trójkę. Ale wiesz, to nie było już to samo leniuchowanie, jak rok temu ;) Można powiedzieć, że to było intensywne leniuchowanie, w końcu niemowlak nie będzie cały dzień siedział/leżał w jednym miejscu oglądając świąteczne filmy :P
      I masz rację, świąteczne wrażenia mocno oddziałują na dzieci – ale z drugiej strony jak można im tego nie dać w tak wyjątkowy czas? Nie wyobrażam sobie zamknąć się w domu i nie wyjść do rodziny…

  • I dlatego właśnie przymuszam męża, by robił jeszcze więcej. Byśmy oboje byli ciut zmęczeni, a nie by jedno z nas padało na pysk. Te święta, mimo iż u teściów, dały mi w kość. A może dał mi w kość cały rok, a teraz nastąpiła kumulacja?

    A propos nocnego wstawania – Potworek Mniejszy budził się w nocy co 15 minut. Do drugiego roku życia. Bardzo żałuję, że upierałam się nie brać go do łóżka. Przynajmniej byśmy się wyspali. Czego i Tobie, Izo, życzę :)

    • Karolina, trafne spostrzeżenie – może niekoniecznie Święta nas tak wykańczają, ale w Święta wszystko się kumuluje.
      A co do męża – mój stara się jak może, aż nie raz jest mi głupio i myślę, że powinnam iść w podziękowaniu za niego na kolanach do Częstochowy (z resztą moja mama powtarza mi to przy każdej okazji:P). W ogóle nie mogę narzekać na pomoc, bo i bratowa i moja mama i babcia – wszystkie baby starały się pomóc! Po prostu Zosia w takich skrajnych, nowych sytuacjach akceptuje tylko mamę.

      Tak długo syn budził się w nocy?! Samo przeszło, czy jakoś z tym walczyliście? Ja Zosię biorę do łóżka, ale to nie zmienia ilości pobudek ;) Mam wrażenie, że ja budzę się mniej wyspana, bo śpię w nienaturalnych pozycjach z cyckiem na wierzchu i rano budzę się totalnie połamana… :P

      • To ja tak przekornie napiszę, że to mąż powinien dziękować, że ma tak wspaniałą żonę ;) I absolutnie nie rozumiem, dlaczego miałby być Ci głupio, że pomaga? W ogóle nie lubię określenia „mąż mi pomaga” – razem idziecie przez życie, wspólnie ciągniecie gospodarstwo domowe. Pomagacie sobie nawzajem co najwyżej :)

        Ps. Tak, tak długo :/ Bez wyraźnej przyczyny. Przeszło, jak odstawiliśmy smoczek i nauczył się zasypiać bez „wspomagaczy”. Wcześniej jak w nocy zabrakło czegoś, był ryk nie z tej ziemi.

        • Mądre słowa! <3 Tak często o tym zapominamy… Często spotykam się z podziałem: kobieta zajmuje się dziećmi i domem, mąż zarabia i pali w piecu. Wiesz, to było u nas przekazywane z pokolenia na pokolenie (dalej słyszę od babci, że na męża po pracy powinien czekać gorący rosół i schabowy – codziennie świeży!) i w niektórych chwilach ciężko jest się wyzbyć takiego myślenia. To znaczy naleciałości pozostają:p
          Muszę spróbować usypiania bez smoczka, może w tym jest metoda! Dzięki za podpowiedź! ;)

  • Ja byłam bardzo zmęczona przed Świętami, tak bardzo, ze w sumie niewiele zrobiłam, ale spędzalismy Święta u teściów więc miałam jak to się mówi „pod nos” i co? i wyrzuty sumienia, ze jestem niezorganizowana, ze zostawiłam niewysprzatane mieszkanie i takie tam. I moja córka też ostatnio budzi się pomiędzy 1 a 2 w nocy chętna do zabawy, głodna i wyspana:)

    • Heej żadnych wyrzutów sumienia! Jak tylko mamy okazję i sposobność, trzeba korzystać i nicnierobić! :) Głowa do góry! :) Nasprzątasz się jeszcze w tym roku ;)
      Masz jakieś sposoby na takie nocne pobudki? Ja już próbowałam zostawiać ją w łóżeczku, żeby się „wyszalała” – ale mam wrażenie, że to przynosiło odwrotny skutek, bo jeszcze bardziej się rozbudza. Próbowałam brać ją do łóżka i usypiać przy cycku – działa na jakieś 5 minut. Próbowałam odkładać ją do łóżeczka za każdym razem jak wstanie – też nie bardzo przyniosło to efekty, bo tylko się wkurzała i spociła…

      • Tulenie, nucenie, nie zapalanie światła, nie przewijanie, wszystko żeby tylko jeszcze bardziej się nie rozbudziła, czasami pomaga, ale nie zawsze. Moja chodzi do żłobka, więc jeśli chodzi akurat bo z tym jest w kratkę to śpi lepiej, jest zmęczona, ma dużo wrażeń, no ale wiadomo każde dziecko inne. ponoć jak kończą 3 lata zaczynają przesypiać noce:))))

        • To zostały mi jeszcze 2 lata do wytrzymania! :P
          Sposoby ze zgaszonym światłem i noszeniem/przytulaniem też wypróbowałam… I to na nic, po prostu dziecko chce się bawić i koniec ;) Ale masz rację – może chodzi o ilość wrażeń? Ostatnio nie wychodziliśmy nawet na spacer, bo strasznie wiało… Wczoraj za to zabraliśmy Małą do figloladnii i dzisiaj spała ładnie :) To znaczy budziła się na jedzenie, ale bez przerw na zabawę :D

  • Popieram – w święta to zmęczenie jest inne. Nie zapomnijmy jednak odpocząć.

    • Zgadzam się Marta! Mimo, że świąteczne zmęczenie jest… dziwnie przyjemne, to odpoczynek jest bardzo ważny :)

  • Sylwia Antkowicz

    Ja się akurat nie zmęczyłam ;p Ale to dlatego, że swieta przygotowywała teściowa, wiec nie musiałam nic gotować. Jedynie pierniczki upiekłam i ozdobiłam. Ale niestety była też smutna część świat, bo Ala ma zapalenie jamy ustnej, wiec oczywiscie całeświęta był płacz i budzenie się w nocy milion razy. Ale mimo to zaliczam nasze pierwsze święta do udanych.
    PS. Super stroik ;)

    • Biedna Ala… nie ma jej się co dziwić, że była płaczliwa, nawet dorosłemu byłoby ciężko w Święta z zapaleniem jamy ustnej…
      Mimo zmęczenia (które w sumie najbardziej wynika z braku snu),nasze Święta też zaliczam do mega udanych! Było rodzinnie, tłoczno, wesoło i po prostu cudownie! A za rok będzie jeszcze lepiej! ;)
      P.S. Dziękuję Sylwia, miło mi, że stroik Ci się podoba :*