Prosta metoda na znalezienie czasu dla siebie

with 10 komentarzy

Co robisz, kiedy masz pół godziny wolnego czasu?

Przeważnie to, co zalega. To, czego nie udało się zrobić wcześniej. Albo to, co masz zaplanowane na później, żeby było mniej do roboty. Może poprasuję trochę, bo nie mam w czym chodzić, może umyję ze dwa okna, bo już się patrzeć na nie nie da, a może zrobię ciasto, o które mąż ostatnio prosił. Generalnie w wolnej chwili zajmujemy się obowiązkami. Nic dziwnego, że nie mamy w ogóle czasu dla siebie. Ale mam na to prosty sposób.

Dobry plan, to mieć plan

Ale po kolei – często przekonuję się, jak ważne jest planowanie. Wiecie, nie tylko w sensie typowego „schabowego”, czyli kiedy i jakie obiady ugotuję, kiedy posprzątam, a kiedy wyjdę z dzieckiem na spacer. Ważne jest planowanie planów (celów). I tak, jak do niedawna nie wiedziałam co to jest kalendarz (no dobra poza tym w telefonie, bo tam zaznaczałam, kiedy mam okres), tak od kilku lat nie wyobrażam sobie życia bez planera albo chociaż kalendarza zeszytowego. To mega ułatwia życie, zwłaszcza kobietom tak zakręconym jak matki. Zdarzyło Wam się pójść na wizytę do lekarza dzień później? Albo zapomnieć o szczepieniu? A może jeździłyście dwa miesiące bez ważnego przeglądu w samochodzie? Tak – mi też się to zdarzało, a właściwie to są właśnie moje przypadki :D No więc planer przed tym chroni.

Planowanie przy dziecku? Pfff! Dziecko ma często inne plany niż my. Jasne, to też znam, aż nazbyt dobrze. A więc kilka rad, żeby nie frustrować się za każdym razem, kiedy coś nie wyjdzie:

1. bądź elastyczna – jak guma! Nie wyszło rano? Może uda się wieczorem? A może trzeba to po prostu odpuścić?

2. zaakceptuj, że będą wpadki – nie zawsze uda się wszystko zrealizować i trzeba mieć tego świadomość, w końcu nie wszystko zależy od nas ;)

3. odpuszczaj – nie ma co się wkurzać i stresować, jak czegoś się dzisiaj nie da zrobić, to nie i koniec, lepiej skupić się na tym, co można zrobić

4. podziel dzień na połowy – ćwiartki, godziny, cokolwiek; dzięki temu co pół dnia zaczynasz od nowa i nawet jak wcześniej coś nie wyszło, teraz masz nową szansę osiągnąć wszystko, a dzień robi się bardziej poukładany

5. odhaczaj – zrób sobie codzienną checklistę i na koniec dnia odznacz, co udało ci się zrealizować

6. podsumuj dzień – choćby w myślach; nieraz zdarzy się, że przy sprzyjających warunkach zrobisz dwa razy więcej niż planowałaś – zauważ to!

7. pokochaj zasadę 15 minut – nie lubisz prasować? sprzątać? gotować? Rób to tylko przez 15 minut. To dość krótko, żeby zająć czymś dziecko i wystarczająco długo, żebyśmy się zmęczyły. A robota będzie się robić :)

Jak mieć czas, kiedy się go nie ma?

Wracamy do tematu głównego. Zaczynamy planować, zaczynamy planować coś więcej niż obiady na cały tydzień – zaczynamy odhaczać i jesteśmy z siebie dumne. A później przychodzi ta cholerna frustracja, że właściwie tyle zrobiłam, ale padam na ryj ze zmęczenia i w ogóle nie mam czasu dla siebie! To też dobrze znam :) łatwo jest przesadzić z planowaniem, a wtedy zamykamy się w klatce obowiązków i haczyków do odznaczenia.

Ktoś kiedyś powiedział, że do pełni szczęścia człowiek powinien przez 8 godzin dziennie spać, 8 godzin pracować i 8 godzin zajmować się swoim hobby. Matki mają trochę gorzej, bo o ośmiu godzinach snu możemy pomarzyć, pracujemy 24h/dobę i na rozrywkę mało co zostaje.

Ale jest jedno rozwiązanie. Najprostsze i GE-NI-A-LNE.

ZAPLANUJ SOBIE CZAS WOLNY

Skoro już planujemy i w tych planach uwzględniamy wszystkich, to dlaczego miałoby tam zabraknąć NAS?? Nasza przyjemność jest zawsze na drugim planie: poczytam w wolnej chwili, pomaluję paznokcie jak ogarnę wszystko, wypiję ciepłą kawę jak zrobię obiad itd. Słuchajcie, wpiszcie swój wolny czas w wasze plany. I to konkretnie:

w czasie drzemki dziecka przez 30 minut poczytam książkę;

wieczorem, po uśpieniu dziecka, odprężę się w kąpieli przez 45 minut;

wyślę męża na spacer z dzieckiem, a ja w tym czasie poleżę sobie i pomarzę.

Zaznaczcie to w swoich planach wyraźnie, tak, żebyście na koniec dnia musiały odhaczyć, czy ta czynność została wykonana. Wpiszcie ją w swoje plany, jak każdy inny obowiązek. Co z tego, że to tylko pół godziny? W porównaniu do tego, że do niedawna nie miałaś nawet tego, te pół godziny okażą się zbawienne. I naładują Ci baterie na kolejny dzień.

I pamiętaj:

I tym pozytywnym akcentem kończę dzisiejszy wpis.

Zaplanujcie sobie czas wolny,

Buziaki,
Iza

P.S. To co planujemy na dzisiaj? ;)


Podobało się? Zapraszam na naszego Facebooka – zalajkuj i zostań z nami na dłużej :)

Zdjęcie autorstwa Markus Spiske pochodzi z serwisu Unsplash.
Follow Iza:

Iza – mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą.
Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i… być mamą ;)

  • Zasada 15 minut najbardziej przydaje się przy nauce matematyki, fizyki itp. Przetestowałem kiedyś ;-)

  • Marta Ewa Wroblewska

    Przyznam, że ostatnio bardzo ciężko znaleźć mi chociaż krótką chwile dla siebie.

    • Marta, doskonale znam ten stan. Trwałam w nim nie tydzień, nie miesiąc, ale długi długi czas. Ale od kiedy wpisuję to w codzienny plan, łatwiej mi to zorganizować:)

  • Bardzo przydatny post, może dzisiaj spróbuję stworzyć moją listę i znajdę czas na przyjemności

    • Trzymam kciuki i powodzenia :) Na początku spróbuj od czegoś małego, a jak się uda to zrealizować, uwierzysz w to, że można, a to daje dużego kopniaka do dalszego planowania :)

  • Hania Zawisza

    eh, żeby to takie łatwe było…

    • Na początku nigdy nie jest łatwo :) Uwierz mi, od początku mojej kariery macierzyńskiej przeszłam chyba wszystkie etapy, łącznie z pracą zawodową, wyjazdami na tygodniowe szkolenia i wiecznie chorym żłobkowym dzieckiem. Wiesz Hania, to są tylko moje porady, które mi pomogły, ale może Ty znajdziesz jakieś swoje sposoby? Ważne, żeby próbować :) Trzymam kciuki <3

  • zgadza się – przy dziecku trzeba czasem odpuścić, ale nie warto zapominać o sobie :)

    • Święte słowa Karolina! Nie możemy rezygnować z siebie, tylko dlatego, że weszłyśmy w rolę matki czy żony/partnerki. Dalej jesteśmy sobą:)