Naturalnie słodkie OwsiPlacki i ich historia

with 27 komentarzy

kuchnia

No i masz, dorobiłam się pierwszego kulinarnego wpisu! Zapraszam do kuchni!

Słuchajcie, żadna ze mnie kucharka, a czasu na gotowanie mam zazwyczaj tyle co nic. Za każdym razem po gotowaniu czy pieczeniu w moim wydaniu, kuchnia wygląda jak pobojowisko (nie raz dłużej sprzątam niż gotuję ;)). Ale czasem uda mi się wygrać bitwę o dobry smak.

Dzisiaj prosty przepis na ciasteczka owsiane, które świetnie pasują do kawy, herbaty czy soku, ale też mogą nam zastąpić drugie śniadanie. Idealne do pracy, do szkoły i w podróż. A przy tym robi się je dosłownie błyskawicznie! I do tego są zdrowe. Może nie fit (chociaż na pewno bardziej fit niż większość fit ciasteczek ze sklepu), bo zawierają sporo słodyczy, ale z pewnością są zdrowe. I naturalne.

Aha, przy robieniu owsiplacków można się trochę usmarować więc do ich kształtowania zapraszamy dzieci:) Moja Zosia akurat wiele mi nie pomogła, ale ciężko wymagać od 8-śmio miesięcznego niemowlaka pomocy przy lepieniu ciastek. Za to dzielnie kibicowała mamie głośnym mlaskaniem!

Co będzie nam potrzebne?

Podaję przepis na większą porcję (około 10 dużych ciastek), możecie zmniejszyć proporcje o połowę:)

owsianki

Banany

Płatki owsiane górskie

Żurawina suszona

Rodzynki

Sezam

Cynamon

4 sztuki

2-2,5 szklanki

2 garście

2 garście

1 garść

szczypta

Co do dodatków: u mnie jest to żurawina, rodzynki i sezam, ale możecie kombinować do woli! Niektórzy dodają jeszcze miód, ale jak dla mnie banany i suszone owoce wystarczająco mocno osładzają owsiplacki.

Jak przyrządzamy?

Banany blendujemy, a mniej zmechanizowani mogą rozdrobnić je widelcem.

banany

banany zblendowane

Dodajemy płatki owsiane, owoce, sezam i cynamon.

Mieszamy całość łyżką, aż składniki się połączą. To jest moment na ocenę zawartości owsiplackowej „wkładki”. Jeżeli uznacie, że macie za mało owoców i innych dodatków, możecie śmiało dosypać – wedle uznania!

zmieszane

Teraz przechodzimy do zabawy rączkami – formujemy ciasteczka o wysokości mniej więcej 2 cm, wielkość wybierzcie sobie dowolną.  I układamy na blaszce pokrytej papierem do pieczenia.

20161029_142024

Następnie hop! do piekarnika rozgrzanego na 170 stopni (z termoobiegiem) na jakieś 15-20 minut. Sprawdzajcie co jakiś czas stopień zarumienienia, bo ja wolę bardziej przypieczone więc może będziecie chcieli wasze owsianki wyjąć z pieca szybciej.

Efekt końcowy

20161029_152521

I voila! nawet sprzątania nie ma po nich tak dużo:) Za to, kiedy odwiedzą was nieproszeni goście albo zapomnicie zrobić dziecku jedzenie do szkoły, zawsze macie pod ręką owsiankowy oręż. Smakują nawet mężczyzną! Mój mąż jako smakosz słodyczy, zajada się tymi ciasteczkami, a ja jestem zadowolona, bo przemyciłam mu coś zdrowego;)

To co, kawa zaparzona? Smacznego!

Iza


Historia owsiplacków

Mam wielki sentyment do tych owsiplacków, ponieważ uratowały mi życie na początku mojej mlecznej przygody z Zosią. Kiedy zaczynałam karmienie piersią i odwiedzała mnie położna, usłyszałam wiele zakazów spożywczych. Wiązało się to z pojawieniem zielonej barwy w pampersie i chociaż wiedziałam, że dieta matki karmiącej nie istnieje, bo mleko nie tworzy się z treści żołądkowych, to słuchałam jej ślepo wierząc, że pomogę tym swojemu dziecku. Właściwie według położnej mogłam jeść tylko jabłka, rosół i chleb. W pewnym momencie już nawet nie otwierałam lodówki, po prostu jak czułam głód, robiłam sobie herbatę albo inkę, bo na nic innego nie miałam ochoty. Na myśl o jedzeniu odechciewało i się jeść. I kiedy już byłam na skraju przepaści prowadzącej do frustracji i depresji, znalazłam JE. Jadłam je w dużych ilościach, z owocami suszonymi i bez, z dżemem i bez, z herbatą i bez. Po prostu owsiplacki uratowały moją laktację, żołądek i zdrowie psychiczne. Dlatego z chęcią często do nich wracam :)

Poza tym… ich nazwa wzięła się od przezwiska, jaki dostał od nas pewien kierownik, z którym miałam okazję „współpracować”. Wyjątkowy… burak(długo myślałam jakiego określenia użyć). Ale muszę mu kiedyś podziękować za inspirację nazewniczą ;)

Zdjęcie w nagłówku  autorstwa Annie Spratt  pochodzi z serwisu https://unsplash.com/.
Przepis powstał przy pomocy przepisów z portalu durszlak.pl.
Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)