Od serca. (Dla kobiet wątpiących)

with 26 komentarzy

Droga mamo,

Droga kobieto,

Długo mnie tutaj nie było i czuję ogromną potrzebę napisania czegoś od serca. Trochę żeby się wytłumaczyć, ale bardziej po to, żebyś zrozumiała co przeżywałam i co się z tym wiąże.

Powrót do pracy, dwa tygodnie poza domem i pójście dziecka do żłobka wywraca życie do góry nogami. (Again…). Kolejny raz kobieta musi się dostosować do nowej sytuacji. Inna pora wstawania, mniej czasu na obowiązki, dużo mniej czasu dla dziecka, jeszcze mniej dla męża. Kolejny raz kobieta przechodzi trudne momenty, kiedy zastanawia się: jak to jest, że wszyscy na świecie potrafią to ogarnąć, a ja nie?! Może ja się do tego nie nadaję…

Nowa sytuacja życiowa, obojętnie czy wynika z przeprowadzki, pojawienia się dziecka czy zmiany pracy, zawsze niesie za sobą wielkie zmiany. I przychodzą wtedy takie momenty, że nawet niepoprawny optymista ma w oczach łzy.

Pierwsze dni w pracy to emocjonalne rozdarcie. Z jednej strony oddech od domowych obowiązków i zajęcie głowy czymś całkiem dorosłym, a z drugiej strony ogromna tęsknota, która przyćmiewa całą radość. Z jednej strony biała koszula, kiecka, makijaż i włosy spięte w kok, a z drugiej strony zdjęcie dziecka na telefonie, a w torebce biszkopty z ostatniego spaceru…

Pierwsze dni w żłobku, ba! pierwsze tygodnie w żłobku = ogromne wyzwanie. Słyszeć płacz dziecka i nie móc zareagować? Nieznane mi uczucie. Tak samo obcym uczuciem jest próba pozbierania z podłogi serca, które rozpadło się na milion kawałków. Kobieta zaczyna wtedy wątpić w słuszność swoich decyzji.

Po co ja w ogóle wracałam do pracy?

Na cały etat?

Od 9.00 do 17.00?

Co ja sobie wyobrażałam…?

Powoli wkrada się też zazdrość do mam, które zostają ze swoimi dziećmi w domu.

Stres wykręca kiszki i zaciska żołądek.

Stres odchudza policzki i podbija oczy.

Czuję się niewygodnie we własnym życiu.

A może jestem złą matką…?

Te pierwsze tygodnie po kolejnym przewrocie życiowym to naprawdę wielka przeprawa. Dlatego warto wtedy spojrzeć wstecz, spojrzeć ja własne doświadczenia i wyciągnąć z nich naukę. Warto odrzucić wszystko to, co może poczekać i skupić się na swojej rodzinie. To oni potrzebują nas w tym momencie najbardziej. To my ich potrzebujemy, żeby odzyskać pewność siebie i równowagę emocjonalną. [To dlatego mnie nie było.]

Te pierwsze tygodnie są bardzo zwichrowane – to dużo wzlotów i tyle samo upadków. Wiele chwil zwątpienia, dużo stresu i zmartwień. Ale też mnóstwo uśmiechów, odnajdywania szczęścia w każdej małej chwili i mnóstwo radości ze wspólnie spędzonego czasu. To też czas, kiedy mamy szansę na nowo odnaleźć się w swoich rolach. I wbrew pozorom, im więcej obowiązków, tym łatwiej to wszystko ogarnąć. Jak? Znowu odwołałam się do doświadczeń – znowu powiem, żeby odpuszczać. Obowiązki sortować według ich ważności, wyznaczać priorytety i robić to, co jest konieczne do zrobienia. Cała reszta musi poczekać. Albo obyć się bez nas (pssst! nie umyłam okien na Święta!).

Ten czas, w miarę jak upływa, daje poczucie, że wcale nie jest ze mną tak źle. Ten czas utwierdza w przekonaniu, żeby słuchać kobiecej i matczynej intuicji.

Nie jestem złą matką. Jestem matką, która wraca do życia zawodowego i chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Jestem matką, która wybrała najlepszy żłobek w okolicy i siedziała cichutko w szatki, kiedy ciocie poznawały się z jej dzieckiem. Jestem matką, która zarywała noce, żeby ugotować ciepły obiad i zrobić pranie. Jestem matką, która po raz kolejny przeorganizowała swoje życie dla dobra rodziny.

Więc droga Mamo, droga Kobieto pamiętaj i powtarzaj to sobie codziennie:

Jestem silną matką.

Jestem silną kobietą.

Obojętnie jaką decyzję podjęłaś albo podejmiesz. Trzymaj się jej. Najważniejsze, żeby nie zapomnieć po co to robisz. I dla kogo to robisz.

:)

Buziaki,
Iza

Dawno mnie nie było więc Fejsbuk zrobi wszystko, żebyście nie widziały tego >Wpisu<… Daj kciuka w górę na Kobiecym Facebooku!

A jeżeli nadal nie jesteś naszym fanem, dołącz do jego grona, żebyśmy byli w stałym kontakcie.

 

 

 

Follow Iza:

Iza – mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą.
Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i… być mamą ;)

  • To musiała być mega trudna sytuacja… Na chwilę obecną nawet nie chce sobie tego wyobrażać. Rozmawiałam z partnerem i postanowiliśmy że prawdopodobnie zostanę w domu trochę dłużej, ale zobaczymy jak jak wszystko wyjdzie.
    Jesteś megabsilma kobieta że dajesz radę. K rozumiem, rodzina jest ważniejsza ibtobswoerne że właśnie ma nią poświęcają wszystkie wolne chwile. Reszta poczeka. A jak Nie, to trudno :p reszta nie jest tak ważna. Trzymaj się kochana, oby było coraz łatwiej

    • Karolina dziękuję za ciepłe słowa :*
      Mam wrażenie, że w macierzyństwie nic nie jest tak łatwe, na jakie wygląda, ale dlatego właśnie to kobiety są matkami ;) Bo my sobie z tym radzimy. Powodzenia dla Was :*

  • Zmiany sa duze i moga z poczatku powalac. Jednak wyhdzie ti wszystkim na dobre. Dziecko pozna rówieśników a ty bedziesz rwalizowac sie zawodowo. ;)

    • Masz rację, każda zmiana i wyjście ze strefy komfortu to duży wyczyn, ale koniec końców wszystko dobrze się układa :)

  • dokładnie zmiany jakie przynosi pójście do pracy to niesamowity emocjonalny wyciskacz łez… ale ostatno jakaś ciotka mojego męża (która była na komuni) powiedziała ” kobieta jak musi to da radę” bo My właśnie jesteśmy takie silne nawet w swoich słabościach

  • Powrót do pracy niezależnie czy zaraz po macierzyńskim czy dopiero po wychowawczym jest tak samo trudny. Spędzasz cały dzień z dzieckiem, a nagle możesz poświęcić mu tylko jakąś niewielką cząstkę z tego dnia. Ale poradzisz sobie, bo kto jak nie kobieta zawsze da sobie radę ;)

    Pozdrawiam serdecznie – Patrycja

    • Dzięki Patrycja za ciepłe słowa :*
      Mamy zawsze dają radę :) Co najwyżej wypłaczą się w drodze do pracy, ale dają radę :D

  • Niko Nikodem Sadlowski Sadłows

    Powrot do pracy to jeden z wazniejszych momentow dla kiebiety, wyjscie z roli „matki” i wrocenie do obiegu pomaga ogromniw. Swietny wpis

    • Dziękuję Nikodem :)
      Myślałam, że rzucenie mnie w rolę matki jest najtrudniejszym momentem w moim życiu, ale teraz głęboko się zastanawiam czy powrót to pracy nie jest trudniejszy… ;)

  • Bożena Jędral

    Przy drugim dziecku zdecydowałam o szybkim powrocie do pracy, po 2 tyg odpuściłam i wróciłam pół roku później. Przy trzecim dziecku zostałam w domu. Przeżyłam katorgę adaptacji w przedszkolu, bo trzy lata w domu z mamą odbiły się na dziecku.

    • Bożena mówisz, że doświadczenie w byciu mamą uczy, żeby zostać z dzieckiem jak najdłużej? ;) Zosia całe szczęście już nie płacze w żłobku, ale trwa to zaledwie tydzień-dwa więc proces adaptacji do najkrótszych nie należał (prawie pisałam wypowiedzenie :p).

  • Aleksandra Kujałowicz

    Pamietam jaką gulę w gardle miałam zostawiając córkę w żłobku po raz pirwszy… Trudny czas. Ale nie żałuję! Ja na tym zawodowo skorzystałam, ona poznała świat.

    • Ola, wiem że Zosia ma się dobrze w żłobku, teraz jak wchodzimy dzieci ją witają: „Cześć Zosiaaaa!”. To ogromnie pocieszające :) Ale początki były trudne, a później? zobaczymy co czas przyniesie :)

  • Podziwiam Cię, że dajesz tak radę. Ja sobie nie wyobrażam zostawić dziecka w żłobku, dopóki starcza na najważniejsze rzeczy. Zaczekam, aż będzie miała 3 lata i pójdzie do przedszkola. Kontakt z innymi dziećmi jest ważny, więc tego się mniej boję.
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Długo się nad tym zastanawiałam, ale mieliśmy kilka ważnych powodów, żeby oddać Zosię do żłobka już teraz :) Łatwo nie było i nadal nie jest, ale wierzę, że to wyjdzie nam na dobre :)

  • Sylwia Antkowicz

    Miło mi Cie znowu czytać ;) Brakowało mi Ciebie w blogosferze, ale wolałam nie naciskać, bo sama wiem, jak trudno jest znaleźć czas na bloga po powrocie do pracy. W pewnych rzeczach przetarłaś mi szlaki (powrót do pracy) , w innych ja (Ala chodzi do żłobka półtorej miesiąca). I nie wiem jak jest dokładnie u Was, ale ja wiem, że Ala płakała tylko przy mnie. Żeby pokazać mamie, że ma nie wychodzić. A gdy zamiast od razu pędzić do wyjścia posiedziałam chwilę w szatni to okazywało się, że jej płącz mijał i świetnie się bawiła. A dzisiaj po raz pierwszy nie zająknęła się, gdy ją oddałam pani.
    PS. Udało Wam się znaleźć żłobek? Publiczny czy państwowy?

    • Dzięki Sylwia :*
      Powiem Ci, że Zosia też chodzi do żłobka 1,5 miesiąca – poszła do żłobka od kwietnia :) I płakała nie tylko przy mnie :p Niestety popłakiwała też w ciągu dnia, kiedy popatrzyła na bramkę, za którą znikałam… Teraz jest już lepiej, dzisiaj nawet zrobiła mi „papa” i nie miała miny jakby miała się za chwilę rozpłakać więc jest duży progres :D
      Chodzimy do żłobka prywatnego, a właściwie to taki domowy żłobek :) Blisko domu i w rozsądnej cenie. A Panie z sercem do dzieci. Także wszystko się poukładało w tej kwestii :)

  • Twoje emocje przez chwilę były też moimi emocjami, pomimo tego, że do pracy nie wróciłam. Domyślam się jak trudny był to dla Ciebie czas, czas zmian. Najgorsze początki macie już za sobą. Cieszę, się, że będę mogła Cię częściej czytać :-) Pozdrawiam.

    • Dziękuję za ciepłe słowa :)
      Zmiany przeważnie mają to do siebie, że na początku przynoszą dużo emocji i są po prostu trudne. Ale wierzę, że to wyjdzie nam na dobre :) Z resztą już jest dużo lepiej i chociaż nadal ciężko się rozstawać, Zosia już nie płacze na wejściu do żłobka, a to duża ulga :)

  • Ewa Dratwińska

    Czytałam i miałam łzy w oczach. Ja wracam do pracy we wrześniu. Moja Mała też idzie wtedy do żłobka. Teraz mam czasami momenty, że mam wszystkiego dosyć i marzę o powrocie do pracy, ale uświadomiłaś mi jedno: teraz mam najpiękniejszy czas przed sobą i muszę go na maksa wykorzystać, bo drugi raz takich chwil z Mają nie przeżyję i pewnie po powrocie do pracy będę cholernie tęsknić. Ale tak, jak piszesz jesteśmy silne i damy ze wszystkim radę ☺

    • Ewa, jeżeli udało mi się wzbudzić w Tobie takie emocje, to niezmiernie się cieszę. Żałuję, że kiedy byłam jeszcze na macierzyńskim, nie potrafiłam się tym cieszyć na maksa i na maksa doceniać te chwile. Człowiek jest mądry z perspektywy czasu :)
      P.S. Masz rację, damy radę, mamy zawsze dają radę! :)

  • podziwiam cie za to, ze wrocilas do pracy i dalas rade!
    Pieknie to wszystko ujęłaś :) ciesze sie ze znow tutaj bedziesz :)

    • Dziękuję Ci za ciepłe słowa :*
      I myślę, że nie ma za co podziwiać, wiele kobiet podejmuje taką decyzję więc chyba nie jestem odosobniona w przechodzeniu trudnych chwil :) Każdej z nas należy się medal za bycie mamą:)