Paraliżujący strach drugiej ciąży

with 25 komentarzy

[Uwaga, wpis mocno osobisty]

Mogłoby się wydawać, ze w drugiej ciąży nie ma się czego bać, przecież wszystko już znamy. Pierwszy raz mamy za sobą więc teraz to nic tylko cieszyć się i radować. Ale w końcu druga ciąża jest całkiem inna niż pierwsza – każda z nas to słyszała. Każda z nas zdaje sobie sprawę, że to już nie to samo. Najbardziej zmienia się podejście emocjonalne i psychiczne. Całkiem inaczej kreuje się strach przed tym, co będzie.

Pierwsza vs druga ciąża

W pierwszej ciąży mamy manię na dbanie o siebie: uprawiamy sporty, chodzimy na jogę i na basen, zaczynamy się zdrowo odżywiać i czasem pozwalamy sobie na najgorszego fast-fooda w myśl zasady „ciężarnej się nie odmawia, bo w domu pojawią się białe myszy”. Mamy mnóstwo czasu na wybór odpowiedniej wyprawki dla noworodka, mamy mnóstwo czasu, żeby szaleć po second-handach w poszukiwaniu pięknych ciążowych ubrań, które podkreślą nasz brzuszek. Mamy możliwość wylegiwania się z nogami na ścianie, mamy możliwość spokojnego wicia gniazdka, mamy możliwość przeczytania mnóstwa książek o rozwoju i wychowaniu dziecka. Codziennie rozmawiamy z brzuszkiem, uczymy się śpiewać kołysanek, a na dobranoc czytamy nienarodzonemu Baśnie Andersena.

W drugiej ciąży... cóż większość czasu pożera mały biegający i domagający się uwagi stworek. Ze sportów i aktywności zostają spacery po okolicy w żółwim tempie, bo mały człowiek już chodzi sam. Dieta? Ogranicza się do jedzenia dokładnie tego i dokładnie w tym samym czasie, co stworek. Wyprawkę kupuję po nocach na allegro. Ubrania ciążowe? Dalej chodzę w za małych bluzkach, spod których wystaje już pokaźny brzuszek, ale w sumie koszulki męża się jeszcze nadają! Wicie gniazdka teraz zawsze w parze ze stworkiem więc wszystko sprzątam i układam podwójnie. Książki ogarniam, co najwyżej 20 stron dziennie i to raczej związane z tematyką okiełznania potworka. Kołysanki śpiewam w kółko te same (te, których nauczyłam się w pierwszej ciąży), a na dobranoc króluje Pucio i Kicia Kocia.

Na początku był chaos

Dobra, pośmiałyśmy się, a teraz na poważnie.

W pierwszej ciąży wiele z nas obawia się jak sobie poradzi w nowej roli. Czy ogarniemy bycie mamą i czy dziecko z nami przeżyje. Jak to jest urodzić, a jakie to uczucie, kiedy z piersi leci mleko i wisi na niej uczepiony mały ssak. Martwimy się finansami, doborem pampersów i czy wystarczy nam ciuszków z wyprawki. Klasyczy strach przed tym, co nieznane.

W drugiej ciąży pojawia się nowy strach. Momentami paraliżujący. Strach przed zburzeniem dotychczasowego ładu.

Nigdy bym o tym nie pomyślała. Bardzo pragnęłam drugiego dziecka i cieszę się, że jest pod moim sercem. Ale przeraża mnie, że za niedługo zacznę wszystko od zera.

Wiecie, prawie dwuletnie dziecko jest już w miarę ogarnięte. Zje to samo, co ja. W dzień śpi 1,5 godziny (a nie po 20 minut 4 razy dziennie). I pobawi się samo i chodzi samo i gada samo. I da się coś przy nim ogarnąć. Da się posprzątać, da się wyjść do Biedry i przetrwać (nawet wspólnie). Da się zorganizować dzień. Ta codzienna rutyna uspokaja i daje namiastkę normalności.

A tu za niedługo pojawi się ktoś, kto znowu to wszystko zdezorganizuje. Ktoś, dzięki komu zacznę od zera. Ktoś, dzięki komu na nowo stanę się niewyspaną, zmęczoną i wiecznie poddenerwowaną zołzą. Ogarnięcie rzeczywistości z jednym dzieckiem było dla mnie wyzwaniem, a z dwójką to już w ogóle kosmos. Im dłużej o tym myślę: o prostych codziennych czynnościach typu przygotowanie śniadania, wyjście na spacer, zorganizowanie kąpieli – tym bardziej czuję się przerażona. Kurczę, kocham tego bobasa w moim brzuchu, ale chciałabym, żeby czas w ciąży płynął wolniej. Żebym miała czas się przygotować. Chociaż… chyba akurat na przygotowanie się do tej roli nigdy nie będziemy miały dość czasu;)

Strach przed nieznanym w pierwszej ciąży to pikuś w porównaniu do strachu przed chaosem w drugiej ciąży. Wiem, że sobie poradzę. Że może dom będzie zaniedbany, że może do fryzjera nie wyskoczę przed 3 miesiące, że może obiady nie będą zawsze na czas. Ale przecież mama zawsze daje radę. Wiem o tym. A mimo to się boję. Ba! Momentami drżę jak osika na wietrze? Ale czy żałuję decyzji o drugim dziecku? Nie i nigdy nie żałowałam.

I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis.

Buziaki,
Iza

P.S. Doświadczone mamy dwójki i więcej! Uraczcie szczerym słowem w komentarzu: czy naprawdę jest się czego bać? Jak było u Was? Zwłaszcza na początku?

 


Podobało się? Daj szansę innym – zostaw like na Facebooku, żeby post dotarł do jak największej ilości osób :)
A jeżeli chcesz być na bieżąco, polub nasz Fanpage

Photo by Suhyeon Choi on Unsplash.
Follow Iza:

Iza – mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą.
Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i… być mamą ;)

  • Święta prawda – druga ciąża to całkiem inne emocje. Mi do nich doszedł strach o córeczkę, bo miałam przez chwilę zagrożenie przedwczesnym porodem. A ja sama ledwo się wloczylam ostatnie tygodnie… Rytm i spokój, który był przed narodzeniem drugiej córki od tej chwili legł w gruzach. W przeciwieństwie do siostry mało spala, od początku była wymagajaca dużej uwagi. Do dziś nieraz mi ciężko, a ma 7,5 miesiąca, starsza 3 lata. Na szczęście starsza chodzi już do przedszkola. Jednak w tym wszystkim najlepszym lekarstwem na brak czasu czy problem z jego organizacja to wrzucenie na luz. Jak czegoś nie zrobisz lub zrobisz później, nikt Ci głowy nie obetnie (raczej😉). Jak jesteś zmęczona i niewyspana, głośno o tym powiedz starszakowi i mężowi. 😄 Powodzenia życzę kochana! Dasz radę i wierz mi, że dwuletnie dziecko pomoże Ci nieraz 😃 wiem, co mówię. 😃

    • Aniu dziękuję za słowa otuchy, naprawdę było mi to potrzebne :) Cały czas się zastanawiam jakim dzieckiem będzie synek, ale wolę sobie za wiele nie wyobrażać :D Ani w jedną ani w drugą stronę – co ma być to będzie:) A my przecież zawsze dajemy radę :)

  • Dałaś radę z noworodkiem za pierwszym razem to z drugim dasz sobie jeszcze lepiej😘

  • Kochana! Jest sto razy lepiej i łatwiej niż przy pierwszym dziecku. Moja druga córeczka ma 4 miesiące, też się bałam jak cholera i okazało się, że strach ma wielkie oczy. Jest super! Roboty huk ale da się żyć! Będzie dobrze, zobaczysz :)

    • Dzięki Magda za otuchę <3 Niby człowiek wie, że będzie dobrze, ale ta wizja nowej rzeczywistości przeraża. Chociaż wiesz, im mniej o tym myślę, tym jest lepiej ;) W końcu i tak dam radę więc może nie warto się aż tak nad tym wszystkim zastanawiać?

  • Rozumiem Twoje emocje – u nas dwójka, z niewielką różnicą wieku – bywały trudne chwile i zmęczenie, o którym piszesz ale też ogrom radości. Wszystko będzie dobrze! Pozdrawiamy!

    • <3
      I z każdym miesiącem coraz lepiej prawda? :) Tak mi powtarza moja mama, która też miała naszą dwójkę w krótkim odstępie czasu :)

  • Divanaurlopie

    Myślę, że sama bym się bała w drugiej ciąży, w pierwszej był luz blues..

  • Bartek Głuś

    Coś w tym jest. Bardzo fajny artykuł. Pozdrawiam :)

  • Haha! Dokładnie tak jak piszesz! W drugiej ciąży 100% uwagi na pierwszym maluchu, zero czasu dla siebie, zero na wyprawkę. A w pierwszej ciąży ułożyłam puzzle i obejrzałam serial!! 🤣🤣

  • Chyba nigdy o tym w ten sposób nie myślałam. Faktycznie, pierwszą ciążę się celebruje. Na celebrację drugiej rzeczywiście nie ma czasu. Ja póki co mam jedno dziecko, ale wiem, że w przyszłości chcę drugie i zastanawiam się jak to będzie..

    • Doszłam już do wniosku, że im mniej zastanawiania i planowania, tym lepiej :D No bo skoro i tak ma być, to niech „się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba” :D A mama zawsze daje radę:)

  • Ja mam 0 doświadczenia, więc pozostaje mi 3 mać kciuki i życzyć powodzenia :D <3

  • Za mną trzy ciąże, z czego trzeci poród byl 2 miesiące temu :) Nigdy nie miałam obaw… wiem to dziwne ale tak było i jest. Dasz sobie świetnie radę. Z dwójką jest nawet prościej :)

    • Dziękuję za te słowa :)

      Wiesz, im mniej o tym myślę i więcej cieszę się z samego faktu ciąży, tym wszystko wygląda piękniej :)

  • Izabela Joanna Sarna

    To już raczej nie będzie mnie dotyczyć, mam swoje lata :P ale utożsamiam się z tym, ponieważ przezywały to moje przyjaciółki. Jest o czym gadać.

  • Też tak miałam :) Ale okazało się, że niepotrzebnie się bałam…
    Teraz coraz częsciej myślę o ciąży nr 5 i coraz bardziej chcę kolejnego dziecka. I chociaż lęk jakiś zawsze jest, bo każda ciąża to niewiadoma, to jednak jakoś więcej pokoju w sercu ;) A nie ma nic piękniejszego w domu, niż wesoła gromadka dzieciaków. Nawet jeśli jest chaos i bałagan ;)

    • Przepięknie to ujęłaś <3

      Kurczę, Ty to już jesteś weteranka w porównaniu do mnie:D Posłucham zatem doświadczonej mamy i przestanę myśleć, planować, a bardziej będę cieszyć się z tego czasu, jaki jest mi dany :) W końcu już drugi raz się to nie powtórzy :)