Perfekcjonizm sucks, czyli odpuszczamy na Święta

with 38 komentarzy

swieteczny-perfekcjonizm

Idą Święta. Radosny, rodzinny czas, z mnóstwem kolorowych światełek i pięknymi prezentami pod choinką. Ale Święta „od kuchni” to dla każdej z nas czas okupiony ciężką pracą, potem zalewającym czoło i bólem kręgosłupa od wielogodzinnego stania na nogach. Wszystkie to znamy. I do tego dokładamy sobie jeszcze… świąteczne porządki w domu!

Długa check-lista pani domu.

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w rodzinie przyjęło się, że wielkie porządki robi się dwa razy w roku – na wiosnę i przed Świętami Bożego Narodzenia. Przebieranie ubrań, mycie okien, sprzątanie na strychu/w komórce/ w schowku, wyciąganie wszystkiego z szafek i mycie półek, szorowanie piekarnika (który po przedświątecznym gotowaniu i tak wygląda tak samo :D) itd. Lista jest naprawdę długa.

I przyszedł ten moment, kiedy spędzam ten czas już nie z mamą i babcią, ale sama – w swoim domu. Przyszedł moment, kiedy do tych wszystkich prac zostaje tylko jedna para rąk. Przyznam się, że w zeszłym roku próbowałam ogarnąć ten temat i z wielkim ciążowym brzuchem zasuwałam przez kilka dni od rana do wieczora w żółtych gumowych rękawicach sprzątając co się da. Skończyło się na opuchnięciu nóg i rąk.

W tym roku, kiedy jest już z nami Zosia i moja doba skróciła się o ¾, chciałam zacząć robić świąteczne porządki już w sierpniu. Byłam przerażona. Zwłaszcza, że przez rok mieszkania uzbierało się kilka miejsc do porządnego wyczyszczenia.

Podstawowe pytanie: po co?

Wtedy usiadłam na kanapie, dokładnie tak jak siedzę teraz pisząc ten wpis, obrzuciłam spojrzeniem cały mój domowy syf – i odpuściłam.

Po co w tym pełnym przygotowań czasie, dokładać sobie stresu związanego ze sprzątaniem? Mało mi codziennych nerwów?

Po co zamęczać swoje i tak już umęczone ciało porcją dodatkowych godzin czyszczenia, zamiatania, wynoszenia?

Po co zadręczać się i wpadać w stany depresyjne z powodu mojej do granic wypełnionej przedświątecznej plan-listy?

Czy warto rezygnować z tego magicznego, rodzinnego okresu na rzecz czystych szafek kuchennych? Do których swoją drogą nikt oprócz mnie i tak nie będzie zaglądał?

Święta, Święta i po Świętach?

Święta to cały proces, który zaczyna ruszać już w listopadzie. Reklamy w tv i „Last Christmas” puszczane w radio w kółko do znudzenia. Święty Mikołaj, renifery i śnieżynki uśmiechające się do nas z każdej sklepowej witryny. Kolorowe, migające światełka w wielu domowych oknach. Kalendarze adwentowe codziennie przynoszące inny smakołyk albo zadanie. To też czas duchowego przygotowania do zbliżających się wydarzeń: poranne roraty rozświetlone blaskiem lampionów, coniedzielne odpalanie kolejnej świecy na wieńcu adwentowym.

Co tu dużo mówić, z każdym dniem jest coraz bardziej tłoczno, głośno, kolorowo i wesoło. Kocham ten okres za to wszystko co sprawia, że jest to najbardziej wyjątkowy czas w roku – jedyny i niepowtarzalny.

I mam to zniszczyć dążeniem do perfekcyjnego domu? Sorry, ja odpadam. Po raz kolejny odpuszczam perfekcjonizm. No bo na co mi idealnie czyste wnętrze mieszkania, kiedy moje kobiece wnętrze pozostanie szare, smutne, zdołowane i umęczone? Na co mi uporządkowane zakamarki szafek, kiedy we mnie samej zostanie tylko chaos i bałagan? Wiecie, nie chodzi mi to, że teraz całkowicie oleję sprzątanie i po salonie zaczną się walać kłęby kurzu. Ale nie będę na siłę szykowała czegoś, co spokojnie mogę zrobić w mniej napiętym czasie w ciągu roku.

Zdecydowanie wolę zająć się czymś, co zbuduje we mnie prawdziwą radość ze zbliżających się Świąt. Wolę podszkolić moje kulinarne beztalencie, po raz kolejny robiąc armagedon w kuchni, czego efektem będą ciasteczka korzenne, pierniczki, pierogi, bigos, sałatki i co tam jeszcze sobie moi najbliżsi wymyślą. Wolę razem z mężem dekorować dom kiczowatymi światełkami, które wywołują wielki uśmiech na twarzy naszej córki. Wolę uczyć się robić DIY pierdołki i uczyć się robić kolorowe czapeczki na szydełku. Wolę podziwiać tak pięknie przyozdobiony świat i słuchać Last Christmas w radio (swoją drogą kocham ten utwór! <3). Wolę chodzić na roraty i mroźne grudniowe spacery.

Wolę być wesołą żoną i mamą niż umęczoną panią domu, która w drugi dzień Świąt z ulgą odsapnie i po raz kolejny powie „Święta, Święta i po Świętach…”.

A uwierzcie mi, mimo tego, że nie będę urządzać wielkiego sprzątania, i tak mój grafik będzie mocno napięty :D Z resztą jak grafiki wszystkich kobiet w tym czasie;)

Perfekcyjne nieperfekcyjna – zwykła pani domu.

Wiem, że to wszystko o czym piszę jest bardzo ogólne, że każda z nas ma inną sytuację mieszkaniową czy materialną, każda z nas ma inne życie, inne wymagania i inne możliwości. Ale nie chcę wam dawać rad, piszę po to, żeby wyrazić swoje zdanie i pokazać, że nie jestem idealna. I że da się tak żyć!

[*Więcej o moim zdaniu na temat bycia perfekcyjną możecie dowiedzieć się też tutaj i tutaj.]

A może znajdą się wśród Was takie, które mają podobnie jak ja, będzie mi wtedy miło poczuć, że nie jestem sama :) Wiedzcie też, że nie jestem totalną zwolenniczką bałaganu, bo moja mama (którą serdecznie pozdrawiam) ma zapędy pedantyczne i jak to często bywa, coś mi po niej zostało ;) To nie jest tak, że w moim domu panuje totalny chaos – mam dni, które praktycznie całkowicie poświęcam na sprzątanie. Ale uważam, że poza prowadzeniem domu też istnieje życie i to życie które mnie bardziej pociąga :)


Dlatego możecie nazwać mnie chujową panią domu, ale w te Święta nie będę miała czystych szafek, uporządkowanych ubrań i wysprzątanego strychu. A przez okna jeszcze coś widać więc umyję je pewnie dopiero na wiosnę:D Ale poświęcę ten czas rodzinie i przygotowaniu się duchowemu. A także zrobieniu całej świątecznej otoczki. Stworzę klimat. A na sprzątanie zostanie mi cały następny rok ;)

Pozdrawiam świątecznie,

perfekcyjnie nieperfekcyjna Iza

♦♦♦

Hej! Podobał Ci się mój >WPIS<? Udostępnij go albo zalajkuj! Możesz też zostać z nami na dłużej – zapraszam Cię do polubienia naszego Fanpage’a na facebooku, dzięki czemu będziesz na bieżąco dowiadywał się co u nas słychać :)

Zdjęcie w nagłówku autorstwa Nikola Jelenkovic pochodzi z serwisu http://unsplash.com.
Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Taki mam plan także na najbliższe Święta :)

  • Dokładnie tak! A później wszyscy narzekają na świąteczną bieganinę i wszechobecne tłumy… To od nas zależy jak będziemy na to wszystko patrzeć ;)

  • Zgadza się :) Na porządki czas jest cały rok, a Święta i ich magia trwają tak krótko, że nie warto ich tracić na takie pierdoły ;)

  • No to wielkie gratulacje! U mnie w rodzinie póki co jestem „czarną owcą” w kwestii sprzątania :D

  • Hahaha zgadzam się! :D

  • Biorąc pod uwagę, że w tym roku święta to raptem weekend, a ja nie mam zadatków na perfekcyjną, odpuszczam gruntowne porządki. Byle byśmy się o kurz nie pozabijali i do podłogi nie przykleili ;)

  • Praktykuję już od lat i bardzo mi z tym dobrze :) Od kiedy pojawiła się nasza córka przynajmniej mamy choinkę ;)

    • Kasia, super! Ważne to ustalić sobie priorytety i je spełniać krok po kroku, aż do szczęśliwych Świąt przy choince oczywiście ;)

  • Anna Prokopowicz

    Już jakiś czas temu sobie „odpuściłam”. Czasem jeszcze mnie weźmie na jakieś wielkie porządki, ale wtedy zaciągam do tego jeszcze męża. W każdym razie już mnie bolą naczynia w zlewie, czy nieodkurzona podłoga. Znajdę czas, to zrobię. A wolę ten czas spędzić na zabawie z dzieckiem.

    • Anna, dobrze to znam, też często odpuszczam, nawet mąż mnie do tego namawia! A jak sprzątamy, to często razem :) Dobrze mieć takich cudownych mężczyzn u boku, którzy rozumieją trud bycia mamą <3

  • Ania, to nie jest tak, że u nas dom żyje własnym życiem, a na podłodze pasie się stado roztoczy :P Sprzątamy, ale nie popadamy w skrajność. Zdarzyło nam się parę razy sprzątać od a do z cały dom, m.in. przed przyjazdem gości, ale nasze zmęczenie wszystko popsuło… Dlatego teraz nauczeni doświadczeniem, odpuszczamy przed Świętami, bo na sprzątanie zawsze jest czas :)

  • Haha no to ciekawe Święta macie w rodzinie, przynajmniej zawsze coś się dzieje! ;) A gdyby było idealnie byłoby nudno!

  • Aneta, dzięki! :) Z dwójką dzieci na karku, to jesteś totalnie usprawiedliwiona! Też ogarnę co nieco, żeby w razie najazdu gości, nie wydało się, że jestem nienajlepszą gospodynią ;) Ale wolę przeżywać Święta z radością na ustach, nie z potem na czole :)

  • AnieLove, u mnie zawsze królują krokiety ze sklepu :D Rozumiemy się :D

  • Marta, myślę że sprzątanie przed Świętami stanie się bardziej realne, kiedy dzieci podrosną i sprzątanie będzie można sprawiedliwie rozdzielić między wszystkich domowników :p
    Ale nie jestem pewna czy chcę taki obraz Świąt przekazać swoim dzieciom… ;) Może jednak odłożymy to na wiosnę, kiedy razem ze słończem pojawiają się też siły i chęć do działania :)

  • Ja trochę skróciłam swoją listę będąc na swoim, jednak jakieś tam plany nam, to taka tradycja i w sumie chyba lubie się raz do roku tam pomęczyć :) Ale każdy jest inny :)

    • Sylwa, jasne że tak! :) Każda z nas ma prawo do swoich wyborów i swoich rodzinnych tradycji:) Ja akurat tej nie będę szczególnie dokładnie pielęgnować, bo nigdy nie przepadałam za sprzątaniem, zawsze wolałam robić milion innych rzeczy, a sprzątanie było na samym końcu listy (współczuję mojej mamie, która starała się namówić mnie na sprzątanie w pokoju…;)).

  • Nowa-K

    Świetny tekst😉 ja też tak mam, ale już jakiś czas temu „odpuściłam” sobie takie porządki 😊 A to wszystko za sprawą dzieci👧👶 pozdrawiam,
    Magda z Nowa-K

  • Bożena Jędral

    Święta to nie kierat, a czas dla rodziny. Dlatego ja od lat trzymam się planu. Wszystko mam zrobione wcześniej, a to co nie jest zrobione, czeka do nowego roku ;)

    • Bożena, taki plan to świetny plan! :) Ja dopiero wyrabiam w sobie nowe, dobre nawyki – dopiero tworzę własne zasady, stąd wiele rzeczy jest dla mnie zaskoczeniem i z wieloma sprawami pewnie się nie wyrobię;) Ale nie przejmuję się tym! z roku na rok będzie mi coraz lepiej szło :)

  • Zycze cudownych swiat!!! Ja sprzatam „na swieta” w ostatnim tygodniu listopada ( o kurcze to chyba juz???!!!) W grudniu realizuje z corka zadaniowy kalendarz adwentowy. Czekajac na swieta robimy dekoracje, pieczemy pierniczki, ogladamy swiateczne filmy, chodzimy do kina, teatru, na swiateczne imprezy organizowane w miescie. Generalne sprzatanie jest na wiosne wtedy slońce dodaje mi energii i sprzatam z prawdziwa przyjemnoscia.

    • Nina i tak powinno być – bo Święta to czas dla rodziny, nie dla zakurzonych półek ;) Fajnie jest wykorzystać wszystkie możliwości, żeby poczuć ten magiczny klimat, na który czekamy cały rok:)
      Dla Was też wszystkiego najlepszego na Święta! <3

  • Gosia

    Ja nie mam z tym problemu, w moim domu jest czysto ale nie sterylnie. I tak zostanie. Przy 3 latku ciężko byłoy inaczej.

    • Gosia, masz rację 3-latek potrafi wprowadzić niezły chaos w najlepiej wysprzątanym mieszkaniu ;) Dobrze, że masz do tego dystans.

  • ania ch

    Fantastycznie napisane !! :) Podpinam się i piernicze – tez nie sprzątam :D

  • Lady Szpilka, Małżonek pomaga jak tylko umie, tu nie mam co narzekać! :) Ale sama wiesz, że są takie rzeczy, które kobiety robią najlepiej :D Wiesz, to nie jest tak, że ja nienawidzę sprzątać, ale uważam, że ten czas mogę poświęcić na przyjemniejsze rzeczy :) A na sprzątanie zawsze znajdzie się jakaś chwilka. No i tak jak pisałam, wiele czyszczenie „magazynów” mogę urządzić przez caaaaały rok, a ten magiczny czas wolałabym oddać rodzinie i… kuchni ;)

  • Olga, no to masz rację, zdecydowanie to NASZE pokolenie :D

  • No właśnie – po co? To ma być czas na wolniejszych obrotach, czas spotkań, spędzania czasu ze sobą, a nie ze szmatą, czy miotłą. ;)

    • Małgosia, ja doszłam do tego dopiero w tym roku, dlatego powstał ten wpis, może ktoś się mną zainspiruje :D

  • Tak tak tak, ja mam nadzieję, że nasze pokolenie (nie wiem ile masz lat, ale to nieważne – możemy liczyć po mamie, która zasuwa sprzątając przed świętami) już będzie miało większy luz co do tych świątecznych porządków.. Nie mam zamiaru siadać do stołu w wigilię zmęczona, jak zazwyczaj to robi moja mama :( ale nie da się jej nic wyperswadować.

    • Olga, bo nasze mamy całe życie tak robiły, a bardzo ciężko zmienia się przyzwyczajenia, a właściwie tradycje. Z resztą wydaje mi się, że do niedawna od kobiet wymagało się bycia perfekcyjnymi paniami domu i nie ma że boli albo się nie chce. Zgadzam się z Tobą, że nasze pokolenie potrafi sobie odpuszczać i to jest super! :) W końcu kobiety stają się coraz bardziej niezależne, świadome i… szczęśliwe :) P.S. mam 25 lat :D

  • W tym roku będziemy obchodzić pierwsze święta wraz synem. Już jakiś czas temu postanowiłam, że w tym roku odpuszczam szał sprzątania przedświątecznego. Bolący kręgosłup i ogólne zmęczenie mam na co dzień. Dlatego nie mam zamiaru dokładać sobie jeszcze tego. Mam zamiar się cieszyć świętami,a nie w wigilię paść na twarz. Także doskonale Cię rozumiem :)

    • MamaMysza u nas to też będą pierwsze wspólne Święta z córką :) Dlatego tak bardzo zależy mi, żeby pokazać jej już od najmłodszych lat, że to radosny, rodzinny czas, a nie czas sprzątania i wiecznego zmęczenia. Cieszę się, że nie jestem sama w swoim podejściu :)

  • okiemdziewczyny

    Mamy podobne poglądy hah :) bardzo fajny wpis, zapraszam do mnie :)

    • Okiemdziewczyny, miło mi, że moje wypociny Ci się spodobały :) I że się zgadzamy w tej kwestii – to ważne, żeby umieć sobie odpuszczać!