Poradniki – jakie i jak czytać, żeby nie zwariować?

with 26 komentarzy

poradniki

Będąc w ciąży dorwałam kilka poradników dla młodych rodziców mających za zadanie pomóc zrozumieć małego człowieka i nauczyć się z nim obchodzić. Czego się dowiedziałam? Czy warto je czytać? I jak je czytać, żeby do reszty nie zgłupieć? Zapraszam do lektury :)

Czego się dowiedziałam?

Może na początek w wielkim skrócie recenzja dwóch poradników, które przeczytałam i które najwięcej wniosły do mojego macierzyństwa:

1. Tracy Hogg „Język niemowląt”

Tracy Hogg
Brytyjska pielęgniarka i położna opracowała metodę ustalenia stałego rytmu dnia, dzięki czemu dzieci mają być spokojniejsze, a rodzice kontrolować swoje wywrócone do góry nogami życie. Pisze, że maluch od samego początku powinien uczyć się samodzielności. Przekonuje, że każde niemowlę przejrzyście przekazuje swoje potrzeby, trzeba je tylko zrozumieć. Radzi, żeby nie przyzwyczajać do noszenia i spania z rodzicami i wyjaśnia jak walczyć o zmianę tych nawyków. Dzieli dzieci na pięć różnych typów i objaśnia jak podejść do każdego z nich.

2. Harvey Karp „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy” Harvey Karp

Pediatra, zwolennik teorii czwartego trymestru mówiącej o tym, że dziecko rodzi się trzy miesiące za wcześnie więc powinno być w tym czasie traktowane tak, jakby nadal było w brzuchu u mamy: noszone, tulone, bujane i dostawiane do piersi tak często i długo jak tego potrzebuje. Udowadnia, że kolka niemowlęca nie jest kolką i że z tymi dolegliwościami da się walczyć za pomocą „przytuleczenia”. Tłumaczy jak efektywnie uspokajać i usypiać dziecko w pięciu krokach metodą 5 „S” – spowijanie, stabilna pozycja na boku/brzuszku, wyciSzszszanie, skokołysanie i ssanie.

Co czułam po skończonej lekturze?

O ile po przeczytaniu pierwszego poradnika myślałam: „phi! bułka z masłem! Wystarczy trzymać się kilku zasad, a dziecko będzie tańczyło jak mu zagram!”,
o tyle po lekturze drugiego, byłam lekko mówiąc skołowana. Ten drugi zakładał kompletnie inną filozofię przetrwania z noworodkiem! I jedna i druga teoria przypadły mi do gustu (chociaż w każdej było coś, co mi się nie podobało) – albo inaczej mówiąc – każda z nich brzmiała naprawdę sensownie. Oba poradniki napisały osoby wykształcone, posiadające długoletnie doświadczenie w pracy z niemowlakami. Tylko… jedno wykluczało drugie! I kogo miałam posłuchać? Co zrobić? Zgłupiałam próbując sobie to wszystko poukładać.

Jak czytać poradniki, żeby nie zwariować?

Znalazłam rozwiązanie.
Była nim Zosia. Po pierwsze dlatego, że kiedy się urodziła odezwał się we mnie instynkt. Po prostu wiedziałam co mam robić. Po drugie, Zosia nie wpasowała się w żaden z podręcznikowych kanonów dotyczących opisywanych dzieci. A raczej była połączeniem wielu typów, o których pisali autorzy. Nie poddawała się zbyt łatwo poradnikowym poradom. Ale jako że miałam już matczyny instynkt, podeszłam do niej bardzo indywidualnie. Z każdej przeczytanej książki wybrałam to, co nam odpowiadało.

Od Tracy wzięłam m.in. prowadzenie dzienniczka z zapiskami dotyczącymi karmienia, snu, czasu aktywności i konsystencji kup. Uwierzcie, że na początku wszystko bacznie obserwowałam, a zapisywanie pomogło mi choć trochę ogarnąć chaos (i zapamiętać, z której piersi ostatnio karmiłam ;)). Skorzystałam też z porad dotyczących spania Małej w łóżeczku. Dzięki temu (i dzięki mojej konsekwencji), łóżeczko Zosi nie jest tylko ozdobą w naszej sypialni.

Od Harveya zaczerpnęłam całą teorię czwartego trymestru ciąży (czyli macierzyństwo bliskości, o którym pisałam tutaj). Skorzystałam także, że sposobów na usypianie i uspokajanie mojego małego człowieka – czyli metodę 5 „S”.

Dzięki temu połączeniu ze spokojem wróciłam do czytania poradników.

Nie ma co panikować, że coś nam nie wychodzi tak idealnie jak napisali w książce. Albo stresować się, że nasze dziecko nie akceptuje danych zasad. Ustalcie swoje zasady gry. Bawcie się tymi poradami. Próbujcie co dla was jest odpowiednie, aż znajdziecie drogę do swojego małego człowieka.

Czy warto czytać poradniki?

Zdecydowanie tak! Ale nie podchodźcie do nich zbyt serio. Najpierw poznajcie się w pozabrzuszkowej rzeczywistości, nie planujcie zbyt wiele będąc w ciąży.
Korzystajmy z cennych porad mądrych ludzi.
Tylko z dystansem. I spokojem. Tylko spokój nas uratuje :)


Macie jakieś swoje ulubione książki dotyczące wychowania dzieci?

Podzielcie się!

Z chęcią dołączę nowe pozycje do naszej biblioteczki ;)

Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Ja przeczytałam wiele poradników na temat wychowywanie dzieci, ale zawsze staram się kierować własną intuicją i wybieram tylko te rady, które sama uznaję za słuszne.

    • Iza

      Super, mamy to samo myślenie:)

  • Ja polecam Jak wychować szczęśliwe dziecko J.Mediny. Bardzo fajnie napisane czyta się jednym tchem. Czytałam też obie książki, o których piszesz – zdecydowanie wolę Karpa, choć i Tracy Hogg też coś znalazłam. Tak jak Ty skorzystałam z tego co do nas pasowało. A powiedz mi bo piszesz o łóżeczku – jaką metodę Tracy Hogg wybrałaś? Podnoszenie i odkładanie? Nas to czeka i trochę się obawiam szukam najlepszej opcji

    • Iza

      Z ciekawością zajrzę do Twojej propozycji :)
      A co do łóżeczka – dokładnie tak: podnoszenie i odkładanie. Chyba najbardziej delikatna metoda ze wszystkich, które poznałam. Właściwie od samego początku tak robiłam, ale zdarzały się dni, że usypianie trwało nawet 2-3 godziny (Boże, jak ja to znosiłam?). Skorzystałam też z porady Tracy, żeby odkładać dziecko do łóżeczka, kiedy jest jeszcze świadome, a nie na śpiocha. Chociaż był czas (i nadal się zdarza), że nie budzę Zosi, kiedy słodko zasypia przy cycu… cóż każdy ma jakieś słabości;)
      Do każdej z metod potrzeba bardzo dużo siły, cierpliwości i wytrwałości ze strony rodziców. Grunt to się nie poddawać! Życzę powodzenia :)

  • Jeśli chodzi o ciążę i wychowywanie dzieci to zawsze czytałam te rozdziały, które poruszały problemy, które mnie nurtowały. Nigdy od deski do deski.

    • Iza

      Też mam takie książki, do których zaglądam tylko w razie „w”, ale akurat te dwa poradniki, o których wspominam na blogu przeczytałam w całości. Są bardzo lekko, a przy tym konkretnie napisane więc bardzo dobrze się je czyta ;)

  • Takie poradniki są potrzebne ale to życie i maleństwo wszystko weryfikuje. Każde dzieciątko jest inne.
    Siostra ma maleństwo – pierwsze. I radzi sobie kapitalnie. Ale co kraj to obyczaj. Ojcem jest Szwed i ma nieco inne podejście do wychowywania. Np. na kolki i brzuszek nie pozwala podawać herbatki koperkowej mimo, że ewidentnie pisze dla jakiego dziecka, w jakim wieku. No i co najważniejsze – pomaga.
    Siostra więc musi ukradkiem. Tutaj w Szwecji mają kilka takich „dziwnych” zabobonów rzekomo szkodzących rozwojowi dziecka. ;/ Dziwni są. ;)

    • Iza

      U nas też można się spotkać z różnymi zabobonami: przykładowo moja babcia nie pozwala sadzać dziecka na stole, bo będzie miało ciężką mowę, czyli problemy z mówieniem. Co kraj to obyczaj…;)

  • ola

    Czytałam czytałam a teraz stwierdzam że było mi to nie potrzebne bo i tak robiłam po swojemu – jak czułam :)

    • Iza

      Ale fajnie było poczytać i myśleć, że będzie to takie proste jak w książce :P

  • Zgadzam się, poradniki należy czytać z głową i przesiewać wszystko przez pryzmat potrzeb własnego dziecka :)

    • Iza

      W końcu każde dziecko jest inne:)

  • ile ludzi, tyle sposobów. ma pewno ryzykownie jest ślepo trzymać się jednego poradnika, który napisała osoba która naszego dziecka na oczy nie widziała. jak to mówią: matka wie najlepiej. oczywiście nie znaczy to, że porady innych ludzi są zbędne. są przydatne, ale nie wszystkie i nie zawsze.

    • Iza

      Bardzo dobre słowa! Nawet nasze babcie, które wychowały sześcioro dzieci (słyszę to co niedzielę na obiedzie) i ich porady mają prawo być zbędne ;)

  • Racja! To życie weryfikuje wszystko, ale prawda jest taka, że lektura kilku książek nikomu nie zaszkodzi.
    Znasz może książkę „Ciężarówką przez 9 miesięcy: przewodnik po ciąży i okolicach”?

    • Iza

      Tytuł obił mi się kiedyś o uszy, ale nie czytałam. Polecasz? :)

  • Przede wszystkim trzeba najpierw pomyśleć, jakie my mamy poglądy w kwestii wychowania i poszukać podobnych poradników. Przecież poradnik o rodzicielstwie bliskości będzie się bardzo różnić od tego, pisanego przez zwolenników ustalania reguł, spania dziecka osobno itp Nie traktujmy książki jak wyrocznię, bo jest wiele możliwych (i dobrych) wzorów na wychowanie i szczęśliwe dziecko

    • Iza

      Nie traktujmy ani książki ani nikogo i niczego innego jak wyrocznię, każdy ma prawo mieć swój punkt widzenia na wychowanie młodego człowieka :) Osobiście lubię poznawać różne, nawet sprzeczne teorie, bo nigdy nie wiadomo co się sprawdzi akurat u mnie :)

  • O to to :). Przede wszystkim matczyna intuicja, żaden poradnik jej nie zastąpi, ale na pewno może poszerzyć horyzonty :)

    • Iza

      Dokładnie, dobrze jest znać więcej niż jeden punkt widzenia :)

  • Ja już napisałam Ci na instagramie co myślę. Tym nie mniej karpa uważam za bozyszcze kolkowych mam i dzieci!:)

    • Iza

      Oj tak, uwielbiam Karpa! Ujął mnie swoim podejściem – takim mało lekarskim:)

  • Tak szczerze do macierzyństwa i bycia rodzicem nie da się tak na 100% przygotować. A niektóre poradniki niestety sieją tylko niepotrzebny zamęt w głowach młodych rodziców. Będę zaglądać częściej.

    • Iza

      Oczywiście masz rację, nie da się przygotować do roli rodzica, ale z drugiej strony czytanie takich książek pozwoliło mi przybliżyć temat, poznać różne sytuacje, które mogły mnie czekać. I uspokoiły moje rozedrgane na wszystkie strony emocje – dały takie poczucie, że zawszę mogę do nich zajrzeć i być może znajdę odpowiedź na problem.

  • Ja wychodzę z założenia, że im mniej porad wszystkich mądralińskich dookoła, tym lepiej :)

    • Iza

      Coś w tym jest, chociaż ja od samego początku ciąży tak bardzo jarałam się macierzyństwem, że chciałam wiedzieć wszystko.
      Teraz, kiedy mam swój instynkt, swoje doświadczenia i swój rozum, dalej lubię słuchać innych, ale korzystam tych rad, które odpowiadają mi i mojej Zosi :)