Świąteczna refleksja matki karmiącej

with 27 komentarzy

Miałam napisany prawie cały wpis. Wtedy zaczęłam karmić Zosię i przyglądając się jej naszła mnie taka oto refleksja, którą ubrałam słowa i zostawiam ją Wam na Święta:

Wiecie gdzie widzę wszystko to, co najważniejsze w Świętach?

Widzę to wszystko w moim dziecku.

Widzę w niej miłość – czystą bezwarunkową miłość, którą obdziela nas wszystkich. Widać ją w jej oczach, w uśmiechu i rączkach wyciągniętych w moją stronę.

Widzę w niej radość – radość z każdej najmniejszej rzeczy. Z ubranej i oświetlonej choinki, ze świątecznie przystrojonego domu, z garstki śniegu, która leży jeszcze w lesie, z nowej zabawki, którą dostała i z opaski z głowami Mikołajów, które mąż nosi na głowie od wczoraj.

Widzę w niej szczęście. Szczęście, które rośnie wprost proporcjonalnie do czasu, jaki z nią spędzamy. I wcale nie musi być to czas spędzony w górach albo spędzony na kreatywnych zabawach. Wystarczy, że jesteśmy obok niej. Że usiądziemy razem z nią na macie edukacyjnej i po prostu będziemy razem.

Widzę w niej spokój, którego tak wielu z nas brakuje. Spokój – świadomość, że wszystko będzie dobrze, obojętnie co by się nie działo, bo jesteśmy w naszej rodzinnej oazie. W gronie, które razem ma siłę i daje poczucie bezpieczeństwa. Bo razem możemy wszystko.

Widzę w niej dobro – piękne dobre serduszko, którym wszystkich by obdarowała. Przypomina mi to, że ludzie rodzą się z natury dobrzy i że warto w Święta to dobro z siebie wydobyć odrzucając wszystko, co złe.

Widzę w niej umiejętność wybaczania. Ile razy zdarzy nam się nie upilnować dziecka, które upadnie, uderzy się i nabije sobie guza? Ile razy zdarza nam się w nerwach podnieść na dziecko głos? Ile razy zdarza nam się przypadkowo zrobić krzywdę? Ci mali ludzie do perfekcji opanowali sztukę wybaczania. Wystarczy przytulenie, pocałowanie i powiedzenie: przepraszam, a dziecko po chwili wraca do swojego radosnego nastroju.

Widzę w niej małego Jezusa, który ponad 2000 lat temu przyszedł na świat w zimnej grocie pomiędzy zwierzętami. Zastanawiam się jak ja poradziłabym sobie w takiej sytuacji jako matka. Czy dałabym radę? Czy mój mąż dałby radę? Nie od dziś podziwiam Maryję i Józefa. Pamiętajmy o tym, że to ich święto. Ich i małego Jezusa – w końcu to „Boże Narodzenie” :)

Patrzę na Zosię i wspominam tych, których już z nami nie ma i nie mieli okazji jej poznać. Rozmyślam nad tym, czy mój dziadek, który tak mocno nas kochał, tak samo mocno szalałby za swoją prawnuczką. Czy też nauczyłby się dla niej malować paznokcie? ;)

Dzieci są lustrem wszystkich pozytywnych, pięknych emocji i uczuć. Patrzmy na nie, podziwiajmy i uczmy się.

W Święta świat zwalnia. Zwolnijmy i my, zatrzymajmy się na chwilę refleksji. Cieszmy się tym radosnym czasem w gronie najbliższych i dbajmy o siebie nawzajem!


Tego Wam życzę: żebyście potrafili zwolnić i zauważyć to wszystko, co macie. Żebyście zauważyli ludzi, którzy Was otaczają – którzy żyją dla Was – i potrafili ich docenić. Życzę Wam, abyście wydobyli z siebie naturalne ludzkie dobre i zostawili za sobą wszystko, co złe, wybaczając wszelkie krzywdy. Życzę Wam radosnego, szczęśliwego czasu spędzonego w gronie tych, którzy dają Wam siłę.

Życzę Wam Bożego błogosławieństwa dla Was i waszych rodzin na cały następny rok.

Wszystkiego, co najlepsze Kochani!
Iza

♥♥♥

Hej! Fajnie, że jesteś!

Podobał Ci się nasz >WPIS<? Udostępnij go albo zalajkuj! Możesz też zostać z nami na dłużej – zapraszam Cię do polubienia naszego Fanpage’a na facebooku, dzięki czemu będziesz na bieżąco dowiadywał się co u nas słychać :)

Zdjęcia we wpisie pochodzą z serwisu http://unsplash.com.
Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Cudownie napisałaś!

  • Och, co za wpis… Aż nie wiem co napisać. :) Chyba tylko to, że warto szukać w sobie tej obecności, życzliwości, miłości i spokoju, które w wieku dziecięcym były dla nas zwykłym i najbardziej podstawowym, naturalnym stanem… <3

    • Pięknie to podsumowałaś Aneta :) Z resztą nie raz się słyszy, że dorośli powinni się uczyć od dzieci – i jest w tym wiele prawdy :)

  • Agnieszka Dec

    Dziecko odbija w sobie cały nasz świat. Warto o tym pamiętać i starać się, by chłonęło jak najmniej tego, co złe – złych spojrzeń, słów, niepokojów, kłótni. Piękny tekst!

    • Masz rację Agnieszka – dziecko jest takie czyste, niewinne, dobrze żeby jak najdłużej pozostało takie nieskażone złem. Chociaż nie raz jest o to tak trudno…

  • Bardzo piękny i ciepły tekst. Chociaż nie jestem (jeszcze!) mamą, przeczytałam go z prawdziwą przyjemnością i uśmiechem. Dziękuję i przesyłam serdeczności!

    Jestem tu po raz pierwszy – trochę przypadkiem, ale bloga chętnie przeszperam, bo widzę wiele ciekawych artykułów.

    • Cieszę się Joasiu, że Ci się spodobało, rozgość się :)
      A tekst może i jest pisany przez mamę, może i powstał pod wpływem dziecka karmionego piersią, ale niesie w sobie uniwersalne wartości, z których każdy znajdzie coś dla siebie :)

  • Cudownie napisałaś o tym wybaczaniu:) To fakt, ile nasze dzieci nabiją sobie guzów, ile razy są świadkiem naszego zniecierpliwienia, a wystarczy je przytulić i znów są pełne radości i miłości:)

    • Dzieci są po prostu dobre więc nie pamiętają nam złego, wystarczy im nasza miłość i obecność :) To niesamowite i wiele razy się nad tym zastanawiam.
      A jakie mam wyrzuty sumienia, kiedy Zosia jest świadkiem mojej złości… Wielkie jak stąd aż na Biegun Północny! I zawsze wtedy postanawiam sobie, że będę się uczyć tego dziecięcego dobra :)

  • Dziękuję za ten wyjątkowy wpis. Żałuję, że nie trafiłam na niego kilka dni temu. Jednak nic straconego, bo wartości o których piszesz są uniwersalne i aktualne niezależnie od czasu w jakimo nich wspominamy. Wiesz co jest niesamowite, że te wszystkie odczucia nie mijają – patrzę wlaśnie na mojego śpiącego 4latka i czuję to samo, co do młodszego 14miesieczniaczka. Nasze dzieci przewracajà nasze życie do góry nogami- z tym, że świat widziany z tej perspektywy jest piękniejszy i bardziej wartościowy. Lubię zwisać głową w dół 😉
    Szczęśliwego Nowego Roku 😚

    • Dzieci są niesamowite! Nadają życiu głębszy sens, uczą nowych uczuć i emocji :) To trochę tak, jakbym dopiero teraz obudziła się z długiego, emocjonalnego snu i na nowo wszystko odkrywała.
      Szczęśliwego Nowego Roku i samych szczęśliwych dni dla Was!:*
      P.S. Też lubię oglądać świat z głową w dół ;)

  • Twój wpis jest inny od tych co zazwyczaj są w świątecznym czasie i chwała ci za to! przeczytałam i się wzruszyłam. Żałuje że nie przeczytałam go wcześniej ale aktualnie walczę z bólem z powodu zastoju pokarmu :( mam tyle do nadrobienia …
    Spóźnione ale Wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku :)

    • Dziękuję i dla Ciebie wszystkiego, co najlepsze! Przede wszystkim zdrowia :*
      Niezmiernie mi miło, że wzruszyły Cię moje słowa – właśnie tak starałam się to wszystko ułożyć, żeby było baardzo sentymentalnie :) Poza tym, to wszystko dzięki dzieciom! To one wzbudzają takie przemyślenia i co za tym idzie wzruszenia :)

  • Niko Nikodem Sadlowski Sadłows

    Kurde fajnie ale parenting to jedno a karmienie piersią to drugie. O tym drugim nie mam pojęcia wiec ciężko o mądra wypowiedz lol

    • I nie mam Ci tego za złe! ;) Niemniej jednak we wpisie chodziło mi raczej o podkreślenie tego, co dają nam dzieci i jak wpływają na postrzeganie Świąt – karmienie piersią było tu tylko dodatkiem :)

  • Jak tylko w rodzinie, przy świątecznym spotkaniu, znajdzie się małe dziecko, od razu święta nabierają innego wymiaru. :)

    • Iza zgadzam się – i nie chodzi tylko o to, że jakiś Mały Człowiek krzyczy rozrzucając jedzenie po całym pokoju ;) Dziecko to dobro w czystej postaci. Wiele wnosi do życia dorosłych, zwłaszcza w Święta, kiedy wszyscy stają się jakby bardziej zamyśleni.

  • Święta z małymi dziećmi mają niepowtarzalny charakter, chyba bardziej radosny. Oby te cudowne chwile trwały jak najdłużej!

    • Masz rację, Święta z dziećmi są bardziej radosne :) Jakoś bardziej się wtedy staramy, żeby było radośnie. Dobrze by było, żeby ta radość przeniosła się na cały rok, a nie tylko do święta :)

  • Ja mam wprawdzie już duże córki, ale życie z nimi to jedno wielkie święto :) Dzień za dniem!
    Pozdrawiam i wesołych świąt!

    • Dziękujemy! :*
      Wyobrażam sobie, że dwie córki, to jedna wielka impreza :D Ale dzięki temu życie ma piękne barwy i sens :)

  • Czułam dokładnie to samo, gdy urodziła się Majeczka – a w sumie to w nasze pierwsze Święta, gdy była jeszcze w brzuszku – kompletnie nic więcej nie było mi potrzebne – tylko zdrowie i mąż :) a dziś Maja ma 2,5 roczku, a w brzuszku siostrzyczka :) Prawdziwa Magia Świąt! Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt!

    • Po pierwsze – gratulacje! :* Tyle jest w okół mnie brzuchatek, że samej już mi się chce znowu być w ciąży i mieć kolejne maleństwo :D
      Dziecko naprawdę zmienia patrzenie na świat i patrzenie na Święta. Kiedyś nie zdawałam sobie z tego sprawy. A teraz nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej niż jest teraz – bo jest cudownie <3

      • Czasem ciężko, ale też za nic w świecie, nie chciałabym tego zmienić :)
        Dziękuję! i ciepło pozdrawiam!

  • Aleksandra Ćmachowska

    O tej porze go tylko inna matka karmiąca :). Zdradzę Ci że miałam dziś podobną refleksję podczas karmienia, heh maluchy są magiczne! Potrafią rozbić człowieka w pył jednym uśmiechem, płaczem, a nawet samym jestestwem, od tak! Bo dzidzia jest i tyle, nie zastanawia soè nad płaczem czy radością, a robi to co czuje. Nie zmusza się do niczego, nie oszukuje. Słońce życzę, Wam ogromu miłości! I tej ciężarówki z kawą, czasem :))

    • Ola, dziękujemy :*
      Wiem, że późno Ci odpisuję, ale w te Święta rzadko kiedy włączałam laptopa ;)

      Dzieci są magiczne – a właściwie magicznie szczere. Ich reakcje, uśmiech, płacz, radość i smutek – wszystko to jest tak prawdziwe, że refleksje same się nasuwają :)