Ty, który nie brałeś udziału w wychowaniu mojego dziecka – nie masz prawa mnie oceniać!

with 36 komentarzy

Trochę mnie już znacie. Wiecie, że jestem optymistką i zawsze można się ze mną dogadać, bo jestem ugodowa. Wiecie też, że nie wstydzę się swoich emocji – zarówno tych dobrych, jak i tych mniej pozytywnych – przecież nie ma złych uczuć!

Ale są takie sytuacje w życiu, które wyzwalają moje drugie „ja”. To bardziej waleczne – wściekłe (żeby nie powiedzieć wkurwione), najeżone kolcami i gotowe uderzyć każdego, kto jest wrogo nastawiony. Dzisiaj zaprezentuje właśnie tą drugą twarz. Zapraszam na list otwarty z cichą dedykacją dla tych, którzy gówno wiedzą, a próbują się odzywać i krytykować.


Ej, Ty!

Ty, który nie brałeś działu w wychowaniu mojego dziecka – nie daję Ci prawa do oceniania mnie.

Ty, który nie wstawałeś razem ze mną w nocy i nigdy nie przyniosłeś mi płaczącego dziecka do łóżka. Ty, który nie znasz długich nieprzespanych miesięcy, który nie wiesz czym jest walka o uśpienie dziecka. Ty, któremu wydaje się, że doskonale mnie rozumiesz, a tak naprawdę zarwaną noc kojarzysz tylko z imprezami i odsypianiem do południa.

Ty, który nie byłeś przy mnie w trudnych chwilach po porodzie. Ty, który nie wiesz czym jest samotność wynikająca z założenia rodziny. Ty, który nie rozumiesz czym jest żyć z buzującymi na prawo i lewo hormonami.

Ty, który nie poświęciłeś swojego ciała i życia, aby dać nowe życie. Ty, który śmiejesz się z moich niepomalowanych paznokci, spiętych w kucyk włosów i ponaciąganych legginsów na wystającym brzuchu – a nie widzisz dziecka w moich ramionach.

Ty, który nie znasz sposobów, na ukojenie płaczu mojego dziecka.

Ty, dla którego spędzenie dwóch godzin z moim dzieckiem to walka o przetrwanie.

Ty, który krytykujesz macierzyństwo bliskości, nie mając o nim zielonego pojęcia. Ty, który o wychowaniu wiesz tyle, ile pokazują reklamy w TV i nie znasz pojęć takich jak skok rozwojowy czy ząbkowanie.

Ty, który wyśmiewasz powody, dla których kupiłam chustę do noszenia dzieci za 400 zł i gryzak za 50 zł.

Ty, który nie wiesz jak to jest zobaczyć szczęście i miłość w oczach swojego dziecka.

Ty, dla którego mój mózg stał się dziecięcą papką, który myślisz, że nie masz ze mną o czym rozmawiać, bo się „zmieniłam”.

Ty, któremu wydaje się, że siedzę w domu i nic nie robię.

Ty, który wszystko robisz zawsze idealnie, który nigdy nie popełniasz błędów, nie wpadasz w złość i nie miewasz problemów.

Ty, który nie wiesz czym jest uczucie bezsilności i wyczerpania, który nie musisz być wielofunkcyjny i wielozadaniowy.

Ty, który masz prawo powiedzieć, że nie dajesz rady, który masz prawo się poddać.

Ty, który nie wychowujesz, a bywasz.

Ty, który zauważasz, że moje dziecko jest pogodne i uśmiechnięte – jak myślisz, czyja to zasługa?

Ty, który mnie oceniasz, a gówno o mnie wiesz.

Nie daję Ci pozwolenia na krytykowanie mnie.

Gdybyś był tu ze mną i na równi ze mną wychowywał moje dziecko dbając o jego rozwój i bezpieczeństwo, gotując, śpiewając, spacerując i zarywając noce razem ze mną – miałbyś prawo, żeby mnie oceniać.

Z poważaniem,

Mama, Żona, Kobieta

 

A Ty? Komu dasz prawo do krytykowania?
Wyjątkowo waleczna,
Iza

P.S. Zawarta w liście forma męska wcale nie jest przytykiem do mężczyzn!


♥♥♥

Hej! Fajnie, że jesteś!

Podobał Ci się nasz >WPIS<? Udostępnij go albo zalajkuj! Możesz też zostać z nami na dłużej – zapraszam Cię do polubienia naszego Fanpage’a na facebooku, dzięki czemu będziesz na bieżąco dowiadywał się co u nas słychać :)

Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Nic tylko jedynym uchem wpuszczac a drugim wypuszczac i robic to co sami sobie wybierzemy za stosowne. Pozdrawiam cieplo, Daria x

    • Dzięki Daria! Mam wrażenie, że im więcej czasu upływa, tym łatwiej jest nabrać właśnie takiego dystansu :)

  • Podpisuję się. Ja ostatnio jestem matką która chce zrobić z dziecka kalekę, bo wożę w wózku 2,5 letniego Juniora. Oceniacz nie zauważył jednak, że dziecko ma nogę w gipsie. Była krótka piłka :)

  • A zwykle (jak nie najczęściej) te swoje niepotrzebne 3 grosze wkładają najbliżsi i właśnie ich oceny najmocniej ranią, bo to oni powinni rozumieć.

    • Masz rację… Chociaż ja nie mam na co narzekać, akurat moja rodzina czuje jakiś respekt do mnie chyba :P Dużo bardziej denerwują mnie 3 grosze wtrącane od ludzi, którzy nie znają mnie ani mojego dziecka…

  • Matka-Dietetyczka

    Kurcze… a nawet bliskie na osoby potrafią wplatać swoje trzy grosze…

  • Matka Wielowymiarowa

    Amen! Najbardziej lubię nie Tych tylko Te, które jeszcze same dziecka nie urodziły, a już krytykują matki i zarzekają się, że nigdy czegoś nie zrobią bądź nie powiedzą… Karol Andras

    • Zgadzam się, w końcu najłatwiej być rodzicem, kiedy się nim nie jest ;) Sama kiedyś myślałam, że wychowanie dziecka to bułka z masłem! Ze wystarczy się trzymać kilku zasad i dziecko będzie chodziło jak w zegarku :D Zmądrzałam i spokorniałam, kiedy urodziła się moja córka.

  • Bardzo mądry tekst, chciałoby się, aby ludzie bardziej skupiali się na samokrytyce niż pozornym poprawianiu swojej wartości kosztem innych.

    • Ehh mam wrażenie, że to trochę takie utopijne marzenia. Ale jak to mówią, jak chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie!

  • No niestety tak jest, że ludzie lubią się wtrącać w nasze życie, a najlepsze jest jak matka matkę krytykuje i poucza zamiast wesprzeć to dołuje.

    • A to najgorszy z możliwych „hejtów”, jakie kobieta może dostać. Zamiast się wspierać, opieprzamy się nawzajem. Kompletnie nie rozumiem po co.

  • Ludziska uwielbiają doradzać i krytykować. To pożywka (niestety) którą się większość karmi. Mimo nieustannych ocen, którym podlegamy na każdym kroku i na rożnych płaszczyznach ważne byśmy wbrew wszystkim i wszystkiemu parły do przodu niczym taran. I dajmy sobie prawo do wypowiedzenia swojego niezadowolenia, do przyznania się do zmęczenia, do nic nie chcenia…bo tak samo mamy do tego prawo jak Ci co nas krytykują do wypowiadania własnych opinii (jak to zgrabnie nazywają), ja bym powiedziała jak Ci co się wpiepszają w nasze życie.
    Niech moc będzie z nami 💪🏽

    • Bardzo dobrze mówisz! My też mamy prawo wypowiedzieć własne zdanie i trwać przy nim robiąc swoje. A gadać pewnie zawsze będą, taka ludzka natura. Wiesz ja sama lubię sobie poplotkować, ale zawsze staram się spojrzeć na daną sytuację pod różnym kątem, nie dzielę świata na białe i czarne.

  • Ja też często się z tym spotykam Ewelina. Doskonale widać to na forach i grupach dla mam. Wiesz, ocenianie to domena ludzi. Oceniamy chyba podświadomie, nawet ludzi zobaczonych pierwszy raz na oczy. Ale warto te oceny zostawić dla siebie.

  • Święta racja Kochana! Nie pozwalaj deptać sobie odcisku! Kochasz swoje dzieci i robisz wszystko, jak najlepiej potrafisz i nikomu nic do tego :)

  • Oj chyba ci ktoś za skórę zaszedł :P I słusznie, bo zawsze łatwo jest oceniać, ale ciężej wczuć się w czyjeś położenie. Jak to ktoś kiedyś powiedział: najwięcej o wychowywaniu dzieci mają do powiedzenia ci, którzy własnych nie mają.

    Nie dajmy sobie wejść na głowę i wmówić, że jesteśmy w jakikolwiek sposób gorsze.

    • Masz rację! Chociaż ja wiele słów krytyki i złotych porad słyszałam też od kobiet, które „tyle dzieci w swoim życiu wychowały!” albo od mężczyzn, którzy o wychowaniu słuchają tylko w programach motoryzacyjnych :P
      Nikt konkretny nie zalazł mi za skórę, sytuacja zbierała się już jakiś czas – właściwie od kiedy Zosia skończyła 4 miesiące. I musiałam dać tym emocjom ujście ;)

  • Iza, dajmy innym to prawo. A niech oceniają – jak tak lubią. A my, mamy, po prostu wiemy swoje i już :)

    • Joasiu, nawet gdybym chciała fizycznie zabrać ludziom prawo do oceny, nie jestem w stanie tego zrobić ;) Ale pogadać sobie i stanowczo pokazać moje zdanie mogę! I masz rację, żadna krytyka nie zmieni tego, jakie mam podejście do wychowania i zawsze będę trwać przy swoich przekonaniach :)

  • Elwira Zbadyńska

    Codziennie podlegamy ocenie, czy tego chcemy czy nie. Codziennie otrzymujemy milion rad, lecą do nas z internetu, telewizji, od bliskich, od znajomych. Według mnie cała sztuka polega na formie przekazania. Dlatego rady jednych nas irytują, a innych słuchamy i chłoniemy jak gąbka.

    • Zgadzam się z Tobą Elwira w 100%! I wiesz, nawet te rady nie są takie złe, najgorsza jest krytyka – każdy ma swój sposób na wychowanie, każdy ma swoje problemy i nie raz krytyka okazuje się być „gwoździem do trumny” albo po prostu staje się kłopotliwa.

  • Super dzieciaczki

    No dobra, nie będę cię krytykować :) Popieram nie wtrącanie się w wychowywanie małego dziecka, ale jeśli 12 latka, której jestem ciocią nie umie powiedzieć dzień dobry, to chyba w takim wypadku mam prawo poinformować o tym jej rodziców?

    • Dzięki! ;)
      Wiesz, myślę że każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie :) Niemniej jednak pamiętaj, że każdy ma swój sposób na wychowanie i dla niektórych rodziców nie jest ważne, że ich dziecko nie mówi „dzień dobry”. Zwróć też uwagę na to, że każde dziecko jest inne, ma inny temperament i inne problemy – często zwracając uwagę rodzicom na takie problemy, wpędzamy ich w zakłopotanie. Myślę, że doskonale zdają sobie sprawę, że ich córka nie mówi „dzień dobry” i być może z tym walczą. Nie oceniajmy, nie krytykujmy, bo nigdy nie znamy całej sprawy od wewnątrz :)

      • Super dzieciaczki

        Uwierz mi, że nie wiedzą, bo często dzieci przy rodzicach zachowują się zupełnie inaczej. Skoro piszesz, że to może być dla nich nie ważne czy mówią te dzień dobry czy też nie, to na pewno nie wprawię ich w zakłopotanie :)

  • ja-matka

    Czasem coś powiemy nie zdając sobie sprawy z tego, że możemy kogoś skrzywdzić. Ciągle sobie powtarzam, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale zgadzam się – ludzie potrafią być okropni.

    • Powiem Ci szczerze, że wiem, że sama kiedyś taka byłam – doradzałam i krytykowałam nie mając o tym zielonego pojęcia. Masz rację, punk widzenia zależy od punktu siedzenia. Ale dobrze o tym mówić, może ktoś to zrozumie szybciej ode mnie ;)

  • Brawo! Ja wręcz nienawidzę, kiedy ktoś probuje się wtrącać w moje życie. Od kiedy jestem matką to takich osób jest cała masa – gadają, oceniają a swoich błędów nie widzą. Jednak ja nie zapominam i kiedyś im to wypomnę. Poczekam aż będą mięli własne dzieci i wtedy im powiem co myślę.

    • O tak, najwięcej wiedzą i radzą Ci, którzy nie mają jeszcze swoich dzieci (mam wrażenie, że i ja wtedy byłam kiedyś taka „mądra”…). Gadanie jeszcze można puścić mimo uszu, ale krytyka strasznie mnie denerwuje. Mamy prawo wychować dzieci jak chcemy.

  • Aleksandra Ćmachowska

    Każda z nas bywa taką wilczycą, szczególnie kiedy pouczają nas osoby totalnie obce, spotkane na ulicy. Mnie często zaczepiają ma spacerach w chuście. Jedni się rozczulają, inni ostro krytykują. Chyba trzeba to po prostu olać, szkoda nerwów na tego typu ludzi. Nie warto zniżać się do ich poziomu i próbować tłumaczyć, bo to tylko deszczyk przed burzą. Wszystkie emocje trzeba odreagować to prawda, nie ma złych uczuć :). Ciekawa jestem kto i w jakiej sytuacji wyzwolił te lwicę? ;) trzymaj się! :))

    • O tak, chusta wzbudza wiele emocji i uwag, ale jakoś można się z tym oswoić. Za to uwagi co do wychowania kłują mnie jak żądło… Nikt konkretny tej lwicy nie wyzwolił, te sytuacje nakładały się na siebie już jakiś czas (właściwie od kiedy Zosia skończyła 4 miesiące i zaczęłam słuchać o tym, że już dawno powinnam jej podawać Danonki). I przyszedł moment kulminacyjny, kiedy trzeba było spuścić parę, a nawet ćwiczenia już nie pomagały :D

  • Bożena Jędral

    Ludzie lubią się wtrącać do innych jednocześnie nie widząc własnych błędów.

  • Patrycja Cieściów

    W końcu ktoś powiedział o tym na głos. Denerwują mnie wyrzuty sumienia które się u mnie pojawiają po tego typu krytyce. Czasem boję się być sobą. Nową sobą bo macierzyństwo i małżeństwo mnie zmieniły! Ale ludzi trzeba przyzwyczajać małymi krokami do zmian bo inaczej uciekają nierozumiejąc nic a nic. Trzeba mówić o takich emocjach. Nie wolno tak rzucać słowami w stronę matki na prawo i lewo. Dziękuję Iza, ważny apel :)

    • Nie ma za co Pati ;)
      Każdy się zmienia, to naturalny proces dorastania i dojrzewania. Tylko każdy w życiu ma inne priorytety, każdemu z nas życie inaczej się układa więc nic dziwnego, że zainteresowania się „rozjeżdżają”. Kiedyś też bałam się pokazać swoją „nową” twarz, ale teraz jestem dumna, że jest jak jest. Macierzyństwo i małżeństwo ukształtowało mnie taką, jaką jestem i nie czuję się ze sobą źle!