Żłobki. Przydatne, konkretne informacje!

with 38 komentarzy

 

Od jakiegoś czasu obracam się trochę w tematyce żłobków, dlatego przygotowałam małe podsumowanie ogólnych, konkretnych informacji, jakie udało mi się w tym czasie wyszperać. Dane, których używam odnoszą się do moich okolic, dajcie znać jak jest u Was :)

Co to jest żłobek, tłumaczyć chyba nie trzeba. Taka forma opieki nad dzieckiem, kiedy rodzice rodzice idą do pracy, ratuje życie wielu rodzinom. Bo coraz mniej z nas ma możliwość skorzystać z instytucji niepracującej babci ;) A na popularną na Zachodzie nianię musi być nas stać. Żeby zrozumieć o co mi chodzi, przeczytajcie świetny artykuł Sylwii z bloga Młoda Mama Pisze „Czy stać cię na nianię?” – pokazuje sprawę nie tylko z punktu widzenia rodzica, ale też oczami opiekunki. Polecam!

Ja sama długo wahałam się nad tym jaka opcja będzie dla nas najkorzystniejsza, a rozważałam ich kilka – poczytacie o tym tutaj ⇒ klik. Po zapoznaniu się z listą plusów wynikających z uczęszczania dziecka do żłobka i przebywania w gronie innych dzieci, decyzja zapadła.

A więc żłobek!

Na rynku możecie spotkać się ze żłobkami państwowymi i prywatnymi (w tym z klubami dziecięcymi lub klubami malucha). Do niedawna między klubem malucha a żłobkiem można było wymienić kilka znaczących różnic, ale od kiedy ujednolicono prawo na temat sprawowania opieki nad dziećmi do lat 3., różnic praktycznie nie ma.

Musicie wiedzieć, że zarówno jedna jak i druga forma żłobka może być prowadzona jako placówka zintegrowana. Oznacza to tyle, że mogą być do nich przyjmowane dzieci z lekkim stopniem upośledzenia lub niepełnosprawności. Osobiście uważam, że to świetny sposób na oswajanie dzieci z niepełnosprawnością i traktowania tych ludzi jak równych sobie, nie jak dziwadła, za którymi ogląda się na ulicy. Poza tym takie rozwiązanie ma jeszcze jeden istotny plus, ale o tym później :)

Kasiora

Nie jest nowością, że państwowe żłobki są tańsze. Dużo tańsze. Są bowiem dofinansowywane przez Gminy, pod które podlegają. Oplata miesięczna wynosi 12% z minimalnego miesięcznego wynagrodzenia obowiązującego w danym roku (i tu wszystko zależy od gminy, w jakiej mieszkacie). Boszzz jakie trudne wyrażenie! Konkretnie, w tym roku za państwówkę w niedużym mieście na Śląsku zapłacicie około 165 zł! Do tego trzeba doliczyć wyżywienie, czyli u nas 5 zł dziennie. Plus ewentualną opłatę za pobyt dziecka powyżej 10 godzin – u nas to 10zł/h.

Łącznie za 20 dni w miesiącu zapłacicie: 265 zł.

Dla porównania, żłobki prywatne, to prawdziwe wyzwanie dla budżetu domowego… Ceny oscylują w okolicach 600 zł za miesiąc. Do tego opłata za wyżywienie 10zł dziennie (dwa razy tyle, co w państwowym!). I nie zapominajcie o wpisowym ;) Jednorazowe, niezwracalne 200-300zł. Prywaciaki mogą się starać o dofinansowanie w ramach programu „Maluch” i jeżeli się załapią, możecie liczyć, że comiesięczna opłata zmaleje do 400-450zł.

Łącznie za 20 dni w miesiącu zapłacicie: 800zł / 650zł

Ilość miejsc

Dziecko może zostać przyjęte do żłobka w każdym momencie w ciągu roku. Pod jednym warunkiem: dostępności miejsc. W żłobkach państwowych sprawa wygląda o tyle trudniej, że oprócz kolejności zgłoszeń, pod uwagę brana jest także rejonizacja. Czyli pierwszeństwo przyjęcia mają dzieci z gminy, na terenie której działa żłobek. Przeważnie jest tak, że ilość placówek i dostępnych w nich miejsc nijak nie przekłada się na ilość dzieci w gminie ;) W praktyce oznacza to, że jeżeli chcecie się załapać na państwówkę, lepiej zapiszcie dziecko na kolejkę od razu po urodzeniu ;) O ile w waszej gminie w ogóle działa żłobek państwowy – u nas nie :)

Łatwiej jest o miejsce w żłobku prywatnym, chociaż te lepsze placówki często też mają listę oczekujących.

Ile osób w grupie?

Na jednego opiekuna może przypadać maksymalnie 8 osób. I tu uwaga, plus wynikający z posłania dziecka do placówki zintegrowanej – w tym przypadku na jednego opiekuna przypada tylko 5. dzieci :) Dodatkowo przepisy mówią o tym, że jeżeli w żłobku jest więcej niż 20. dzieci, na miejscu musi być jeszcze pielęgniarka lub położna.

Kiedy do żłobka?

Żłobki przyjmują dzieciątka już od 20. tygodnia życia. Ale uwaga! Do klubu malucha zapiszecie dopiero roczniaka.

Adaptacja

W większości miejsc (przynajmniej tych prywatnych), istnieje możliwość, żeby rodzic towarzyszył dziecku w pierwszych dniach podczas zajęć. Ale to do Was należy decyzja jak chcecie zacząć przygodę ze żłobkowaniem.

Wyprawka

No dobrze. Zapisaliśmy się do żłobka. Teraz przyszedł czas na skompletowanie wyprawki. Co będzie nam potrzebne?

→ obuwie zmienne;

→ ubranka do przebrania;

→ piżamka do leżakowania;

→ szczoteczka i pasta do zębów;

→ pampersy;

→ chusteczki nawilżane, krem przeciw odparzeniom;

→ butelki i smoczki;

→ mleko modyfikowane i kaszki.

Pamiętajcie, żeby wszystkie rzeczy trwale podpisać! :)

Zasada ograniczonego zaufania

Jeżeli chcecie mieć pewność, że Wasze dzieci będą pod dobrą opieką, nie bójcie się pytać i sprawdzać. Macie do tego prawo! Wiele informacji, które sporo Wam powiedzą na temat placówki znajdziecie na stronach internetowych żłobków, np. jadłospis i plan dnia (plus grafik zajęć). Możecie też uczestniczyć w zajęciach, obejrzeć salki, ubikacje i inne pomieszczenia.

Z doświadczenia wiem, że najlepsze, co może spotkać mamę w pracy, to spokojna głowa o to, z kim zostawia dziecko ;)


Jak to wygląda u Was? Orientowaliście się w cenach i możliwościach przyjęcia dziecka do żłobka? Może polecicie jakieś placówki?

Podzielcie się w komentarzu!

Pozdrawiam ciepło,
Iza
Follow Iza:

Iza - mama żona blogerka. Nie zapomina też o byciu kobietą. Niepoprawna optymistka i marzycielka, ale zdarza jej się być zrzędzącą zołzą. Fanka macierzyństwa bliskości, zdrowego egoizmu i rozmowy. Najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę i... być mamą ;)

  • Bardzo cenne rady :)

  • Macierzynstwo-raz!

    Ja mam nadzieję, że ominie nas żłobek. Sporo kasy kosztuje, a z warunkami różnie bywa.

    • Ja kierowałam się poleceniami innych mam przy wyborze żłobka :) Ale masz racje, tak czy siak to naprawdę spory wydatek…

  • Parę dobrych lat temu w żłobku pracowała moja babcia i nie miała dobrego zdania o żłobkach.
    Dzieci podobmo cały dzień chodziły w mokrym pampersie, którego zmieniało się tuż przed przyjściem matki lub ojca.
    Nie wiem jak jest teraz bo moje dziecko nie chodziło do żłobka, ale dzieci znajomych tak wiece może takich sytuacji już nie ma jak były kiedyś.
    Pozdrawiam

    • Myślę, że takie sytuacje nadal mają miejsce, w końcu to wszystko zależy od pań wychowawczyń, a ludzie są różni ;) Ja przy wyborze żłobka kierowałam się opinią innych mam no i miałam okazję zobaczyć jak pracują, kiedy chodziłam z Zosią na adaptacje.

  • No w Wielkopolsce ceny są sporo wyższe. Bylam w kilku państwowych żłobkach w swojej okolicy ale nie oddalabym tam dziecka. Zdecydowalismy się na prywatny żłobek, jednak po dnu oswajania, gdy zobaczyłam że pani wyciera wszystkie dzieci jednym recznikiem itp, zerwalismy umowę.
    Wolę poczekać aż synek bedzie w stanie mi powiedzieć, że cos dziej się nie tak.
    Pozdrawiam
    Agnieszka

    • Agnieszka, ceny zależą od wielkości miasta/gminy i zamożności jej mieszkańców :) Wiesz, ja mieszkam na małej wsi więc i tak udało nam się z ceną za żłobek :)
      Co do reszty – żłobek wybrałam właśnie z polecenia innych mam i byłam kilka dni z Zosią na adaptacji. Nic mi nie podpadło więc kontynuujemy przygodę ze żłobkowaniem :) No a druga sprawa jest taka, że do pracy wrócić musiałam i żłobek był najlepszą formą, jakie rozważaliśmy. Swoją drogą wiele bym dała, żeby wrócić na macierzyński…

  • Dobija mnie, jak każdy wciska nam, rodzicom, że spokojnie możemy wracać do pracy, a dzieci zostawić w żłobku… Nie dość, że tak jak piszesz, mniejsze zaufanie, bo to jednak obce osoby, kasy idzie od groma, to i jeszcze musimy pamiętać, że dzieci w żłobku też chorują, a później biedni rodzice muszą brać wolne…a pracodawcy mają pretensje. Nie łatwo to wszystko połączyć, ale pracodawcy mogliby ciut odpuścić…

    • Totalnie się z Tobą zgadzam! Wszystko jest piękne, ładne, kolorowe dopóki się o tym mówi w teorii. W praktyce nie jest wcale tak wesoło. Pół biedy jak trafimy na wyrozumiałego pracodawcę. Ale takich coraz mniej, w końcu jak zatrudniają pracownika, chcą mieć pracownika, a nie mamę na opiece…

  • Och Wychowanie

    Wprawdzie ten etap mam już za sobą, ale dobrze wiedzieć, dużo praktycznych informacji. Dla młodych mam z pewnością jak znalazł :) Pozdrawiam :)

  • moje dwa chłopaki chodzili do żłobka to był super czas dzieci wiele się uczą :D niesety z ostatnim mamy problem bo synek jest alergikiem (pokarmowe) i niestety żłobek nie podjął się by synek tam mógł przebywać…

    • A jakie były początki w żłobku? Płakali? Właśnie jesteśmy na tym etapie i mimo wielu plusów żłobka, czasem wątpię w słuszność tej decyzji…

  • Ja wolę więcej czasu poświęcić dziecku póki mam na to siły i zostaję w domu. :)

  • Monika (mama na całego)

    Bardzo przydatne informacje, jeśli szukamy praktycznych rad. Ja osobiście nie oddałabym dziecka do żłobka (jestem mamą 4). Nie tylko dlatego, że nie chciałbym, aby wychowywała je instytucja, ale też ze względu na choroby. Dzieci w żłobkach/przedszkolach okropnie chorują. I jest to proces narastający. Z każdym rokiem coraz więcej dzieci choruje, na coraz „gorsze” choroby. Nie jest prawdą pogląd, że „jak nie poślę do żłobka/przedszkola to i tak odchoruje w szkole”. Starsze dziecko ma o wiele większą odporność. Potrafi też sobie lepiej radzić ze stresem, który obniża odporność. Dziecko 5-6 letnie, które rozpoczyna swoją przygodę z przedszkolem nigdy tak bardzo nie choruje, jak maluszek w żłobku. Oczywiście zależne jest to też indywidualnie od dziecka. Jedno dziecko choruje mniej lub inne bardziej. Ale ogólnie rzecz biorąc małe dzieci są bardzo podatne na choroby przebywając w placówkach masowych. Wiem, że czasem nie ma wyjścia, że trzeba iść do pracy, zarobić na chleb a nie ma z kim dziecka zostawić. Ale sytuacja, że „posyłam dziecko do żłobka, bo muszę mieć czas dla siebie” jest dla mnie nie do zrozumienia. Ponadto dziecko nie nauczy się więcej ani też nie nabędzie więcej umiejętności w żłobku niż w domu. Taki argument też by mnie nie przekonał.

    • Monika, masz rację, zgadzam się, że starsze dzieci mają większą odporność i mniej chorują. My z rodzeństwem chodziliśmy do przedszkola od 3. roku życia. Nie pamiętam, żebyśmy specjalnie dużo chorowali. Ale mój najmłodszy brat non stop chorował: dwa tygodnie w przedszkolu, dwa tygodnie w domu. Przeszło jak skończył 6 lat. Każde dziecko jest inne :)
      Ale czasem nie ma wyboru :) Gdybym miała możliwość zostać w domu, nawet nie spojrzałabym na oferty pracy ;)
      Tak czy siak, wiele rodziców korzysta ze żłobków, nie jest to żaden wstyd czy wielkie zło. Żłobki ratują nam życie :) A dzieciaki przebywają w gronie rówieśników, którymi zajmuje się wykwalifikowana kadra.

  • My przerabialiśmy punkt opieki, nianie, żłobek i stanelo na tym, ze jeszcze jestem z dziewczynami w domu do wrzesnia, potem mąż bedzie rok w domu z dziećmi. Żłobek, w ktorym była moja Zu byl bardzo ladny, panie mile, ciekawe zajecia, Zu byla szczęśliwa ale… chorowala non stop, chodzila 6 mscy z czego byla faktycznie moze 40 dni łącznie.kesz bajoński. Teraz nie chodzimy a ja nadal płacę bo jestesmy na wypowiedzeniu…. Punkt opieki po 4 wizytach sprzedał nam rotawirusa. Z pozytywów znam dzieci zlobkowe, ktore choruja baaardzo sporadycznie i tylko na katar.

    • Też bardzo obawiam się chorowania, ale zobaczymy jak to będzie u nas. Faktycznie mieliście przerąbane, nie opłacało się płacić za taką ilość dni – nie dziwię się, że zostałaś w domu :) Mi marzy się wrócić do domu albo mieć chociaż troszkę więcej czasu dla Zosi…

  • Osobiście nie brałam pod uwagę żłobka, ale gdybym się nad tą opcją zastanawiała, to z pewnością uznałabym te wszystkie punkty za bardzo przydatne i pomocne. Z wyborem tejże placówki rzecz ma się bardzo podobnie jak w przypadku przedszkola, choć w tym drugim przypadku dochodzi jeszcze kontekst edukacyjny :)

    • WIesz, ja zawsze gdzieś z tyłu głowy miałam żłobek, ale nie spodziewałam się, że czas tak szybko upłynie i zobacz – „dopiero” rodziłam, a już zaczynamy przygodę ze żłobkiem ;)

      • wiem, wiem zegar tyka niemiłosiernie szybko. Ja ledwo wyszłam z sali porodowej, a lada chwila już drugiego Zaciecha oddaję do przedszkola ;) Wcześniej czy później musimy się z tym „oddawaniem” zmierzyć.

        • Masz rację, każdą z nas to czeka. I jednocześnie mam wrażenie, że oddanie dziecka do żłobka to milion razy większe przeżycie i dla mamy i dla dziecka – w końcu to jeszcze taki maluszek…

  • Bardzo przydatny wpis :) Jeszcze nie jestem mamą, ale warto wiedzieć takie rzeczy na przyszłość. Pozdrawiam!

  • ja-matka.pl

    U mnie co prawda przedszkole, ale ostatnio bardzo mocno nie daje mi spokoju. Córka chodzi od kilku już miesięcy, ale ostatnio coś się zaczyna dziać niedobrego, jestem w trakcie obserwacji. Podoba mi się ten wpis, bardzo przydatny dla rodziców.

    • Daj znać jak sprawa się skończyła! Chciałabym wiedzieć na co w przyszłości zwracać uwagę.
      Trzymam za Was i za nas kciuki ;)

  • Gosia

    Rewelacyjny poradnikowy wpis, sama zapisałąm mojego synka do żłobka ale w ostatniej chwili przepisałam do przedszkola bo się dostaliśmy wcześniej.

    • Gosia, to miałaś dużo szczęścia! Wiem, że dla młodszych dzieci ciężko o miejsce w przedszkolu… Powodzenia dla Was :*

  • Żłobek nas ominął, a pierwszą wizytę w przedszkolu mamy już za sobą, wręcz jesteśmy weteranami. Pamiętam ten stres i to sprawdzanie wszystkich placówek w okolicy. Zaczynaliśmy od placówki prywatnej , jednak po pewnym czasie zdecydowaliśmy się na państwowe przedszkole i to była najlepsza decyzja.

    • Powiem Ci, że u nas też jest prywatne przedszkole i państwowe. Do państwowego chodzi mój młodszy brat i jesteśmy baaardzo zadowoleni więc już wiem, gdzie Zosia pójdzie do przedszkola :) A po co przepłacać? :)

  • Bardzo przydatny poradnik!

  • W Szczecinie dostępność do państwowych żłobków jest tragiczna. Nawet jak zapiszesz dziecko chwilę po narodzinach to i tak nie masz gwarancji, że się dostanie. Może dopiero jak skończy 2 lata. Prywatne to koszt około 1000 zł miesięcznie. My się zdecydowaliśmy na nianię, bo w naszym przypadku było to najkorzystniejsze rozwiązanie, biorąc pod uwagę fakt, że dzieci w żłobkach często chorują i musielibyśmy brać L4 na dziecko, bo nie mamy tu nikogo, kto mógłby się nim zająć. Nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Niania była naprawdę świetnym rozwiązaniem mimo, że najdroższa ze wszystkich opcji.

    • Olga powiem Ci, że bardzo długo rozważałam nianię (i nadal rozważam). Wstrzymują mnie właściwie tylko koszty. Co do państwowych żłobków, u nas jest dokładnie to samo. A w mojej gminie to nawet nie ma żłobka państwowego więc nawet nie mam co liczyć, że Zosia się dostanie :D Chodzimy już ponad miesiąc do prywatnego i póki co odpukać obyło się bez chorób :)

  • Bardzo przydatny wpis dla rodziców którzy myślą aby posłać maleństwo do żłobka. Pozdrawiam.